Uwaga! Hosting Webplus konczy dzialalnosc z dniem 31.07.2019r. Wiecej informacji tutaj.

Vysselis Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Phrias
2015-03-25, 01:07
Stary Dąb
Autor Wiadomość
Lagertha 
Asasyn
Rozumiem furię w Twych słowach - nie rozumiem słów



KSIĘŻYCE: 30
CIECZKA: Lodowych Sopli/Słonecznych Dni
CIĄŻA: Nie
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Zielone ślepia, puszyste futro.
EKWIPUNEK: Złocisty Grzyb [x1]
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 3
ZRĘCZNOŚĆ: 4
PERCEPCJA: 3
Punkty Życia: 100

Dołączyła: 20 Kwi 2015
Posty: 226
Wysłany: 2015-05-01, 22:09   
   Multikonta: Insamirye, Phrias
   Serca: 1


/Wybacz, wielkie sprzątanie <3

Gdy usłyszała jej odpowiedź, stuliła uszyska. W jej gardzieli już rodził się warkot, zaś jej mięśnie spiął pierwszy skurcz, oznaczając gotowość do ataku, do którego przecież sama ją zaprosiła. Wtem jednak rozluźniła się, zaś uszy ponownie postawiła na sztorc, aby poczynić ku niej krok - zaś następnie odbić na prawo, jakoby rozpoczynając powolnie ją okrążać.
-Mam jasne rozkazy, które mówią o tym, jak niewiele znaczycie. - Rzekła, patrząc nań z wysoko zadartego pyska. Zielone, jaskrawe ślepia wpatrywały się w jej szarą personę, jednocześnie jakoby automatycznie oceniając jej możliwości. - Możesz jednak uniknąć tej nieprzyjemności, lecz - jak wiesz - nie ma w tym świecie niczego za darmo..
Syczała ku niej, z jej pyska wylewał się jadowity pomruk, zaś słowa zdawały się zapętlać wokół jej szyi.
_________________




untouchable

GŁOS LAGERTHY
 
     
Whiltierna 
Zwykły Wilk
Wilcza pani



KSIĘŻYCE: 19
CIECZKA: Czas Kwitnących Drzew, Czas Surowych Deszczy.
CIĄŻA: Nie.
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 4
ZRĘCZNOŚĆ: 3
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100/100HP

Dołączyła: 01 Maj 2015
Posty: 31
Wysłany: 2015-05-01, 22:43   
   Multikonta: Mithrandir
   Serca: 0 serc.


Skurczyła mięśnie jeszcze mocniej, a na jej licach wymalował się chytry uśmieszek. Zaśmiała się szyderczo pod nosem. - O ironio, uważasz się za lepszą? Nie pogrążaj się. Jesteście niczego nie wartymi istotami, czerpiącymi radość z zbijania. Jesteście potworami. - Jedna z jej cech charakteru dała się we znaki. W tym momencie włączył jej się agresor. Nie lubiła gdy ktoś ją poniża, gdy sugeruje, że jest od niej lepszy. W takim przypadku za wszelką cenę, musi pokazać, że wcale tak nie jest.
Podniosła jedną brew do góry. - Wtem.. Czego chcesz? -
 
     
Lagertha 
Asasyn
Rozumiem furię w Twych słowach - nie rozumiem słów



KSIĘŻYCE: 30
CIECZKA: Lodowych Sopli/Słonecznych Dni
CIĄŻA: Nie
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Zielone ślepia, puszyste futro.
EKWIPUNEK: Złocisty Grzyb [x1]
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 3
ZRĘCZNOŚĆ: 4
PERCEPCJA: 3
Punkty Życia: 100

Dołączyła: 20 Kwi 2015
Posty: 226
Wysłany: 2015-05-01, 22:50   
   Multikonta: Insamirye, Phrias
   Serca: 1


Jej słowa spłynęły po czarnej sierści wadery niczym lekki obłok. Uniosła jedną brew, a raczej łuk brwiowy i zatrzymała się, wypinając do przodu klatkę piersiową. Prezentowała się w swej parszywej elegancji, czując, że ma w garści tę oto wilczycę - że mogłaby zrobić wszystko, na co tylko ma ochotę.
-Chcę - Zaczęła dość głośno, ukazując w ten sposób dumę z powodu swego triumfu, rozlewając po ziemi całą tę pewność siebie. - abyś urządziła sobie spacer po krainie i przyniosła mi pewne zioło.. ziele ignacego, konkretniej mówiąc. Znajdziesz je w najgłębszych zakamarkach jaskiń tak ciasnych, że spętają i ścisną Ci cały umysł, podobnie jak i uczynię to ja, jeśli mi odmówisz..
Mówiąc to, zbliżała się doń coraz bardziej. Różowy jęzor wysunął się z pyska i niczym wąż, lubieżnie oblizał wargi.
_________________




untouchable

GŁOS LAGERTHY
 
     
Whiltierna 
Zwykły Wilk
Wilcza pani



KSIĘŻYCE: 19
CIECZKA: Czas Kwitnących Drzew, Czas Surowych Deszczy.
CIĄŻA: Nie.
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 4
ZRĘCZNOŚĆ: 3
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100/100HP

Dołączyła: 01 Maj 2015
Posty: 31
Wysłany: 2015-05-01, 23:33   
   Multikonta: Mithrandir
   Serca: 0 serc.


