Uwaga! Hosting Webplus konczy dzialalnosc z dniem 31.07.2019r. Wiecej informacji tutaj.

Vysselis Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Wyspa Ptaków
Autor Wiadomość
Kavlish 
Wartownik
Your time is counted, baby!



KSIĘŻYCE: Dwajścia księżyców
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: To też nie, no ludzie! ;__;
RODZINA: Jaeger, Keezheekoni {rodzice}; Aelian*, Ikari {siostry}; Sygin, Sheer, Alvaro, Imbir, Scáthach {przyrodnie rodzeństwo} ...
SYMPATIA: How to make love without a heart?
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Rudawa sierść i złote oczy
EKWIPUNEK: Brak
MOC MAGICZNA: WARTOWNIK ~ Na terenie swej Armii jest dwukrotnie silniejszy. RÓD WOJNY ~ Podczas potyczek (w których udział biorą co najmniej 3 wilki) jest silniejszy o 1 gwiazdkę, zaś gdy Głowa Rodu Wojny pojawi się na potyczce (co najmniej 3 wilki), otrzymuje 2 ekstra gwiazdki na czas jego obecności (wraz z nim).
RÓD: Wojny

SIŁA: 3
ZRĘCZNOŚĆ: 3
PERCEPCJA: 3
Punkty Życia: 100

Dołączył: 30 Mar 2015
Posty: 87
Wysłany: 2015-04-10, 17:06   
   Multikonta: Kemithra, Thalv'ar, Berelain
   Serca: Nie posiada. Pod każdym możliwym względem.


Sam widok tego malucha, próbującego się obronić mnie bawił. Nie mówiąc już o tym, że miałem całkowitą kontrolę nad tym, czy ukończę jej jakże krótki żywot, czy jej go oszczędzę. Nie miałem jednak na celu zabicia małej, a raczej jej nastraszenia. Widząc, że z trudem łapie oddech, zdjąłem łapę z jej szyi. Szyderczy uśmiech nie znikał z mojego pyska. Niespodziewanie zamachnąłem się łapą, pozostawiając na pyszczku mojej ofiary krwistą szramę. Przypatrzyłem się z zachwytem swojemu dziełu. Blizna po tejże ranie z pewnością będzie się pięknie na niej prezentować przez najbliższe parę lat.
 
     
Saiarlie 
Druid
child of a dual treason



KSIĘŻYCE: 17
CIECZKA: Czas Upalnych Nocy, Czas Surowych Deszczy
CIĄŻA: nie
RODZINA: Noshěire & Imbir {rodzice} Jaeger {dziad} Scáthach {ciotka} Voyager, Cahirre (półbracia), Andromeda, Vanadis i Aaralyn (półsiostry)
SYMPATIA: One day you will understand all the mysteries inside my heart. I will wait for that day praying that we will never fall apart ~ Nocny Omen
ZNAKI SZCZEGÓLNE: szrama po smagnięciu pazurem na pyszczku
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 2
ZRĘCZNOŚĆ: 7
PERCEPCJA: 1
Punkty Życia: 102

Dołączyła: 05 Kwi 2015
Posty: 88
Wysłany: 2015-04-10, 19:12   
   Multikonta: Lhiapia, Enceladus, Nithhorg
   Serca: 1 serce


Gdy odpuścił, lekko obróciłam się na bok. Wciąż jednak mnie przygniatał, ale w ten sposób próbowałam łykać powietrze. Towarzyszył temu dźwięk podobny do nurkowania. Dyszałam, ale oddech nie chciał mi się uspokoić. Nie rozumiałam dlaczego wilk, którego nawet imienia nie znałam był dla mnie taki okrutny..
Pisnęłam głośno i zawiłam się pod nim jak robak, kiedy zostawił na mojej mordce krwawy ślad. Zasłoniłam to miejsce łapkami, ale czułam ściekającą krew.
Zaczęłam po prostu płakać. I się trząść. Nie patrzałam na niego, nie chciałam..
_________________
S A I A R L I E
a.k.a Lie, Sai, Saia
DRUID « szczenię « płód « zygota w Dziczy

Z A P I S + K A R T A........C H A T K A
But still, I cannot shake this feeling that something’s wrong here
You're there, I can still see you at the end of the road


NAJBLIŻSI: Mama, Tata..............................................
PARTNER: Your smile is more beautfil than the stars
POTOMSTWO: brak......................................................
RODZINA:.....................................................................
» Noshěire & Imbir {rodzice} Jaeger {dziad}.............
» Voyager, Cahirre, Andromeda, Vanadis, Aaralyn....

So, let’s go up on the hill where you still feel the ocean breeze
My hands are cold from holding this soda can


■■■■■■■■■■
 
     
Kavlish 
Wartownik
Your time is counted, baby!



