Uwaga! Hosting Webplus konczy dzialalnosc z dniem 31.07.2019r. Wiecej informacji tutaj.

Vysselis Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Phrias
2015-03-25, 01:07
Ścieżka Donikąd
Autor Wiadomość
Aronia 
Samotnik
Ku jutrzence dnia.



KSIĘŻYCE: Dwadzieścia dwa.
CIECZKA: Czas Potężnej Burzy, Czas Śnieżnych Zamieci.
CIĄŻA: Nie.
RODZINA: Niezałożona.
SYMPATIA: Przewinęło się paru.
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Białe futro, złote oczy.
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 2
ZRĘCZNOŚĆ: 5
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 105

Dołączyła: 27 Lut 2015
Posty: 212
Wysłany: 2015-03-04, 15:00   Ścieżka Donikąd
   Multikonta: Jaśmin.
   Serca: Jedno w piersi, drugie upolowane.


Nikt nie wie, dokąd ona prowadzi. Ot, przecina las, wydeptana przez zwierzynę - lecz żadna wilcza łapa dotąd nie zbadała, co znajduje się u jej kresu. Przedziwny paradoks, nieprawdaż? Zewsząd otoczona drzewami, krzewami przysłaniającymi ci cel, powalone pnie blokujące ci drogę - to tylko zalążek przeciwności, które mogą stanąć ci na drodze. Musisz być czujny, nikt nie wie, jaki los szykują dla ciebie bogowie.
 
 
     
Boss 
Zwykły Wilk



Dołączyła: 04 Mar 2015
Posty: 21
Wysłany: 2015-03-04, 19:57   
   Multikonta: Nie.
   Serca: 0.


To jedziemy z tym koksem.
Cały czas była zima; liście pozrywane z drzew zniknęły bez śladu już szmat czasu temu. Na ich miejsce powoli zaczęły rosnąć kolejne, ale natura ma w sobie coś takiego, że nigdy jej się nie spieszy. I zazwyczaj wszystko ciągnie przez parę miesięcy, lat, by w końcu roślina mogła obudzić swe piękno i dać wenę Boss'owi. Tak, dawno nie pisał wierszy, a zima nie nadawała mu wystarczającego natchnienia. Tak, nie mógł się doczekać wiosny, kiedy to wszystko budziło się do życia; drzewa wypuszczały pąki, a z czasem rodziły owoce. Tymczasem jednak dreptał po śniegu, pod którym zapewne wszystko obumarło. Tak jakby Bóg chciał oczyścić rok tym okresem, z grzechów i zła. A nawet jeśli, była to Syzyfowa praca, gdyż negatywne emocje i tak odradzały się, by pociągnąć w dól tych, którzy próbują się podnieść; którzy myśleli, że mogą się im przeciwstawić.
W oddali zauważył dość spore drzewo, bowiem o grubym pniu; zapewne w nim spały wiewiórki, codziennie budząc się tylko po to, by zjeść kolejnego orzecha. Podszedł więc doń i usiadł w jego małym cieniu. Przed sobą widział tylko ścieżkę prowadzącą donikąd i kilka drzew; milczących tak cicho, że aż przerażająco.
Że aż świat wydał się na chwilę piekłem; jakby cisza przed burzą; jakby jakaś Opatrzność czekała na dogodny moment, by przestraszyć. Jakby coś knuła; albo to po prostu zwykła iluzja.
_________________
Łapcie, ogierki, moje GG -> 52658295
 