Wadera ponowiła uśmieszek, a zaraz potem wybuchnęła salwą śmiechu. Przecież ona zupełnie nic nie wiedziała o ziołach, o ich zbieraniu, czym, który rodzaj się wyróżnia. Zupełnie nic. Jeszcze coby miała być jej "chłopcem" na posyłki. - Żarty sobie robisz? Do tej pory unikała jakichkolwiek sporów, omijała je szerokim łukiem i dosyć dobrze jej to wychodziło. - Śmieszne. Doprawdy. Parsknęła ironicznie, zbliżając się odrobine do Lagerthy. Miała pole do popisu, w łapy wpadła jej szansa by pokazać na ile ją stać.
 
     
Scáthach 
Samica Alfa
Aquilone
Tańcząca na zgliszczach



KSIĘŻYCE: 66
CIECZKA: Czas Martwej Natury ; Czas Chłodnych Poranków
CIĄŻA: Tak{o. Jaśmin}
RODZINA: Jaeger{ojciec}|Imbir{brat}|Tighernän, Keezhekoni, Sapphire{kuzyni}|Cahhire; Andromeda; Vanadis; Voyager; Aaralyn{bratankowie/bratanice}|Chikara{kuzyn} |Nezeav, Nemo, Kakashi, Berelain, Rägnar{dzieci} | Cheza{ciotka}
SYMPATIA: Together as one, against all others ~ ...
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Pozbawione barwnika włosie, krwiste ślepia
MOC MAGICZNA: RUNY: Thurisaz, za sprawą której jest w stanie wywołać u swego przeciwnika uciążliwą senność i zawroty głowy, które utrudniają racjonalne myślenie(możliwość użycia mocy runy jednorazowo na każdą walkę) i Ansuz, która obdarza waderę natchnioną mową ALFA: raz dziennie może uleczyć dowolnego wilka, przywracając mu aż 40 pkt życia GŁOWA RODU ASÓW: zmuszenie dowolnego wilka do wykonania jakiejś czynności, narzucenie mu swojej woli + towarzyszący jej Hugin i Munin
RÓD: Asów

SIŁA: 5
ZRĘCZNOŚĆ: 2
PERCEPCJA: 9
Punkty Życia: 99/105

Dołączyła: 14 Mar 2015
Posty: 405
Wysłany: 2015-05-02, 18:13   
   Multikonta: Björn, Seraphiel
   Pozwolenia: Runy
   Serca: 3


Spacerując po okolicy, dojrzała w oddali zarys dwóch sylwetek, które automatycznie stały się jej celem. Wyciągnęła nieco krok, a pochyliwszy łeb, spróbowała zlokalizować pochodzenie stadne obu wader. Nie było z tym problemu, coraz silniejszy wiatr wtłoczył w jej nozdrza kombinację zapachów, z których bez problemu wyodrębniła te, które ją interesowały.
- A ja chcę, żebyście wreszcie przestali wchodzić nam w drogę.. - westchnęła ciężko, wychodząc zza ciała Lagerthy.
- ... ale chyba obie będziemy musiały obejść się dziś ze smakiem. - ozwała się chłodno i szorstko zarazem, darując sobie jakiekolwiek powitania, po czym stanęła u boku Whiltierny, póki co nie poświęcając jej jednak zbyt wiele uwagi.
_________________
Jam czarna śmierć
Śmierć w oczach wrogich paszcz
p o d d a j c i e
. s i ę
Świat był zawsze nasz

Zwabiony podstępem w ufności przymierze
zapłacił za miłość choć jest tylko zwierzem
teraz krwią zbroczony, wylizuje rany,
ale serce bije, nie jest pokonany
Zawył ponad ciszą i las go wysłuchał,
wieki całe miną nim znowu zaufa


Oto akt, w którym
za chwil kilka...

...OWCA..POŻRE..WILKA
 
     
Lagertha 
Asasyn
Rozumiem furię w Twych słowach - nie rozumiem słów



KSIĘŻYCE: 30
CIECZKA: Lodowych Sopli/Słonecznych Dni
CIĄŻA: Nie
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Zielone ślepia, puszyste futro.
EKWIPUNEK: Złocisty Grzyb [x1]
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 3
ZRĘCZNOŚĆ: 4
PERCEPCJA: 3
Punkty Życia: 100

Dołączyła: 20 Kwi 2015
Posty: 226
Wysłany: 2015-05-03, 22:24   
   Multikonta: Insamirye, Phrias
   Serca: 1