KSIĘŻYCE: Dwajścia księżyców
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: To też nie, no ludzie! ;__;
RODZINA: Jaeger, Keezheekoni {rodzice}; Aelian*, Ikari {siostry}; Sygin, Sheer, Alvaro, Imbir, Scáthach {przyrodnie rodzeństwo} ...
SYMPATIA: How to make love without a heart?
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Rudawa sierść i złote oczy
EKWIPUNEK: Brak
MOC MAGICZNA: WARTOWNIK ~ Na terenie swej Armii jest dwukrotnie silniejszy. RÓD WOJNY ~ Podczas potyczek (w których udział biorą co najmniej 3 wilki) jest silniejszy o 1 gwiazdkę, zaś gdy Głowa Rodu Wojny pojawi się na potyczce (co najmniej 3 wilki), otrzymuje 2 ekstra gwiazdki na czas jego obecności (wraz z nim).
RÓD: Wojny

SIŁA: 3
ZRĘCZNOŚĆ: 3
PERCEPCJA: 3
Punkty Życia: 100

Dołączył: 30 Mar 2015
Posty: 87
Wysłany: 2015-04-11, 15:29   
   Multikonta: Kemithra, Thalv'ar, Berelain
   Serca: Nie posiada. Pod każdym możliwym względem.


Moje gardło rozdarł szyderczy śmiech, gdy szczenię zaczęło najzwyczajniej płakać. Było zupełnie bezradne, drżało, było zdane na moją łaskę. A ja niewzruszony się temu przyglądałem. W pewnym momencie zszedłem z niewielkiego ciałka swojej ofiary, i mogłoby się zdawać, że dałem jej już spokój. Jednak po chwili kopnąłem ją bezczelnie, niby nic nie warty przedmiot, po czym prychnąłem.
- Do niczego się nie nadajesz. Jesteś zwykłym, słabym robakiem. A robactwo trzeba tępić. - wycedziłem, patrząc na nią spode łba.
- Warto chyba znać imię swojego nauczyciela, prawda? Więc radzę ci je zapamiętać. Kavlish. - dodałem, po czym odwróciłem się tyłem do niej. Tylną łapą sypnąłem piachem w jej pysk, po czym ruszyłem przed siebie, zostawiając nieszczęsną Saiarlie w tym żałosnym stanie. Nie obchodziło mnie to, czy sobie poradzi, czy nie. Dlaczego miałby mnie interesować los jakiegoś ścierwa? Wybyłem.
/ zt
 
     
Saiarlie 
Druid
child of a dual treason



KSIĘŻYCE: 17
CIECZKA: Czas Upalnych Nocy, Czas Surowych Deszczy
CIĄŻA: nie
RODZINA: Noshěire & Imbir {rodzice} Jaeger {dziad} Scáthach {ciotka} Voyager, Cahirre (półbracia), Andromeda, Vanadis i Aaralyn (półsiostry)
SYMPATIA: One day you will understand all the mysteries inside my heart. I will wait for that day praying that we will never fall apart ~ Nocny Omen
ZNAKI SZCZEGÓLNE: szrama po smagnięciu pazurem na pyszczku
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 2
ZRĘCZNOŚĆ: 7
PERCEPCJA: 1
Punkty Życia: 102

Dołączyła: 05 Kwi 2015
Posty: 88
Wysłany: 2015-04-11, 19:36   
   Multikonta: Lhiapia, Enceladus, Nithhorg
   Serca: 1 serce


Skuliłam się po kopnięciu. Może te słowa by na mnie jakoś wpłynęły, ale jeszcze ich nie rozumiałam. Poza jednym. Kavlish.
Leżałam jeszcze chwilę, krwawiąc i próbując się pozbierać. Minęło dobrych kilka godzin, nim zebrałam w sobie siły, aby faktycznie stąd odejść.. /zt
_________________
S A I A R L I E
a.k.a Lie, Sai, Saia
DRUID « szczenię « płód « zygota w Dziczy

Z A P I S + K A R T A........C H A T K A
But still, I cannot shake this feeling that something’s wrong here
You're there, I can still see you at the end of the road


NAJBLIŻSI: Mama, Tata..............................................
PARTNER: Your smile is more beautfil than the stars
POTOMSTWO: brak......................................................
RODZINA:.....................................................................
» Noshěire & Imbir {rodzice} Jaeger {dziad}.............
» Voyager, Cahirre, Andromeda, Vanadis, Aaralyn....