     
Nimue 
Zwykły Wilk



Dołączyła: 04 Mar 2015
Posty: 27
Wysłany: 2015-03-04, 20:16   

Łokietek z niezwykłą gracją oraz zwinnością omijała coraz to kolejne przeszkody na drodze do celu, którego tak czy siak sobie nie obrała. Przeskakiwała kłody, czołgała się pod krzewami i taranowała ciałem gałęzie, które stanęły jej na drodze. Również z łatwością poślizgnęła się na roztopionym śniegu, który zmieszany z ziemią stworzył zimne błoto. Nie dość, ze upadek na pysk był bolesny, to upokarzający, mokry i zimny. Wstała na równe nogi i otrzepała się unosząc przy tym tyłek i ogon ku górze. Gdy była w miarę sucha, choć dalej brudna, ruszyła dalej przed siebie. Jej spacerek nie trwał w sumie długo, po krótkiej chwili jej zielonkawym oczom ukazało się majestatyczne, spore drzewo z niewielkim punktem na ziemi. Był to nieznajomy jej wilk, ale chyba nie wyglądał na agresywnego czy takiego, co by ją mógł zjeść. Zatrzymała się, odetchnęła i ruszyła siadając pod drzewem. Spojrzała na rudzielca, jeśli również spojrzał w jej stronę, uśmiechnęła się jedynie i kiwnęła mu łbem. Przeszła do pozycji leżącej, podwinęła jedną łapę i ułożyła pysk na drugiej patrząc przed siebie. Wyobrażała sobie, a raczej zastanawiała jak by zareagowała ona albo nieznajomy, gdyby nagle pojawił tu się ogień i zaczął palić wszystko wkoło. Albo gdyby nagle gigantyczny pająk wziął tą dwójkę za muchy i zrobił z nich przekąski. Zazwyczaj tak miała, gdy było cicho i mogła pomyśleć.
 
     
Boss 
Zwykły Wilk



Dołączyła: 04 Mar 2015
Posty: 21
Wysłany: 2015-03-04, 20:41   
   Multikonta: Nie.
   Serca: 0.


Śnieg uderzał bezwładnie o powierzchnię z lodu. Nie miał na to wpływu; nie mógł też zdecydować, gdzie akurat upadnie. To tak jak my. Wiatr, w formie losu, cały czas komplikuje nam życie. Kłody pod nogi podkłada. Gdy upadasz na mięciutki fotel - on zabiera ci go sprzed nosa; usiłujesz wstać, ale on pociąga cię w dół; pragniesz z nim walczyć, ale on i tak dokonuje swojego. A wszystko dla jaj, by sprawić nam ból, by było nam ciężko. On tam, na niebie, pewnie teraz śmieje się z Boss'a i zapewne szykuje jakąś pułapkę. Może niedźwiedź go napadnie albo coś pociągnie za dłoń, by w wiecznym tańcu grozy pochłonąć, zniszczyć cię we własnej obłudzie i zadufaniu w sobie. Jesteśmy naiwni, a nawet jeśli nie - i tak nie możemy z tym walczyć. Zawsze ześle na nas jakieś nieszczęście, ale... nigdy nie żałuje nadziei.
Po chwili dumania, jego oczom ukazała się ruda wadera. Miała prześliczne, zielone oczy, odznaczające się na jej puszystym futerku. Pewno jest zajęta; pewno ktoś ją już zajął.
- Witam - uśmiechnął się doń ciepło, wyciągając swą dłoń w jej stronę, by ucałować jej łapkę, jak to zwykle miał w zwyczaju. Czuł od niej nieznajomy zapach, pewno nie pochodziła z ognia, ale nie wyglądała na złą, wręcz przeciwnie - być może należała do dobrego stada. W tej krainie był jednak niedawno, więc nie znał tutejszych obyczajów, stad; dopiero później miał zamiar wszystko poznać. Na wszystko bowiem przyjdzie pora. - Boss - nie ukrywał swojej tożsamości, bo po co? Przed DAMĄ? Na dżentelmena tak nie przystaje...
_________________
Łapcie, ogierki, moje GG -> 52658295
 