Prychnęła i stuliła jedno ucho, gdy wilczyca ośmieliła się jej odmówić. Czarna sierść na karku najeżyła się, zaś w gardzieli już zaczął rodzić się warkot, gdy przybyła biała nieznajoma. Pachniały podobnie, więc wywnioskowała, że właśnie ma do czynienia z kolejną.. damą północy. Warkot wciąż rozbrzmiewał, gdy Lagertha analizowała sytuację. Nie zaatakuje - z pewnością nie. Nie jest też na tyle głupia, by po prostu podłożyć się pod ich kły. Prychnęła więc ponownie i wybrała opcję najbardziej rozsądną, czyli rzuciła im ostatnie spojrzenie, aby odwrócić się.
-Wywiąż się z umowy, wilczyco. - Rzekła na odchodne. Nie zamierzała popuścić. Może po prostu trudno było jej się odnaleźć w tej konieczności agresji wobec każdego, kogo spotka? Być może zwyczajnie potrzebowała powodu do owej nienawiści? Cechy, których od niej wymagano, z pewnością z czasem się wypracują. Potrafiła dostosować się do oczekiwań, a szczególnie, gdy sama się na to zgodziła. To po prostu trwa.
Odeszła.
/zt
_________________




untouchable

GŁOS LAGERTHY
 
     
Scáthach 
Samica Alfa
Aquilone
Tańcząca na zgliszczach



KSIĘŻYCE: 66
CIECZKA: Czas Martwej Natury ; Czas Chłodnych Poranków
CIĄŻA: Tak{o. Jaśmin}
RODZINA: Jaeger{ojciec}|Imbir{brat}|Tighernän, Keezhekoni, Sapphire{kuzyni}|Cahhire; Andromeda; Vanadis; Voyager; Aaralyn{bratankowie/bratanice}|Chikara{kuzyn} |Nezeav, Nemo, Kakashi, Berelain, Rägnar{dzieci} | Cheza{ciotka}
SYMPATIA: Together as one, against all others ~ ...
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Pozbawione barwnika włosie, krwiste ślepia
MOC MAGICZNA: RUNY: Thurisaz, za sprawą której jest w stanie wywołać u swego przeciwnika uciążliwą senność i zawroty głowy, które utrudniają racjonalne myślenie(możliwość użycia mocy runy jednorazowo na każdą walkę) i Ansuz, która obdarza waderę natchnioną mową ALFA: raz dziennie może uleczyć dowolnego wilka, przywracając mu aż 40 pkt życia GŁOWA RODU ASÓW: zmuszenie dowolnego wilka do wykonania jakiejś czynności, narzucenie mu swojej woli + towarzyszący jej Hugin i Munin
RÓD: Asów

SIŁA: 5
ZRĘCZNOŚĆ: 2
PERCEPCJA: 9
Punkty Życia: 99/105

Dołączyła: 14 Mar 2015
Posty: 405
Wysłany: 2015-05-04, 11:44   
   Multikonta: Björn, Seraphiel
   Pozwolenia: Runy
   Serca: 3


Słysząc słowa Lagerthy, przewróciła jedynie oczyma, by kątem oka spojrzeć na nową Nieskalaną. Wiedziała, że ma w sobie na tyle rozumu, by nie ulec manipulacjom wroga. Skinęła jej pyskiem, po czym wyszła. /zt
_________________
Jam czarna śmierć
Śmierć w oczach wrogich paszcz
p o d d a j c i e
. s i ę
Świat był zawsze nasz

Zwabiony podstępem w ufności przymierze
zapłacił za miłość choć jest tylko zwierzem
teraz krwią zbroczony, wylizuje rany,
ale serce bije, nie jest pokonany
Zawył ponad ciszą i las go wysłuchał,
wieki całe miną nim znowu zaufa


Oto akt, w którym
za chwil kilka...

...OWCA..POŻRE..WILKA
 
     
Whiltierna 
Zwykły Wilk
Wilcza pani



KSIĘŻYCE: 19
CIECZKA: Czas Kwitnących Drzew, Czas Surowych Deszczy.
CIĄŻA: Nie.
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 4
ZRĘCZNOŚĆ: 3
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100/100HP

Dołączyła: 01 Maj 2015
Posty: 31
Wysłany: 2015-05-04, 20:47   
   Multikonta: Mithrandir
   Serca: 0 serc.


Wyszła
z/t
 
     
Seraphiel 
Dziedzic Asmarielu
Delikatnie pożera każdy kawałek ciebie



KSIĘŻYCE: Nieśmiertelny
CIECZKA: Nie dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
RODZINA: Marhviel x Nayrvielle {rodzice}, Urahiel, Anuviel {bracia}, Gracielle, Camaielle, Kansanielle {siostry}
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Nie posiada zapachu, przeźroczysta skóra
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 3
ZRĘCZNOŚĆ: 5
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100

Dołączył: 03 Maj 2015
Posty: 18
Wysłany: 2015-05-05, 22:19   
   Multikonta: Scáthach, Björn
   Serca: 1