So, let’s go up on the hill where you still feel the ocean breeze
My hands are cold from holding this soda can


■■■■■■■■■■
 
     
Amai 
Zwierzchnik Natury



KSIĘŻYCE: 13
CIECZKA: 1-5 ; 14-19
CIĄŻA: brak
RODZINA: Lurii-przybrana mama raiton-brat
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 3
ZRĘCZNOŚĆ: 5
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 105

Dołączyła: 04 Kwi 2015
Posty: 39
Wysłany: 2015-05-02, 11:16   
   Multikonta: Exodus
   Serca: 2 serca


Amai powoli wkroczyła na te tereny. To dziś był jej dzień. Czuła to w kościach, więc delikatnie zaczęła wciągać powietrze. Weszła i szukała ofiary. Słodki zapach saren uderzył w jej nozdrza i przyciągnął niczym mięso owady. Powoli Pochyliła się i podążyła ku stadu. Jej białe ciało kryło się w gestwinie. Może i była nieco zestresowana ale była też cierpliwa. Jej pazury delikatnie wbijał się w podłoże zapewniając jej szybki start lecz tego jeszcze nie robiła, była za daleko ale dostatecznie blisko by ocenić zwierzynę. Rosły samiec to nie dla niej ale trzeba na niego uważać, samica z młodymi może być zbyt agresywna ale tamten samiec... Utyka? To dobra przepowiednia. Przypadła nisko do ziemi i wyciągnęła łapy do przodu. Powolny ruch i metr w przodzie, przy okazji spojrzała na pazury i zastanowiła się czy nie da się ich pomalować na jakiś ładny kolor. Może ktoś wie jak ale nie rozpraszaj się. Przystanek by dokładnie określić gdzie ofiara i skąd wieje wiatr. Wiał od strony gdzie była zwierzyna więc Amai badała dokładniej analizowała zapachy. Może się uda, a jak nie to pójdzie do rodzinki. Zbliżyła się jeszcze troszkę i delikatnie przekroczyła nad gałęzią, potem minęła korzeń i położyła się na ziemi. Znów obserwowała. Samiec wyglądał zdrowo ale utykał. Trzeba go pogonić. Ale najpierw nieco odpocznie po składaniu się i poczeka. Może podejdzie ciut bliżej. Wadera lekko obnażyła kły w uśmiechu. Samotne polowanie na sarny to taki sport już raczej będzie. Tylne łapy oparła o korzeń, a przednie mocno zaparły się pod nią. Wyskoczyła niczym wystrzelona z procy. Jeszcze nie miała zamiaru rzucać się na zwierzynę. Jednak głośno ujadała. Popłoch był jej sprzymierzeńcem więc ruszyła za wybranym samcem. Nie biegła całą swą szybkością lecz jednostajnie. Tak by spokojnie oddychać. Miała czas i zaczęła zabawę. Odcięła mu drogę powrotu do stadka. Dawała mu czas czmychnąć ale dobiegała za każdym razem. Pierwszy raz po trzystu metrach znalazła go pod drzewem i pogoniła. Potem po kilkunastu kolejnych metrach nad strumieniem. Tu pozwoliła sobie na chwilę sprintu i ugryzienie go w tylną nogę na której nie utykał. W każdym razie nie do ugryzienia. Wróciła do truchtu tropem zwierzyny. Minęła krzaki i dojrzała go leżącego więc wypadła z rozpadem ku niemu by znów dopaść do jego tylnej nogi i rwać skórę. To dziwne ale strasznie podobało jej się to. Zabawa w kotka i myszkę. Pogoń za przerażona zwierzyną. Dopadnie do niej i pozwolenie na ucieczkę. Kolejne kilkaset metrów, sama już powoli czuła zmęczenie ale ona raczej sama dobierała tempo biegu. Kolejny raz dobiegła do niego nad wodą w dolinie. Ten jednak przebiegł tylko kilka metrów, nie miał sił uciekać. Biegła za nim szybko i dopadła do szyi. Zmęczenie i panika. Cóż zamiast walczyć stał nie mogąc się uwolnić od wadery, a Amai zakończyła zabawę. Gryzła szyję z całych sił a chrapy jej nozdrzy poruszały się szybko chłonąc zapach potu i paniki zwierzęcia. Zapach zbliżającej się śmierci. To było jej polowanie i miała nadzieję że wyjdzie.
_________________
 
     
Lúthien 
Zastępca
Terranei
Tinúviel



KSIĘŻYCE: huh
CIECZKA: Czas Upalnych Nocy; Czas Długich Nocy
CIĄŻA: nope
EKWIPUNEK: NASZYJNIK NASTROJU - lekko świecący w ciemnościach, zmienia swoją barwę w zależności od obecnego nastroju wilczycy. Przy dotknięciu odbiera 5 HP.; TRUJĄCA JAGODA - dodana do jakiegokolwiek wywaru czy też maści powoduje silne zawroty głowy oraz biegunkę, trwającą przez okres 6 postów.
MOC MAGICZNA: ARMIA PODZIEMI: Odporna na magię, sama nie może jej używać. RANGA: Brak.
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 4
ZRĘCZNOŚĆ: 7
PERCEPCJA: 6
Punkty Życia: 105/105 HP

Dołączyła: 09 Kwi 2015
Posty: 645
Wysłany: 2015-05-02, 11:36   
   Multikonta: Ragnär, Vänsierra
   Serca: yikes


Polowanie zakończone powodzeniem!
+ 1 serce.
+ 1 Punkt Siły.
 