     
Nimue 
Zwykły Wilk



Dołączyła: 04 Mar 2015
Posty: 27
Wysłany: 2015-03-05, 15:10   

Ruda wyprostowała się, chciała wyglądać na nieco wyższą niż jest, ale nie dało to zbyt wiele. Owinęła się nadal nieco mokrym ogonem i odetchnęła.
-Cześć-odpowiedziała na powitanie samca.
Delikatnie uśmiechnęła się i poruszyła końcówką ogona. Zielone oczyska dalej z ciekawością obserwowały otoczenie i analizowały wszystko co mogły. Znowu sobie wymyśliła jakąś głupią i raczej niemożliwą historyjkę. Tym razem wyobraziła sobie ufo, duży, latający spodek z którego schodzą małe, jasne ludziki z wielkimi oczami, podeszłyby do nich i powierzyły jakąś tajemnicę. Ale jak to mówią, jak poznać, że kosmici są inteligentni? Nie kontaktują się z nami.
-Nimue- przedstawiła się kiwając łbem w jego stronę.
Edit
Wyszła.
/zt
Ostatnio zmieniony przez Nimue 2015-03-08, 13:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Boss 
Zwykły Wilk



Dołączyła: 04 Mar 2015
Posty: 21
Wysłany: 2015-03-05, 15:28   
   Multikonta: Nie.
   Serca: 0.


Gdy wreszcie Nimue odezwała się, Boss uśmiechnął się doń jeszcze szerzej. To oznacza, że już zaakceptowała jego obecność, więc pierwszy krok minął z ogromnym powodzeniem. Pozostało jeszcze kilka innych, a każda kolejna zmniejszała prawdopodobieństwo powodzenia. Jednak można się zmieścić nawet w jednej tysięcznej procenta.
Gdy tylko przedstawiła się, on zastanowił się chwilę, jakby chciał wymyślić jakiś przepiękny wiersz z jej imieniem. Jednakże nie na tym się teraz skupił.
- Nimue... kojarzy mi się z pięknym zapachem lub jakąś magią, nimfą lasu... - stwierdził, każde słowo pielęgnując dokładnie, jakby chciał, by były one najpiękniejsze, jak to tylko możliwe. - powiedz mi, Nimue, długo jesteś w tej krainie? - zagadnął po chwili, ciekaw, co odpowie mu wadera.
_________________
Łapcie, ogierki, moje GG -> 52658295
 
     
Nimue 
Zwykły Wilk



Dołączyła: 04 Mar 2015
Posty: 27
Wysłany: 2015-03-05, 15:55   

Nie przepadała za komplementami, nigdy nie wiedziała jak zareagować. Uśmiechnąć się? Odsunąć, zaśmiać, podziękować?
-Kiedyś nazywali mnie Panią Jeziora-powiedziała z uśmiechem.
Nazywali ją tak, gdyż praktycznie codziennie tam przebywała, tam się nawet urodziła, tam zmarli jej rodzice. Można by powiedzieć, że jezioro, to jej dom.
-Nie, jestem tu od niedawna-odparła -A ty?-dodała po chwili.
Chciała ziewnąć, aczkolwiek uznała, że może być to dość niegrzeczne, toteż zniżyła lekko łeb i zacisnęła szczęki przymykając oczy, takie..."nieme" ziewnięcie. Zielonooka zlustrowała uważnie towarzysza czekając na kolejne słowa, które miałyby wypłynąć z jego pyska.
 
     
Boss 
Zwykły Wilk



Dołączyła: 04 Mar 2015
Posty: 21
Wysłany: 2015-03-10, 19:22   
   Multikonta: Nie.
   Serca: 0.