Przez kilka miesięcy tułał się po świecie bez konkretnego celu, by wreszcie pojawić się tu w bliżej nieokreślony sposób. Obserwował naprawdę wiele niewyjaśnionych zjawisk, niemniej nigdy nie mógł pojąc, dlaczego zawsze tu wraca... Tereny Vysselis kolejny już raz owiały go znajomym zapachem, a on wciąż nie do końca wiedział, czy aby na pewno chce wracać. Choć powinien czuć się teraz jak w domu, wciąż miał wrażenie, że jest tu intruzem. Nie żeby szczególnie mu to przeszkadzało, z wilkami nie miał do czynienia od bardzo długiego czasu, odzwyczaił się więc od przejmowania się ich opinią. Po prostu... z każdą kolejną wizytą miał wrażenie, że coś się zmieniło. Nie doświadczał tego nigdzie indziej. Poza tym, do teraz w żadnym miejscu nie osiedlił się na dłużej, z każdym kolejnym dniem w pojedynkę przemierzając coraz to nowsze zakątki tego świata. Podobała mu się jego samotność. Szedł zakosami od drzewa do drzewa, własne myśli wydawały mu się wtedy słuszne i głębokie, a oscylowały między rozczarowaniem stagnacją życia, przekonaniem o tandetnym blichtrze cywilizacji i wszystkim, co zakłamane i nieprawdziwe. Bo taki właśnie był świat. A on lubił to zmieniać. Lubił wydobywać prawdę i obserwować, co zrobią z nią ci, którzy nigdy wcześniej jej nie doświadczyli.
Pogrążony w swych przemyśleniach Seraphiel dotarł do lasu. Uświadomiwszy sobie, że od dawna nic nie jadł, skupił się na tropach, doszukując się jakichkolwiek śladów bytności zwierzyny łownej. W lesie było ciemno, bardzo ciemno, mimo tego basior uparcie parł naprzód, przekonany o tym, ze coś tutaj znajdzie. Wewnątrz od dłuższego czasu czuł wzmagający się nacisk mocy. Jakby coś odkształcało go od środka, napierało. Prześwitujące przez przeźroczystą skórę żyły zdawały się rozciągać, gdy przebiegały przezeń drgania mocy. Słyszał w skroniach nieustanny syk płomienia. Magia nuciła. Magia śpiewała. Wysokie, wibrujące arie. Młodzian wstrzymał na chwilę oddech, chcąc sprawdzić czy jego serce wciąż bije. Zwalniało, by potem zwielokrotnionymi uderzeniami rozsadzać żebra i przemocą otwierać pysk w cichej walce o tlen.
Wszystko ustało, gdy w oddali ujrzał skrytego pośród zarośli zająca. Chwilowo skupił się tylko na przyszłej zdobyczy. Podążał za nią przez jakiś czas, by wreszcie zatrzymać się w odpowiedniej odległości i czekać. Nie spieszył się. Gdy wyczuł odpowiedni moment, nie zawracając sobie głowy skradaniem, przebiegł sprintem te kilkanaście metrów dzielące go od ofiary. Potem odbił się od ziemi i z obnażonymi kłami dopadł małego ciała. Jednym, szybkim ruchem skręcił mu kark, obserwując jak czarne i bezdenne oko przewraca się ku górze, a przednia noga wierzga po raz ostatni we wspomnieniu biegu. Zakrwawione wargi Dziedzica wygięły się w gorzkim uśmiechu, gdy ten uniósł pysk w kierunku szumiących drzew, pozwalając, by krople posoki spływały po jego pysku, wpadając nawet do skrzących się intensywną żółcią ślepi.
Zdaje się, że obserwował księżyc, czując, jak cisza uporczywie wwierca mu się w uszy. Zamarł i zapewne trwałby w tej jednej, nieruchomej pozycji jeszcze przez dłuższą chwilę, gdyby nie cichy trzask, który przyciągnął jego uwagę. Przeniósł zmęczone spojrzenie na uwięzionego wśród gałęzi ptaka, kątem oka spoglądając już na truchło leżące między jego łapami. Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tępego bólu pulsującego w skroniach. Nie był aż taki dokuczliwy, żeby nie mógł myśleć o niczym innym, jednak irytował na tyle, że Żółtooki prychnął przeciągle, strzygąc jasnymi uszyma.
_________________


One who disregards laws and social norms
As a form of rebelion against authority


« wygląd ».....................................................................
Jest zdecydowanie zbyt chudy, przez co sprawia wrażenie kruchego..
i delikatnego. W rzeczywistości jest jednak całkiem silny. Posiada...
jasną skórę, która miejscami bywa przeźroczysta, wręcz prześwitują
przezeń żyły. Przykrywa to ledwo widoczna biała sierść. Ślepia mienią
się intensywnymi odcieniami żółci i zieleni. .Źrenice koloru tęczówek.


« osobowość ».................................................................
Lubi manipulować innymi. Jest typem samotnika. Dla niego świat jest
grą, zaś istoty weń żyjące - pionkami. Więcej informacji w KP. |KLIK|


« specjalne »...................................................................
Nie ma kompletnie żadnego zapachu, nie można go wyczuć............