     
Amai 
Zwierzchnik Natury



KSIĘŻYCE: 13
CIECZKA: 1-5 ; 14-19
CIĄŻA: brak
RODZINA: Lurii-przybrana mama raiton-brat
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 3
ZRĘCZNOŚĆ: 5
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 105

Dołączyła: 04 Kwi 2015
Posty: 39
Wysłany: 2015-05-03, 01:38   
   Multikonta: Exodus
   Serca: 2 serca


To było dobre polowanie. Amai powoli jadła i zakamuflowała serce przy tym które dostała. Sama nie zmieści całej sarny. Więc to czego nie zjadła wzięła na grzbiet i wybyła by kogoś wytropić.
z/t
_________________
 
     
Aronia 
Samotnik
Ku jutrzence dnia.



KSIĘŻYCE: Dwadzieścia dwa.
CIECZKA: Czas Potężnej Burzy, Czas Śnieżnych Zamieci.
CIĄŻA: Nie.
RODZINA: Niezałożona.
SYMPATIA: Przewinęło się paru.
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Białe futro, złote oczy.
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 2
ZRĘCZNOŚĆ: 5
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 105

Dołączyła: 27 Lut 2015
Posty: 212
Wysłany: 2015-05-04, 18:18   
   Multikonta: Jaśmin.
   Serca: Jedno w piersi, drugie upolowane.


Ze starego portu przez cały czas mknęłam przed siebie, ignorując w najlepsze napotykane na swej drodze persony. Nie były mi teraz do szczęścia potrzebne. W mym środku mieszały się obecnie najróżniejsze uczucia, poczynając na zażenowaniu swoją rasą, a kończąc na obrzydzeniu wywołanym widokiem zjadania kundla. Non stop zbierało mi się na wymioty, które usilnie próbowałam zahamować. Los chciał, iż natrafiłam na wyspę z ponadprzeciętną populacją ptactwa. Zwolniłam kroku, przeszłam do lekkiego truchtu. Z polanem i łbem na wysokości grzbietu błądziłam w gąszczu, nieraz się potknąwszy i napotykając zostawione wcześniej ślady. Przynajmniej później będę wiedzieć, jak stąd wyjść, lecz zajęłoby mi to sporo czasu, gdyż odciski w glebie przemieszane były z tymi roślinożerców, było ich mnóstwo. Nic to, szłam dalej, odganiając od siebie natrętne latające stwory, które podlatywały i ćwierkały mi prosto do uszu. Zmęczona wędrówką ległam pod jedną z palm i nakryłam swe lico łapami. Przypominając sobie wcześniejsze sytuacje mimowolnie z pszenicznych oczu uleciało mi kilka łez, które zaraz przemieniły się w istny wodospad. Mimo wszystko nie ryczałam, pragnęłam pozostać niezauważoną i nacieszyć się chwilą samotności.
 
 
     
Nemo 
Szlachetna Krew
Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.



KSIĘŻYCE: 19
CIECZKA: Nie Dotyczy.
CIĄŻA: Nie Dotyczy.
RODZINA: Scáthach i Mikael {rodziciele}; Kakashi, Rägnar, Berelain, Nezeav {rodzeństwo}.
SYMPATIA: Gdybyś kiedy we śnie poczuła, że oczy moje już nie patrzą na ciebie z miłością, wiedz, żem żyć przestał...
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Lodowate ślepia oraz srebrzysta szata.
MOC MAGICZNA: RANGOWA: W jego żyłach płynie niebieska krew - dosłownie. Gdy ktoś napije się jej lub będzie miał z nią styczność poprzez swój język, zostanie otruty i sparaliżowany na okres 5 postów; RÓD ASÓW: Zwykli członkowie Asów są w stanie stworzyć kłamstwo na tyle realistyczne, że rozmówca przyjmie je jako prawdę, a więc mogą narzucić mu swą wolę.
RÓD: Asów

SIŁA: 4
ZRĘCZNOŚĆ: 5
PERCEPCJA: 4
Punkty Życia: 92/105

Dołączył: 30 Mar 2015
Posty: 175
Wysłany: 2015-05-04, 18:29   
   Multikonta: Silmarila, Dzierzba.
   Serca: 2 serca.