A wypłynąć słów miało by wiele, jednakże w tym problem, że mało jest wilków, którzy go zrozumieją; którzy pragną do niego wejść i przejrzeć jego najskrytsze sekrety. Trudno mu cokolwiek wmówić, gdyż jeśli coś sobie postanowi - twardo brnie do przodu.
Tak więc postanowił nie denerwować wadery, gdyż wiedział, że jego mądrości mogą wpłynąć nań negatywnie; przystępuje bowiem do interwencji gdy tylko wyczuje jakieś złe objawy. Tak, z jednej strony wygląda na jakiegoś psychologa, ale z drugiej... po prostu nie chce, by innych spotkał ten sam ból, co jego.
- Panią Jeziora? - zainteresował się, dyskretnie przybliżając się do towarzyszki, radośnie merdając ogonem; toteż zataczał nim koła w powietrzu, co jakiś czas uderzając o nim o trawę. - Ja też niedawno tu przybyłem. Wyglądasz na obeznaną na tych terenach, więc miałem nadzieję, że mnie po nich oprowadzisz - wyjaśnił ze spokojem i nutki łagodności w głosie. - Ale mniejsza! - słowa te skwitował machnięciem ręki, a raczej łapy. - Wydaje mi się, że należysz do innego stada? Ja bowiem pochodzę z Armii Ognia - pociągnął nosem, jakby chciał oznajmić, że wywąchał w niej inny zapach, niż nosili ogniści. Zazwyczaj czuł od nich ciepło i temperament; nieobliczalność, która ciągnęła za sobą łańcuch tajemnicy. Byli wybuchowymi wojownikami, pragnącymi zachować spokój w krainie. Mimo to pozostają sekretem w postaci tykającej bomby, która w każdej chwili potrafi z impetem wybuchnąć. A przynajmniej tak sądził; przynajmniej tak zrozumiał z plotek; na coś takiego się pisał. Wybrał te stado, bo... chciał. Tak naprawdę trudno od niego wyciągnąć informację - dlaczego Ogień? Być może niektórzy będą mieli okazję przekonać się o tym w najbliższym czasie.
Jednakże wadera zdawała się być zamyślona i niezainteresowana basiorem, tak więc Boss skinął jej łbem na pożegnanie i wybył oczywiście.
z.t
_________________
Łapcie, ogierki, moje GG -> 52658295
 
     
Twój Los 
bezczelny włamywator fabularny



KSIĘŻYCE: Nieśmiertelny
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
Dołączył: 15 Mar 2015
Posty: 76
Wysłany: 2015-03-16, 16:44   
   Serca: Nie mam serca.


Pod jednym z drzew leżała konająca sarna - nie miała jednej nogi. Wciąż żyła, lecz nie była w stanie uciec. Jest świetnym źródłem pożywienia w tych trudnych czasach, jak i jej serce wciąż bije.

OSOBY BEZ ZGODY NA MG NIE MOGĄ SKORZYSTAĆ Z OKAZJI.
 
     
Phantom 
Samiec Beta
Nixaer
you were my guiding light, I'm left in the dark..



KSIĘŻYCE: 61
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: no jasne, urojona!
RODZINA: Horo {przybrana córka}
SYMPATIA: Yes, you will be the death of me {--}
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Żółte ślepia, blizny, lekko utyka na łapę
EKWIPUNEK: czekoladowa kość na Dzień Mężczyzny
MOC MAGICZNA: BETHA: Przysługuje mu immunitet raz na tydzień, który może wykorzystać sam lub oddać go komuś innemu. {0/1/7}
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 4
ZRĘCZNOŚĆ: 3
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100

Dołączyła: 08 Mar 2015
Posty: 179
Wysłany: 2015-03-16, 17:11   
   Multikonta: Castor, Chrystal, Umbra
   Serca: 1 serce