 
     
Kemithra 
Samica Beta
Glacia
Mglista Finezja



KSIĘŻYCE: 75
CIECZKA: Czas Pierwszego Słońca; Czas Złocistych Liści
CIĄŻA: Nope <3
RODZINA: Areshi [siostra]; Nazgul, Zähkrii [dzieci]
SYMPATIA: If I tell you about what I feel, it means that you are someone important to me... ~ {...}
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Śnieżnobiała sierść i szare, głębokie oczy.
EKWIPUNEK: Nic! :[
MOC MAGICZNA: DUCH STRÓŻ ~ Z jej ciała wyłania się gazowa mgiełka, kształtem przypominająca ptaka. Można za jej pośrednictwem przekazywać informacje, np. w razie potrzeby pomocy. Służy ona także jako ochrona z ograniczeniem na jedno odparcie ataku. Zdarza się również, iż użyje go nieświadomie, pod presją. ~ {0/1 |14 & 0/1} SAMICA BETA ~ Immunitet, który może wykorzystać sama lub oddać go komuś innemu. {0/1 |7}
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 3
ZRĘCZNOŚĆ: 4
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100

Dołączyła: 05 Mar 2015
Posty: 596
Wysłany: 2015-05-05, 22:54   
   Multikonta: Kavlish, Berelain, Thalv'ar
   Pozwolenia: Duch Stróż
   Serca: 4


Nie obrałam konkretnego kierunku wędrówki, jednak idąc niespiesznie przed siebie, wreszcie rozpoznałam miejsce, w którym się znalazłam. Czy to możliwe? Chyba tak... To ten sam dąb. Ciekawe, że przez cały rok niszczycielskiej wojny on nie zmienił się ani trochę. Czasy przedwojenne były tak odległe i utęsknione, że nieczęsto zagłębiałam się we wspomnieniach. Wiedziałam, że to już nie wróci, bo nawet jeśli wojna się skończy, duża część z nas polegnie. Liczyłam się również z tym, że i ja mogę w każdym momencie zginąć. Ta perspektywa była tak przerażająca, że zupełnie już nie wiedziałam, co mam o tym myśleć. Wprawdzie śmierć może zakończyć wreszcie te męki, które przeżywam z dnia na dzień. Jednak jeśli umrę... Co wtedy będzie? Mam prawo wierzyć w życie po śmierci?
Myśląc tak intensywnie, nie zauważyłam samca, który przebywał nieopodal. Dopiero jakiś dźwięk wyrwał mnie z dotychczasowego zamyślenia, a ja rozejrzałam się wokół. Mimo, że było ciemno, tej osoby nie dało się wręcz nie dostrzec. Jednolite żółtozielone oczy lśniły w blasku księżyca, podobnie jak biała szata samca. Wydawało mi się, że kogoś mi przypomina. Wreszcie podeszłam ku niemu ostrożnie, po czym skinęłam mu głową.
- Witaj. Jestem Kemithra. Poznaję Cię, nie znamy się przypadkiem?
Zapytałam spokojnym tonem, marszcząc lekko łuki brwiowe. Przysiadłam obok, jednak nie za blisko. Nie chciałam naruszać jego przestrzeni osobistej, a jedynie porozmawiać. Być może się myliłam, ale byłam przekonana, że znam te oczy. Były niezwykłe, niespotykane u przeciętnych wilków. Przyciągały wzrok, którego od nich nie odrywałam.
Ostatnio zmieniony przez Kemithra 2015-05-05, 22:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Lagertha 
Asasyn
Rozumiem furię w Twych słowach - nie rozumiem słów



KSIĘŻYCE: 30
CIECZKA: Lodowych Sopli/Słonecznych Dni
CIĄŻA: Nie
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Zielone ślepia, puszyste futro.
EKWIPUNEK: Złocisty Grzyb [x1]
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 3
ZRĘCZNOŚĆ: 4
PERCEPCJA: 3
Punkty Życia: 100

Dołączyła: 20 Kwi 2015
Posty: 226
Wysłany: 2015-05-05, 22:55   
   Multikonta: Insamirye, Phrias
   Serca: 1


Seraphiel, polowanie zakończyło się sukcesem.

+1 serce, +1 punkt siły.
_________________




untouchable

GŁOS LAGERTHY
 
     
Seraphiel 
Dziedzic Asmarielu
Delikatnie pożera każdy kawałek ciebie



KSIĘŻYCE: Nieśmiertelny
CIECZKA: Nie dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
RODZINA: Marhviel x Nayrvielle {rodzice}, Urahiel, Anuviel {bracia}, Gracielle, Camaielle, Kansanielle {siostry}
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Nie posiada zapachu, przeźroczysta skóra
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 3
ZRĘCZNOŚĆ: 5
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100

Dołączył: 03 Maj 2015
Posty: 18
Wysłany: 2015-05-05, 23:34   
   Multikonta: Scáthach, Björn
   Serca: 1