W zasadzie nie wiedział, dlaczego dotarł akurat tutaj. Musiał nieco uspokoić nerwy i myśli, które tworzyły w jego głowie mieszankę wybuchową. Czuł, jak natrętne problemy rozrywają jego umysł i rozszarpują go na milion mniejszych kawałeczków, siejąc jeszcze większy chaos. Szum błękitnej wody nieco go uspokajał. Miał nadzieję, że i tym razem pochłonie go ten dźwięk, pozwalając zatracić się w spokoju i harmonii choć przez chwilę.
Pojawił się na wyspie ptaków. Już z oddali zauważył zgrabną sylwetkę, która leżała pod jedną z palm. Zatrzymał się na chwilę, wciągając woń powietrza i mając nadzieję, że rozpozna zapach, który wydzielała ów persona. Niestety musiał podejść nieco bliżej, żeby w leżącym wilku rozpoznać... Ów piękność z chatki Tenebry. Na jego licu automatycznie pojawił się szeroki uśmiech, a dotychczasowe zimne, beznamiętne ślepia błysnęły z wyraźną ekscytacją, choć nieco stłumioną przez srebrzystą otoczkę Nieskalanego. Natrętne myśli odpłynęły gdzieś daleko, a ich miejsce zastąpiły pytania: czy miał do czynienia doprawdy z tą samą osobistością, którą zauważył wtedy u Druidki?
Zrobił jeszcze parę kroków do przodu i zatrzymał się parę metrów przed nią, uważnie przyglądając. Dlaczego zasłoniła łapami swój pyszczek? Czyżby coś ją trapiło?
-Dlaczego zasłaniasz swe niebiańskie lico, piękna pani?- Dało się usłyszeć aksamit głosu, który zadźwięczał przyjaźnie, ale i również szlachetnie.
_________________
Żadnego końca świata dziś
N I E...B Ę D Z I E

Wciąż wierzę, że nie zdarzy się nam nic złego
Ucieknij ciosom to wprzód to w tył,
jakbyś była wiatrem
Nie zasnę dziś przez całą noc,
demonom będę grał k o ł y s a n k ę

D O B R O . czy . Z Ł O ?
Choć dłonie drżą podnoszę miecz
Pewność jest dla tych
co myślą m n i e j

 
 
     
Aronia 
Samotnik
Ku jutrzence dnia.



KSIĘŻYCE: Dwadzieścia dwa.
CIECZKA: Czas Potężnej Burzy, Czas Śnieżnych Zamieci.
CIĄŻA: Nie.
RODZINA: Niezałożona.
SYMPATIA: Przewinęło się paru.
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Białe futro, złote oczy.
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 2
ZRĘCZNOŚĆ: 5
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 105

Dołączyła: 27 Lut 2015
Posty: 212
Wysłany: 2015-05-04, 18:41   
   Multikonta: Jaśmin.
   Serca: Jedno w piersi, drugie upolowane.


Moje starania pozostania niezauważoną legły w gruzach, bowiem nieświadomie zaczęłam coraz głośniej i głośniej zawodzić, zatracając się w tym co robię. Straciłam poczucie czasu. Pewnie łkałabym do samej nocy, gdyby nie zapach innego wilka, który rozdrażnił moje nozdrza. Nie poznałam go, dlatego też dziwiłam się, dlaczego czyjaś woń aż tak na mnie podziałała. Może to był ten popieprzony kanibal z molo? Zaciągnęłam nosem i uciszyłam się na moment, próbując usłyszeć kroki intruza, który wyraźnie nie krył się ze swoją obecnością. W dalszym ciągu nie zdejmowałam kończyn z pyska, próbowałam nie poruszyć się ani na centymetr. Nastawiłam uszy na sztorc słysząc znajomy głos. To nie był Thalmorczyk, a samiec, który zawzięcie wychwalał mnie u szamanki. Odetchnęłam z ulgą i na skierowaną prośbę odsłoniłam powoli pyszczydło, ukazując zaczerwienione ślepia i mokre strużki na polikach.
- Swój zjadał swego. To nie jest normalne. - z trudem powstrzymywałam się od tego, aby ponownie nie rozbeczeć się i nie narobić sobie wstydu przed kimś pokroju niebieskookiego. I tak już po raz kolejny widział mnie w opłakanym stanie, dosłownie.
 
 
     
Nemo 
Szlachetna Krew
Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.



KSIĘŻYCE: 19
CIECZKA: Nie Dotyczy.
CIĄŻA: Nie Dotyczy.
RODZINA: Scáthach i Mikael {rodziciele}; Kakashi, Rägnar, Berelain, Nezeav {rodzeństwo}.
SYMPATIA: Gdybyś kiedy we śnie poczuła, że oczy moje już nie patrzą na ciebie z miłością, wiedz, żem żyć przestał...
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Lodowate ślepia oraz srebrzysta szata.
MOC MAGICZNA: RANGOWA: W jego żyłach płynie niebieska krew - dosłownie. Gdy ktoś napije się jej lub będzie miał z nią styczność poprzez swój język, zostanie otruty i sparaliżowany na okres 5 postów; RÓD ASÓW: Zwykli członkowie Asów są w stanie stworzyć kłamstwo na tyle realistyczne, że rozmówca przyjmie je jako prawdę, a więc mogą narzucić mu swą wolę.
RÓD: Asów

SIŁA: 4
ZRĘCZNOŚĆ: 5
PERCEPCJA: 4
Punkty Życia: 92/105

Dołączył: 30 Mar 2015
Posty: 175
Wysłany: 2015-05-04, 18:51   
   Multikonta: Silmarila, Dzierzba.
   Serca: 2 serca.