Podczas gdy pożar pastwił się nad krainą Phantom znalazł schronienie na terenach Armii, spoglądając na rozgrywającą się katastrofę niejako z góry. Kiedy jednak w końcu zaczął odczuwać głód nie było już tak wesoło. Gdy znów pojawił się na terenach wolnych zastał krajobraz postapokaliptyczny: roślinność spalona do korzeni, ani śladu zwierzyny, a jemu kiszki marsza grają. Mimo to nie miał zamiaru się poddawać, ruszył w poszukiwania jakiejkolwiek zwierzyny. Długo nie miał szczęścia nie napotykając na swej drodze żadnej jadalnej istoty. Co za ironia. Jeżozwierz mógł przeżyć pożar, ale sarna nie?
Wtedy jednak jego pobożne modlitwy ziściły się, gdy wkroczył na leśną ścieżkę. Do jego czułego nosa dotarł zapach sarny. Phantom wyostrzył zmysły, zaczął się poruszać powoli i z gracja, niczym w tańcu. Był niestety łatwo zauważalny: zima dobiegła końca, śnieg, który ze względu na białe futro basiora stanowił świetny kamuflaż - zniknął. Jednak gdy podszedł bliżej zauważył, że sarna kona, nie ma nogi, a więc nie ucieknie. Skradał się jeszcze chwilę, w końcu znajdując się w dogodnym miejscu, puścił się biegiem w stronę łatwej zdobyczy, odbił od ziemi. Powinien wylądować na ciele sarny, jeśli mu się to udało bez ceregieli zatopił w jej karku ostre zęby, dokańczając jej żywota. Nawet gdyby z wyprzedzeń go zauważyła, sarna miała niewielkie możliwości na ucieczkę.
_________________
Jestem jak uparty kawałek lodu
na powierzchni topniejącego jeziora,
który ty ostrożnie wyławiasz,
by
pogrywać ze mną
z
drwiącym uśmieszkiem



PMS: You electrify my life {0}
Partnerka: I'll never let you go if you promise not to fade away {emptiness}
Wrogowie: They care if I live or die {0 (wśród żywych)}
Przyjaciele: I will be chasing a starlight until the end of my life {Nelhaya}
Porwani: Let's conspire to ignite all the souls {0}
 
     
Phrias 
Duch
Stranded in the spooky town



KSIĘŻYCE: Martwy
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
RODZINA: Nelhaya & Naranlea [*] & Adara & Lyrénthei {córki}, Imrairrlan & Castor {synowie}
SYMPATIA: I'll probably still adore you with your hands around my neck ~ ...
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Białe ślepia.
MOC MAGICZNA: Mogę sobie dmuchnąć wiatrem ;_;
RÓD: Wanów

SIŁA: 0 - Martwy
ZRĘCZNOŚĆ: 0 - Martwy
PERCEPCJA: 0 - Martwy
Punkty Życia: 0 - Martwy

Dołączył: 05 Mar 2015
Posty: 903
Wysłany: 2015-03-16, 19:28   
   Multikonta: Cień Wiatru, Insamirye, Thu'um
   Serca: 2
   Tytuły: Ikona Forum ~ Wiosna 2015


Cóż, osąd MG nie jest tu potrzebny, lecz skoro już tak napisałeś - polowanie zakończone sukcesem.
+1 serce.

Na przyszłość - tego typu okazje nie wymagają udziału MG, działają na zasadzie kto pierwszy ten lepszy.
_________________

http://iamawesome.com/
 
     
Phantom 
Samiec Beta
Nixaer
you were my guiding light, I'm left in the dark..



KSIĘŻYCE: 61
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: no jasne, urojona!
RODZINA: Horo {przybrana córka}
SYMPATIA: Yes, you will be the death of me {--}
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Żółte ślepia, blizny, lekko utyka na łapę
EKWIPUNEK: czekoladowa kość na Dzień Mężczyzny
MOC MAGICZNA: BETHA: Przysługuje mu immunitet raz na tydzień, który może wykorzystać sam lub oddać go komuś innemu. {0/1/7}
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 4
ZRĘCZNOŚĆ: 3
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100

Dołączyła: 08 Mar 2015
Posty: 179
Wysłany: 2015-03-16, 19:41   
   Multikonta: Castor, Chrystal, Umbra
   Serca: 1 serce


"Polowanie" nie było może zbyt wymagające, ale kiedy musiał sobie radzić z coraz większym głodem nie ma co wybrzydzać nawet łatwą ofiarą. Ucieszył się więc, gdy bezproblemowo udało mu się przeprowadzi akcję, a ranna sarna skonała szybką śmiercią. Można powiedzieć, że zrobił dobry uczynek.
Obdarł ciało ofiary z zewnętrznych powłok i posilił się, zabierając ze sobą serce. Osiągnąwszy swój cel, odszedł.