Zęby Seraphiela zagłębiły się w ciele zwierzęcia, od dołu, pomiędzy żebrami, rozrywając tkanki i otwierając drogę do najbardziej soczystego owocu wszelakiego istnienia. Serca. Chwycił martwy już organ. Ścisnął i wyszarpnął, pozwalając, by krople posoki broczyły śnieżnobiały pysk. Ukrył je dobrze, po czym spojrzał na naruszony posiłek, naraz stwierdzając, że nie jest już głodny. Mimo wszytko wgryzł się w swą zdobycz, przeżuł i przełknął kilka kęsów, nie mogąc zdobyć się na nic więcej. Nic dziwnego, że wyglądał tak, jak wyglądał. Mimo wszystko, nie głodził się. Po prostu czasem nie miał ochoty, może nawet czasu, by upolować sobie porządny posiłek.
Odsunąwszy od siebie zakrwawione truchło, otarł pysk o łapy, pozostawiając na nich krwawe ślady, a zadarłszy go ku górze, znów wpatrzył się w gwiazdy, przyglądając się każdej z osobna. Nie miał pojęcia, gdzie teraz pójdzie. Mimo że był tu, gdzie być powinien, wciąż czuł się, jak wędrowiec. Ten sam, którym był zaledwie kilka godzin temu.
Odgłos kroków zwrócił uwagę Żółtookiego już kilka minut temu, niemniej jednak dopiero, gdy usłyszał słowa przywitania, spojrzał na nowo przybyłą, przez chwilę próbując rozpoznać jej przynależność stadną. Nic z tego, gdy ostatni raz miał z nimi do czynienia, był zbyt młody, by zawracać sobie głowę takimi błahostkami. Nietypowe zapytanie ze strony Kemithry sprawiło, iż przyjrzał jej się jeszcze uważniej, przekrzywiając pysk w nienaturalnym geście, który większości wilków sprawiałby zapewne niemały dyskomfort. Szeroko rozwarte, skrzące się pośród ciemności oczy dopełniały upiornego, ale i po części groteskowego obrazu.
- Uratowałaś mi życie. - ozwał się wreszcie, ton jego głosu był natomiast zadziwiająco beznamiętny, jak na takie wyznanie.
Ot, jak na nieśmiertelnego przystało, nie uważał życia za coś... cennego. Intrygowało go wiele rzeczy, jedną z nich była śmierć, której nie mógł doświadczyć. Nie żeby nie próbował! Po prostu... nie wychodziło. W efekcie, stała się czymś, czego mimo prób nie mógł dosięgnąć.
- Martwisz się. - stwierdził, równie swobodnie, co przedtem, podsuwając pod jej pysk pozostałości z upolowanego zająca, których swoją drogą wciąż było dosyć sporo.
Nie liczył, że zacznie mu się zwierzać. Nie musiała, mowa ciała mówiła więcej, niż samica mogłaby się spodziewać. Wystarczyło tylko się przyjrzeć.
_________________


One who disregards laws and social norms
As a form of rebelion against authority


« wygląd ».....................................................................
Jest zdecydowanie zbyt chudy, przez co sprawia wrażenie kruchego..
i delikatnego. W rzeczywistości jest jednak całkiem silny. Posiada...
jasną skórę, która miejscami bywa przeźroczysta, wręcz prześwitują
przezeń żyły. Przykrywa to ledwo widoczna biała sierść. Ślepia mienią
się intensywnymi odcieniami żółci i zieleni. .Źrenice koloru tęczówek.


« osobowość ».................................................................
Lubi manipulować innymi. Jest typem samotnika. Dla niego świat jest
grą, zaś istoty weń żyjące - pionkami. Więcej informacji w KP. |KLIK|


« specjalne »...................................................................
Nie ma kompletnie żadnego zapachu, nie można go wyczuć............


 
     
Kemithra 
Samica Beta
Glacia
Mglista Finezja



KSIĘŻYCE: 75
CIECZKA: Czas Pierwszego Słońca; Czas Złocistych Liści
CIĄŻA: Nope <3
RODZINA: Areshi [siostra]; Nazgul, Zähkrii [dzieci]
SYMPATIA: If I tell you about what I feel, it means that you are someone important to me... ~ {...}
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Śnieżnobiała sierść i szare, głębokie oczy.
EKWIPUNEK: Nic! :[
MOC MAGICZNA: DUCH STRÓŻ ~ Z jej ciała wyłania się gazowa mgiełka, kształtem przypominająca ptaka. Można za jej pośrednictwem przekazywać informacje, np. w razie potrzeby pomocy. Służy ona także jako ochrona z ograniczeniem na jedno odparcie ataku. Zdarza się również, iż użyje go nieświadomie, pod presją. ~ {0/1 |14 & 0/1} SAMICA BETA ~ Immunitet, który może wykorzystać sama lub oddać go komuś innemu. {0/1 |7}
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 3
ZRĘCZNOŚĆ: 4
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100

Dołączyła: 05 Mar 2015
Posty: 596
Wysłany: 2015-05-06, 15:23   
   Multikonta: Kavlish, Berelain, Thalv'ar
   Pozwolenia: Duch Stróż
   Serca: 4