Znowu serce mu pękało. Nie mógł patrzeć, jak samice płaczą. Nie mógł widzieć tego, jak cierpią. Każda kolejna łza u tych pięknych istot wbijała mu kołek prosto w pierś.
Spoglądał na nią przez dłuższy czas, marszcząc nieco pysk i nie rozumiejąc jej słów. A w zasadzie... Nie chciał ich zrozumieć. Czy on dobrze usłyszał? Kolejna wadera płacze przez tego parszywego, chorego basiora, który lubuje się w wilczym mięsie?
Zamknął ślepia, biorąc głęboki wdech i powstrzymując się, żeby przypadkiem nie wybuchnąć. Aktualnie skupił się tylko i wyłącznie na swym oddechu. Wszystko tłumił w sobie, choć wadera mogła zobaczyć, iż owa informacja nieco go poruszyła.
-Już kolejna persona mówi mi o tajemniczym kanibalu z przepaską na oczach. Śmiał skrzywdzić również Ciebie?- Przemawiał ze spokojem, choć głos mu nieco drżał. Zbliżył się do nieznajomej (bo w zasadzie jeszcze jej imienia nie znał, prawda?) i schylił nieco łepetynę, coby dmuchnąć gorącym powietrzem pomiędzy jej uszyskami, a tym samym przejechać mokrym nosem po miękkiej sierści i zaciągnąć się zapachem wadery.
_________________
Żadnego końca świata dziś
N I E...B Ę D Z I E

Wciąż wierzę, że nie zdarzy się nam nic złego
Ucieknij ciosom to wprzód to w tył,
jakbyś była wiatrem
Nie zasnę dziś przez całą noc,
demonom będę grał k o ł y s a n k ę

D O B R O . czy . Z Ł O ?
Choć dłonie drżą podnoszę miecz
Pewność jest dla tych
co myślą m n i e j

 
 
     
Aronia 
Samotnik
Ku jutrzence dnia.



KSIĘŻYCE: Dwadzieścia dwa.
CIECZKA: Czas Potężnej Burzy, Czas Śnieżnych Zamieci.
CIĄŻA: Nie.
RODZINA: Niezałożona.
SYMPATIA: Przewinęło się paru.
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Białe futro, złote oczy.
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 2
ZRĘCZNOŚĆ: 5
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 105

Dołączyła: 27 Lut 2015
Posty: 212
Wysłany: 2015-05-04, 19:08   
   Multikonta: Jaśmin.
   Serca: Jedno w piersi, drugie upolowane.


Czując ciepły oddech na swojej czaszce, a po chwili także i dotyk zimnego kinola, przeszedł mnie miły dreszcz, jakoby usuwający ze mnie wszystkie troski i zmartwienia, a pozostawiając po sobie jedynie spokój i swoisty amok. Dziwne, że basior, który nie znał nawet mego miana, tak bardzo się mną interesował, próbował pocieszyć, tak swobodnie naruszał moją przestrzeń osobistą, a ja nie miałam mu tego za złe.
- Może i ciała mego nie oszpecił szramami, jednak w psychice pozostanie już na zawsze blizna, do której ciągle będę wracać, mimo woli. - znów pociągnęłam nosem i podniosłam się na trzęsących łapach, aby przejść do siadu i móc spojrzeć srebrnemu młodzikowi prosto w zwierciadła duszy. Uniosłam delikatnie kąciki warg widząc, jak nieporadnie próbuje ukryć poruszenie pod obojętną maską, którą i ja często przywdziewałam.
- Wtedy w chatce nie było za bardzo możliwości do dłuższej pogawędki. Był za duży tłok, nawet ci się nie przedstawiłam, a ty już uciekłeś. Wołają na mnie Aronia. - starałam się mówić najzwięźlej jak tylko potrafiłam, ale to nie zmieniało faktu, że moje wypowiedzi i tak były stanowczo zbyt długie. No chyba, że Nemo był wytrawnym słuchaczem.
Nie odrywając kontaktu wzrokowego, przejechałam opuszkami po jego śródręczu.
 
 
     
Nemo 
Szlachetna Krew
Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.



KSIĘŻYCE: 19
CIECZKA: Nie Dotyczy.
CIĄŻA: Nie Dotyczy.
RODZINA: Scáthach i Mikael {rodziciele}; Kakashi, Rägnar, Berelain, Nezeav {rodzeństwo}.
SYMPATIA: Gdybyś kiedy we śnie poczuła, że oczy moje już nie patrzą na ciebie z miłością, wiedz, żem żyć przestał...
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Lodowate ślepia oraz srebrzysta szata.
MOC MAGICZNA: RANGOWA: W jego żyłach płynie niebieska krew - dosłownie. Gdy ktoś napije się jej lub będzie miał z nią styczność poprzez swój język, zostanie otruty i sparaliżowany na okres 5 postów; RÓD ASÓW: Zwykli członkowie Asów są w stanie stworzyć kłamstwo na tyle realistyczne, że rozmówca przyjmie je jako prawdę, a więc mogą narzucić mu swą wolę.
RÓD: Asów

SIŁA: 4
ZRĘCZNOŚĆ: 5
PERCEPCJA: 4
Punkty Życia: 92/105

Dołączył: 30 Mar 2015
Posty: 175
Wysłany: 2015-05-04, 19:19   
   Multikonta: Silmarila, Dzierzba.
   Serca: 2 serca.