zt
_________________
Jestem jak uparty kawałek lodu
na powierzchni topniejącego jeziora,
który ty ostrożnie wyławiasz,
by
pogrywać ze mną
z
drwiącym uśmieszkiem



PMS: You electrify my life {0}
Partnerka: I'll never let you go if you promise not to fade away {emptiness}
Wrogowie: They care if I live or die {0 (wśród żywych)}
Przyjaciele: I will be chasing a starlight until the end of my life {Nelhaya}
Porwani: Let's conspire to ignite all the souls {0}
 
     
Lavena 
Duch
Wędrowna Dusza



KSIĘŻYCE: 4
CIECZKA: 1-5 ; 14-19
CIĄŻA: Nie
RODZINA: Silmarila, Lurii {siostry}; Nelhaya & Naranlea (wygnana) & Adara & Lyrénthei {córki}, Imrairrlan & Castor {synowie} {Wyklęte wnuki}: Rhys, Duchesse, Viserys, Nilvaren, Leilani, Liivrah
SYMPATIA: Miłość zaczyna się tam, gdzie już niczego nie oczekuje w zamian - Phrias
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Ametystowe ślepia, czarne futro na grzbiecie
EKWIPUNEK: Regeneracyjna Czekoladka
MOC MAGICZNA: Jednego dnia może przywrócić danemu wilkowi 15% HP.
Wiek: 27
Dołączyła: 08 Mar 2015
Posty: 158
Wysłany: 2015-03-30, 00:22   
   Multikonta: Vanadis; Ygerna
   Serca: 0 serc
   Tytuły: Najlepsza KP ~ Wiosna 2015, Najciekawsza Postać ~ Wiosna 2015


Wędrowała, tak naprawdę nie wiedząc dokąd zmierza. Szła po prostu za łapami, krok za krokiem. Opuszczając Ocean i pragnienia, które nie całkiem zostały spełnione. Phrias znowu zniknął i nie mogła go znaleźć, ale cóż, był Alfą, musiała sie pogodzić z tym, że nie zawsze mogła mieć go przy sobie. Przez kilka dni błąkała się po terenach, badając je, podziwiając to, jak ziemia odrodziła się po pożarze, nie zostawiając po sobie niemalże śladów.
Trafiła ponownie do rozległej Puszczy. Myslała, że zdażyła ją już nieco poznać, ale szybko okazało się, że jest w błędzie. Nie wiedziała gdzie jest, a wszystkie drzewa wokół wyglądały podobnie. Westchnęła i przysiadła na zadzie. No to musiało się tak skończyc, nie byłaby sobą, gdyby nie nawaliła w jakimś momencie!
Zadarła łeb i zawyła głośno, mając głeboko w poważaniu to, że może ściągnąć na siebie zagrożenie. Miała nadzieję, że ktoś ją usłyszy i wyciągnie ją z tej głuszy.
_________________


 
 
     
Phrias 
Duch
Stranded in the spooky town



KSIĘŻYCE: Martwy
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
RODZINA: Nelhaya & Naranlea [*] & Adara & Lyrénthei {córki}, Imrairrlan & Castor {synowie}
SYMPATIA: I'll probably still adore you with your hands around my neck ~ ...
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Białe ślepia.
MOC MAGICZNA: Mogę sobie dmuchnąć wiatrem ;_;
RÓD: Wanów

SIŁA: 0 - Martwy
ZRĘCZNOŚĆ: 0 - Martwy
PERCEPCJA: 0 - Martwy
Punkty Życia: 0 - Martwy

Dołączył: 05 Mar 2015
Posty: 903
Wysłany: 2015-03-30, 00:28   
   Multikonta: Cień Wiatru, Insamirye, Thu'um
   Serca: 2
   Tytuły: Ikona Forum ~ Wiosna 2015