Zamrugałam ze zdumieniem, gdy białofutry wygiął głowę pod nienaturalnym kątem. To... niemożliwe. Zacisnęłam zęby, bym przypadkiem nie krzyknęła. Spróbowałam jakoś racjonalnie i logicznie sobie to wyjaśnić, lecz choćbym nie wiadomo jak się wysiliła, to było niemożliwe. Kim on był? Mimo zaintrygowania, nie pytałam o to Seraphiela. Nawet bym nie zdążyła, gdyż po chwili basior wypowiedział słowa, od których zamarłam. Na moment zabrakło mi słów.
- Ja... Naprawdę?
Zająknęłam się, zupełnie zdezorientowana. Nie mogłam sobie przypomnieć czegoś podobnego. Czy to możliwe, że samiec mnie z kimś pomylił? Wysiliłam pamięć, przyglądając się rozmówcy. Z jakiegoś powodu moją największą uwagę pochłonęły jego oczy... zupełnie jednolite, pozbawione źrenic. Niezwykłe. Zdawało mi się, że kogoś mi przypominają, jednak nie miałam pojęcia, kogo.
I nagle do mnie dotarło.
To szczenię, jedno spośród szóstki, które znalazłam w norze! Tej samej, w której zmarła ich matka. Jednak intrygowała mnie jedna rzecz. Jak to możliwe, że już tak dorósł? Jeszcze ostatnim razem, a nie było to tak dawno temu, był małą, puchatą kulką. Kolejna sprawa, której nie potrafiłam wyjaśnić. Powoli zaczynałam nawet wątpić w jego istnienie. Może to tylko złudzenie? Wymysł mojej zbyt bujnej wyobraźni?
I znów moje rozmyślania przerwał głos Seraphiela. Nie miałam pojęcia, że aż tak źle wyglądam. Choć wahałam się, w końcu postanowiłam mu powiedzieć.
- Źle się dzieje w krainie. Cieszę się, że Cię widzę. Wielu moich przyjaciół odeszło przez wojnę. Już bezpowrotnie.
Westchnęłam cicho, po czym spojrzałam na zajęcze mięso, które basior podsunął w moim kierunku. Spojrzałam na niego z wdzięcznością.
- Dziękuję.
Powiedziałam cicho. Prawdę mówiąc, byłam głodna. Wiedziałam także, że nie przyjmując od niego tego "podarunku", mogę go urazić. Dlatego też chwyciłam w zęby kawałek mięsa przy łopatce zająca i, po przeżuciu, przełknęłam. Oblizałam pysk, zabrudzony szkarłatną posoką, by znów unieść swoje szare ślepia na sylwetkę towarzysza.
- Jak brzmi Twoje miano?
Zapytałam z niezmąconym spokojem w głosie. Nie wiedziałam o nim zbyt wiele. Była to postać z pewnością osobliwa. Nadal nie potrafię pojąć, w jaki sposób basior tak zdumiewająco szybko dorósł, ani też jak to możliwe, że wygina swoją głowę w pozycji niemożliwej do wykonania. Także jego oczy były... inne. Jakby miał jedynie tęczówki, pozbawione źrenic.
_________________


~ ~
 
 
     
Seraphiel 
Dziedzic Asmarielu
Delikatnie pożera każdy kawałek ciebie



KSIĘŻYCE: Nieśmiertelny
CIECZKA: Nie dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
RODZINA: Marhviel x Nayrvielle {rodzice}, Urahiel, Anuviel {bracia}, Gracielle, Camaielle, Kansanielle {siostry}
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Nie posiada zapachu, przeźroczysta skóra
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 3
ZRĘCZNOŚĆ: 5
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100

Dołączył: 03 Maj 2015
Posty: 18
Wysłany: 2015-05-06, 16:11   
   Multikonta: Scáthach, Björn
   Serca: 1


Obserwował zdumienie Bety, przyswajając sobie każdą jej reakcję. Mimo tego, nie rozświetlił jej sytuacji, być może podświadomie licząc, że sama sobie z tym poradzi. Nie pomylił się. Choć przez pewien czas patrzyła na niego ze smutkiem i powagą, jakby nie potrafiła zrozumieć czegoś bardzo ważnego, co przecież powinna wiedzieć, po krótkiej chwili oczekiwania srebrzyste ślepia zaszły bielmem wspomnień, a korzystając z okazji, nawet Seraphiel pozwolił sobie na powrót do tamtej chwili. Chwili, w której zginęła jego matka, a przez bramę przeszły twory ciemności, które paradoksalnie kilka wieków temu po raz pierwszy ujrzały ten świat za sprawą jego ojca.
- 'Struktura życia przypomina skomplikowaną sieć. Wydarzenia łączą się, wpływają wzajemnie na siebie. Inaczej zamiast rozwoju zapanowałby marazm. Stare ustępuje przed nowym. To nie znaczy, że lepszym. Czasem zło wypiera dobro. Ale dobro powraca. Tak pracuje koło czasu.' - zacytował zasłyszane gdzieś słowa, mówiąc je jednak z taką swobodą, jakby wypływały wprost z jego duszy.
Wbrew temu, co myślała Nieskalana, nie wyglądała źle, Żółtooki potrafił jednak czytać z innych, jak z otwartej księgi. Wystarczył jeden, dla innych nic nieznaczący grymas, krótkie zawahanie, a on już wiedział, że coś jest nie tak. I lubił to wykorzystywać. Czasem z własnych, egoistycznych pobudek, a czasem w niekontrolowanej, wspaniałomyślnej chęci niesienia pomocy. Choć zazwyczaj i za nią krył się jakiś cel. Choćby tak błahy, jak zwykłe obserwowanie reakcji tych, którzy stanęli ze swoimi problemami twarzą w twarz, niemniej jednak w tym wypadku nie można już było mówić o bezinteresowności.
Słysząc kolejne pytanie, podniósł się do pozycji siedzącej, prawdopodobnie grając na czasie. Imię... Nikt nigdy mu go nie nadał, acz z jakiegoś powodu wiedział, jak powinien się tytułować...
- Seraphiel. Zwą mnie Seraphiel. - spojrzał na Kemithrę oczami pełnymi blasku i... nieokreślonego, trudnego do zidentyfikowania smutku. Były w nich wirujące galaktyki, eksplodujące słońca. Jasność nie do pojęcia i mrok pierwotnej nicości. Ostatni oddech tysięcy milionów istot i czerń nieskończonych grobów, a nad tym wszystkim gradową chmurą wisiał baldachim wiedzy zyskanej w jakiś tajemniczy, nieznany dla śmiertelnych sposób.
_________________