Odsłonił zębiska w minimalnym uśmiechu, oblizując wargi różowym jęzorem, a tym samym przypadkowo muskając nim głowę wadery. Ot, zalotnie. Jego zaczepki były na tyle powolne i ledwo zauważalne, że mogły być mylne. Niby były one pewnego rodzaju zalotami, ale... Dość specyficznymi.
-Czas zagoi rany. Tak, jak czarne chmury odpłynął z błękitnego nieba, tak i szrama w Twej psychice zasklepi się, zastąpiona innymi przemyśleniami.- Stwierdził mrukliwym tonem, obniżając nieco barwę swego głosu. -Nieco ważniejszymi przemyśleniami.- Podkreślił.
Trwał schylony do tego momentu, aż sama nie wstała. W razie czego był gotów jej pomóc, gdyby nie miała zbyt dużo siły. Widział, że jej łapy drżą... Rozmowa z nieznajomym z przepaską na oczach musiała być dla niej traumatycznym przeżyciem.
-Aronia...- Mruknął sobie pod nosem, starając wyryć w pamięci jej miano i zapamiętać je do końca.
Jego delikatny, srebrzysty pysk cały czas przyozdabiał blady uśmiech. Pochłaniał samicę swym wzrokiem, choć robił to z wyczuciem, nie będąc zbytnio nachalnym. Ot, po prostu ją podziwiał, nie mogąc się nacieszyć takim pięknem. Była jego pierwszym i jedynym zauroczeniem. Jeszcze nie miał partnerki w swym życiu, nie wiedział co to miłość... Nie poznał namiętności i ognia, rozpalającego jego duszę. Był młody, na wszystko miało przyjść czas.
-A cóż to za oczy, poruszające mą duszą? A cóż to za perłowe pukle, okalające Twe lico i delikatnie poruszające się na słodkim wietrze, roznoszącym niezwykły zapach?- Rzekł czym prędzej, również nie odrywając wzroku od jej złotawych ślepi, kompletnie się w nich zatracając.
_________________
Żadnego końca świata dziś
N I E...B Ę D Z I E

Wciąż wierzę, że nie zdarzy się nam nic złego
Ucieknij ciosom to wprzód to w tył,
jakbyś była wiatrem
Nie zasnę dziś przez całą noc,
demonom będę grał k o ł y s a n k ę

D O B R O . czy . Z Ł O ?
Choć dłonie drżą podnoszę miecz
Pewność jest dla tych
co myślą m n i e j

 
 
     
Aronia 
Samotnik
Ku jutrzence dnia.



KSIĘŻYCE: Dwadzieścia dwa.
CIECZKA: Czas Potężnej Burzy, Czas Śnieżnych Zamieci.
CIĄŻA: Nie.
RODZINA: Niezałożona.
SYMPATIA: Przewinęło się paru.
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Białe futro, złote oczy.
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 2
ZRĘCZNOŚĆ: 5
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 105

Dołączyła: 27 Lut 2015
Posty: 212
Wysłany: 2015-05-04, 19:53   
   Multikonta: Jaśmin.
   Serca: Jedno w piersi, drugie upolowane.


Faktycznie, w ogóle nie poczułam wcześniejszego muskania jęzorem swojej grzywy, toteż nie mogłam uznać, iż błękitnooki się do mnie ewentualnie zaleca. Lecz mimo wszystko wiedziałam, że tak było, chociażby patrząc na całą jego postawę, treść aktualnie wypowiadanych słów, dobrze akcentowanych. Wsłuchując się w mądre wiersze, możliwe skądinąd zacytowane, coraz intensywniej jeździłam koniuszkami palców od nadgarstka amora, aż do jego przedpiersia. Jakoby cała nieśmiałość i wstrzemięźliwość nagle ze mnie uleciała pod wpływem kogoś z zewnątrz. Byliśmy tylko zwierzętami, czemu mielibyśmy nie ulec swoim najskrytszym pragnieniom? Oczywiście nie mówię tu o nielitościwych gwałtach, a niewinnych igraszkach, które póki co radowały każdą ze stron. W przekonaniu utwierdziło mnie zdanie samca o rzekomo ważnych przemyśleniach. Wiedziałam - ba, czułam - że synowi Scáthach chodziło o coś więcej niż tylko przelotny romans, który dopiero się rozpoczynał.
- A cóż to za lodowate oczęta, które płoną na mój widok? A cóż to za stalowa szata, która drży pod naporem mojego dotyku? - kompletnie zapomniałam już o Enceladusie. Skupiłam się tylko i wyłącznie na Nemo tudzież na przekomarzankach, które sam zaczął. Bez krępacji wtuliłam łeb w jego sierść na torsie, unosząc tym samym z lekka jego czerep. Westchnęłam cichutko.
- Słyszę twe serce. Dla kogo ono bije? - zapytałam podchwytliwie, nie zmieniając pozycji.
 