Zdawałoby się, że zamierzał pojawiać się za każdym razem, gdy ukochana będzie go potrzebować. Tym razem jednak on o wiele bardziej potrzebował jej - dlatego przemierzył całą dolinę w jej poszukiwaniu, zaraz po tym, gdy przechodząc nieopodal gór nie zauważył jej w miejscu, w którym zostawił ją śpiącą.
Nastał ranek, słońce już wspinało się na niebie, choć drzewa zasłaniały sklepienie i ukazywały jedynie jego fragmenty, pozwalając pierwszym, słonecznym promieniom przedrzeć się przez gęste liście i oświetlić ścieżkę. On zaś wyłonił się z niewielkiej mgły, która unosiła się tuż nad ziemią. Zauważywszy ją - odetchnął z ulgą, czując rozbrajające ciepło w całym swym ciele.
Nie spał całą noc - rozmyślał. Zbyt wiele się wydarzyło, by mógł spokojnie odpłynąć.
-Najdroższa.. - Powiedział dość cichym głosem, zmierzając ku niej powolnymi krokami.
_________________

http://iamawesome.com/
 
     
Lavena 
Duch
Wędrowna Dusza



KSIĘŻYCE: 4
CIECZKA: 1-5 ; 14-19
CIĄŻA: Nie
RODZINA: Silmarila, Lurii {siostry}; Nelhaya & Naranlea (wygnana) & Adara & Lyrénthei {córki}, Imrairrlan & Castor {synowie} {Wyklęte wnuki}: Rhys, Duchesse, Viserys, Nilvaren, Leilani, Liivrah
SYMPATIA: Miłość zaczyna się tam, gdzie już niczego nie oczekuje w zamian - Phrias
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Ametystowe ślepia, czarne futro na grzbiecie
EKWIPUNEK: Regeneracyjna Czekoladka
MOC MAGICZNA: Jednego dnia może przywrócić danemu wilkowi 15% HP.
Wiek: 27
Dołączyła: 08 Mar 2015
Posty: 158
Wysłany: 2015-03-30, 11:36   
   Multikonta: Vanadis; Ygerna
   Serca: 0 serc
   Tytuły: Najlepsza KP ~ Wiosna 2015, Najciekawsza Postać ~ Wiosna 2015


Siedziała pośród bujnego listowia. Wszędzie dookoła brązy i zielenie. Korony drze suto obsypane liśćmi, szumiały cichutko, poruszane przez pazury wiatru. Melodia miała w sobie coś uspokajającego, dzięki czemu z każdym kolejnym uderzeniem serca oddychała spokojniej, napawając się wonią żywicy nagrzanej w cieplejszych promieniach Ognistego Ślepia, przedzierających się przez tą szatę z uporem, rozświetlając mrok, rozganiając poranną mgłę.
Usłyszała ciche kroki. Uszy zadrżały, a powieki przymrużyły się, kiedy mgła poczęła falować, rozpływać się,czy też opływać istotę wyłaniającą się z jej trzewi. Najpierw wystraszyła się, tak jak w grocie, iż to duch jej matki powrócił ją nękać. Jednak ta sylwetka była masywniejsza, bielsza i... och, Phrias!
Dlaczego zawsze na jego widok jej serce wykonywało salto w piersi, jakby miało ochotę ją opuścić i przywrzeć do niego? Czuła się, niczym szczenię widzące najważniejszą osobę na świecie. Czuła się przy nim bezpieczna, chociaż nawet on nie potrafił całkowicie uchronić ją przed mrokiem, który zalegał w jej duszy. Zakołysała ogonem na jego widok i uśmiechnęła się lekko, kiedy ruszył ku niej.
- Znowu mnie zostawiłeś - wymruczała, niczym westchnienie rezygnacji, gdy patrzyła na niego ametystowymi ślepiami.
_________________


 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  





Administratorzy - Phrias & Silmarila


Bannery

www.wolv.aaf.pl Król Lew Wild Land AAF AXIS MUNDI Spirit Animals World BlackButler Image and video hosting by TinyPic Beznazwy.png Xavier's School Keneari Aqud Image and video hosting by TinyPic

Strona wygenerowana w 3,67 sekund. Zapytań do SQL: 11