One who disregards laws and social norms
As a form of rebelion against authority


« wygląd ».....................................................................
Jest zdecydowanie zbyt chudy, przez co sprawia wrażenie kruchego..
i delikatnego. W rzeczywistości jest jednak całkiem silny. Posiada...
jasną skórę, która miejscami bywa przeźroczysta, wręcz prześwitują
przezeń żyły. Przykrywa to ledwo widoczna biała sierść. Ślepia mienią
się intensywnymi odcieniami żółci i zieleni. .Źrenice koloru tęczówek.


« osobowość ».................................................................
Lubi manipulować innymi. Jest typem samotnika. Dla niego świat jest
grą, zaś istoty weń żyjące - pionkami. Więcej informacji w KP. |KLIK|


« specjalne »...................................................................
Nie ma kompletnie żadnego zapachu, nie można go wyczuć............


 
     
Kemithra 
Samica Beta
Glacia
Mglista Finezja



KSIĘŻYCE: 75
CIECZKA: Czas Pierwszego Słońca; Czas Złocistych Liści
CIĄŻA: Nope <3
RODZINA: Areshi [siostra]; Nazgul, Zähkrii [dzieci]
SYMPATIA: If I tell you about what I feel, it means that you are someone important to me... ~ {...}
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Śnieżnobiała sierść i szare, głębokie oczy.
EKWIPUNEK: Nic! :[
MOC MAGICZNA: DUCH STRÓŻ ~ Z jej ciała wyłania się gazowa mgiełka, kształtem przypominająca ptaka. Można za jej pośrednictwem przekazywać informacje, np. w razie potrzeby pomocy. Służy ona także jako ochrona z ograniczeniem na jedno odparcie ataku. Zdarza się również, iż użyje go nieświadomie, pod presją. ~ {0/1 |14 & 0/1} SAMICA BETA ~ Immunitet, który może wykorzystać sama lub oddać go komuś innemu. {0/1 |7}
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 3
ZRĘCZNOŚĆ: 4
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100

Dołączyła: 05 Mar 2015
Posty: 596
Wysłany: 2015-05-06, 19:11   
   Multikonta: Kavlish, Berelain, Thalv'ar
   Pozwolenia: Duch Stróż
   Serca: 4


Patrzyłam na basiora już nie ze zdumieniem, a z uwagą i uznaniem. Nie miałam pojęcia, czy słowa, którymi się ze mną podzielił powiedział od siebie, czy powtórzył je po kimś. Nawet jeśli nie pochodziły z jego duszy, miał nadzwyczajną pamięć. Musiał usłyszeć je jak był jeszcze małym szczenięciem. To prawdziwa sztuka. Był młody, przy czym bardzo inteligentny, co było godne podziwu. Od początku zauważyłam, że jest niezwykły. Potrafił robić rzeczy, do jakich nie był zdolny żaden inny wilk i bardzo prędko dorastał. Zarówno fizycznie, jak i psychicznie.
- Seraphiel.
Powtórzyłam cicho, jakbym w ten sposób mogła lepiej zapamiętać jego imię.
- Kim jesteś, Seraphielu?
Zapytałam po chwili, aksamitnym głosem. Wiedziałam, że nie jest zwykłym wilkiem, takim jak ja czy każdy inny Nieskalany. Czułam to już wpatrując się w jego oczy - zjawisko, którego nie dało się opisać. Teraz panował w nich smutek, którego źródła nie byłam w stanie wskazać.
- Coś się stało?
Zapytałam z przejęciem, niepewna, czy Seraphiel zechce mi odpowiedzieć. Nie miałabym mu niczego za złe, gdyby tego nie zrobił. Być może nie powinnam wiedzieć.
_________________


~ ~
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  





Administratorzy - Phrias & Silmarila


Bannery

www.wolv.aaf.pl Król Lew Wild Land AAF AXIS MUNDI Spirit Animals World BlackButler Image and video hosting by TinyPic Beznazwy.png Xavier's School Keneari Aqud Image and video hosting by TinyPic

Strona wygenerowana w 29,86 sekund. Zapytań do SQL: 11