 
     
Nemo 
Szlachetna Krew
Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.



KSIĘŻYCE: 19
CIECZKA: Nie Dotyczy.
CIĄŻA: Nie Dotyczy.
RODZINA: Scáthach i Mikael {rodziciele}; Kakashi, Rägnar, Berelain, Nezeav {rodzeństwo}.
SYMPATIA: Gdybyś kiedy we śnie poczuła, że oczy moje już nie patrzą na ciebie z miłością, wiedz, żem żyć przestał...
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Lodowate ślepia oraz srebrzysta szata.
MOC MAGICZNA: RANGOWA: W jego żyłach płynie niebieska krew - dosłownie. Gdy ktoś napije się jej lub będzie miał z nią styczność poprzez swój język, zostanie otruty i sparaliżowany na okres 5 postów; RÓD ASÓW: Zwykli członkowie Asów są w stanie stworzyć kłamstwo na tyle realistyczne, że rozmówca przyjmie je jako prawdę, a więc mogą narzucić mu swą wolę.
RÓD: Asów

SIŁA: 4
ZRĘCZNOŚĆ: 5
PERCEPCJA: 4
Punkty Życia: 92/105

Dołączył: 30 Mar 2015
Posty: 175
Wysłany: 2015-05-04, 22:06   
   Multikonta: Silmarila, Dzierzba.
   Serca: 2 serca.


Był młody i brakowało mu w tym wszystkim doświadczenia, aczkolwiek od matki dowiedział się, że wadery potrzebują czułości i delikatności. Dlatego właśnie nie próbował przytłaczać Aronii jakimiś jednoznacznymi tekstami, ewentualnie dziwacznymi propozycjami, które mówiłyby tylko i wyłącznie o konkretach. Raczej chciał ją poznawać niczym tajemniczy kwiat- płatek po płatku pieścić każdy fragment jej ciała, wiedzieć jak reaguje na pewne gesty i ruchy, stworzyć z nią... Mentalną jedność. Tak, zdecydowanie to było bardziej podniecające od kontaktu fizycznego. Przecież właśnie wtedy tworzyła się prawdziwa intymność między partnerami. Związek nie polegał tylko i wyłącznie na seksie, a zrozumieniu drugiej połówki.
Starał się zignorować te jej wszystkie pieszczoty, jednakże całkiem nieświadomie zaczął nieco szybciej oddychać.
Nemo zdecydowanie nie był jednostką, której zależało tylko i wyłącznie na przelotnych romansach. Postanowił, że jeżeli będzie się z kimś wiązał to raczej na całe życie. Był wierny i oddany swym ideom, więc tego samego oczekiwał od tej "jednej i jedynej" za którą potrafiłby skoczyć w ogień.
-Lodowate oczęta na zawsze będą biły płomieniem wierności, a szata nigdy nie przyzwyczai się do tego dotyku, który z każdą kolejną chwilą staje się jeszcze bardziej nieoczekiwany i tajemniczy...- Mruknął cicho, prosto do ucha Aronii, kiedy ta wtuliła się w jego klatkę piersiową. Oczywiście- pozwalał jej na to wszystko, czerpiąc z tego jakąś niewyobrażalną przyjemność. Również zapomniał o świecie zewnętrznym. To było cudowne uczucie.
Wepchnął swój nochal za uchem wadery, żeby ponownie zaciągnąć się jej zapachem i dmuchnąć gorącym powietrzem, tym samym podrażniając jej radar.
Uśmiechnął się szerzej, odsłaniając rząd zębisk, jednakże tylko na chwilę.
-Bije dla drugiej połówki, której szukało od samego początku... A aktualnie chyba ją znalazło, więc szaleje z radości, obijając się o żebra i próbując wyrwać z piersi.- Odparł, nie odsuwając swego pyska od jej łepetyny, tak więc każde słowo zostało zaakcentowane gorącym oddechem, odznaczającym się na Aroniowym ciele.
_________________
Żadnego końca świata dziś
N I E...B Ę D Z I E

Wciąż wierzę, że nie zdarzy się nam nic złego
Ucieknij ciosom to wprzód to w tył,
jakbyś była wiatrem
Nie zasnę dziś przez całą noc,
demonom będę grał k o ł y s a n k ę

D O B R O . czy . Z Ł O ?
Choć dłonie drżą podnoszę miecz
Pewność jest dla tych
co myślą m n i e j

 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  





Administratorzy - Phrias & Silmarila


Bannery

www.wolv.aaf.pl Król Lew Wild Land AAF AXIS MUNDI Spirit Animals World BlackButler Image and video hosting by TinyPic Beznazwy.png Xavier's School Keneari Aqud Image and video hosting by TinyPic

Strona wygenerowana w 20,57 sekund. Zapytań do SQL: 11