Uwaga! Hosting Webplus konczy dzialalnosc z dniem 31.07.2019r. Wiecej informacji tutaj.

Vysselis Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Las Snów
Autor Wiadomość
Aronia 
Samotnik
Ku jutrzence dnia.



KSIĘŻYCE: Dwadzieścia dwa.
CIECZKA: Czas Potężnej Burzy, Czas Śnieżnych Zamieci.
CIĄŻA: Nie.
RODZINA: Niezałożona.
SYMPATIA: Przewinęło się paru.
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Białe futro, złote oczy.
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 2
ZRĘCZNOŚĆ: 5
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 105

Dołączyła: 27 Lut 2015
Posty: 212
Wysłany: 2015-03-04, 15:23   Las Snów
   Multikonta: Jaśmin.
   Serca: Jedno w piersi, drugie upolowane.


Las ten jest doprawdy nadzwyczajny.
Przede wszystkim, gdy przez korony drzew przenikają słoneczne promienie, bardzo go rozświetlają, zaś z ziemi zdaje się parować złocisty pył i unosić ku górze. Wszędzie panuje niesamowity zapach, woń, która sprawia, że wilk natychmiast staje się spokojny.
Swą nazwę wziął od tego, jak bardzo bezpieczny jest tutaj sen. Gdy postać zasypia - nic jej nie grozi, zupełnie. Gdy się budzi, obok stoi miska z wodą oraz druga miska z pożywieniem.
Sam las jest pełen małych zwierząt i ptaków, pięknych kwiatów i ogromnych drzew.
 
 
     
Ygerna 
Wojownik
Esencja Życia



KSIĘŻYCE: 2 i pół roku
CIECZKA: 1-5 ; 14-19
CIĄŻA: Nie
RODZINA: Brak
SYMPATIA: Och tak, wiem, że droga do nieba była łatwa. Odnaleźliśmy małe królestwo naszych namiętności Które dzielą wszyscy zakochani. Ukryliśmy się w dzikiej i sekretnej radości A bogowie i demony krzyczeli w naszych zmysłach.
EKWIPUNEK: Regeneracyjna Czekoladka
MOC MAGICZNA: Brak
Wiek: 27
Dołączyła: 05 Mar 2015
Posty: 65
Wysłany: 2015-03-06, 17:51   
   Multikonta: Lavena
   Serca: 2


Yg oddawała się swej podróży całą sobą. Wyraziste ślepia przeczesywały otaczające ją terytorium z najprawdziwszym, niezakłamanym zachwytem. Wszędzie dookoła, gdzie okiem sięgnąć, piętrzyły się masywy drzew, wiekowych o rozłożystych koronach w dużej mierze bezlistnych, zważywszy na porę białego puchu, który zaścielał wszystko swą mroźną, skrzypiącą pokrywą. Biel i brązy były wszechobecne, delikatna szadź, niczym lodowa koronka, osiadała na delikatnych, wiotkich gałązkach. Krzewy upstrzone białymi czapami migotały bajecznie.
Gdzieś tam, pośród wiciowych koronach drzew, odezwała się pierwsza sowa.
Samica zatrzymała się w pół kroku, zadzierając smukły pysk, aby móc chociaż przez chwilę obserwować karmazyn i pomarańcz zachodzących promieni płonącego ślepia.
Odetchnęła pełną piersią, napawając się niesamowitym zapachem otaczającym ją zewsząd.
Było niesamowicie, tak spokojnie i pięknie.
Ciemne wargi rozciągnęły się w wesołym uśmiechu, a ona nabierając tchu, rozwarła szczęki, wyjąc donośnie, nie mogąc się powstrzymać.
Potrząsnęła pyskiem z krótkim szczekiem i ruszyła biegiem pośród kluczących pni drzew, przeskakując raźnie rozrosłe krzewy i powalone konary.
Była wolna, w końcu wolna - mogła zacząć nowe życie, właśnie tutaj - w tym cudownym miejscu.
_________________
 
 
     
Brand
[Usunięty]

Wysłany: 2015-03-06, 17:52   

Tylko tak pokręcona osoba, jaką jest biały wilk, mogła chcieć wybrać się do tego miejsca tak po prostu, zwłaszcza, że właśnie się ściemniało. Ale czy on się chociaż trochę tym przejmował? Otóż, ani trochę! Wędrował radośnie, nucąc sobie coś pod nosem. Masa rymów, spójny takt, uroczo wplątywał słowa takie jak "wybuch", "eksplozja" i "boom", gdzie miał ochotę, a i tak pasowało to do śpiewanego przez niego wierszyka. Rozglądał się wokół, co i raz zerkając na swoją śmierdzącą gliną i ziołami torbę. - Ciii... spokojnie, kochanie... tatuś się nie leni, oj nie! Hehe... znajdziemy koneserów dla naszej sztuki... obiecuję. - Wyszeptał uroczym tonem w stronę torby i nagle uderzył w drzewo, które jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności wyrosło przed nim, gdy nie patrzył. - Kuuuuuuurwa... łech! Phi!
 
     
Ygerna 
Wojownik
Esencja Życia



KSIĘŻYCE: 2 i pół roku
CIECZKA: 1-5 ; 14-19
CIĄŻA: Nie
RODZINA: Brak
SYMPATIA: Och tak, wiem, że droga do nieba była łatwa. Odnaleźliśmy małe królestwo naszych namiętności Które dzielą wszyscy zakochani. Ukryliśmy się w dzikiej i sekretnej radości A bogowie i demony krzyczeli w naszych zmysłach.
EKWIPUNEK: Regeneracyjna Czekoladka
MOC MAGICZNA: Brak
Wiek: 27
Dołączyła: 05 Mar 2015
Posty: 65
Wysłany: 2015-03-06, 17:59   
   Multikonta: Lavena
   Serca: 2


Czuła każdy mięsień w swym ciele, każde ścięgno podczas piegu. Oddychała głęboko, a gorący oddech tworzył dookoła jej pysk nieprzejrzystą, mleczną mgłę.
Warkot, wesoły trzeba zaznaczyć, rozbrzmiał w jej piersi, kiedy ślizgając się na zadnich łapach, próbowała wykręcić.
A potem usłyszała stukot, a jej nozdrza zaatakowała woń gliny i mchu. Zaskoczona wypadła zza wiekowego jesionu, dostrzegając białą sylwetkę. Ale... Było za późno.
- Hej! - wrzasnęła wysokim z zaskoczenia głosem, a potem ryjąc pazurami w śniegu i zmarzniętej ściółce, wpadła z impetem na białą sylwetkę.
Powietrze ze świstem opuściło płuca Yg, gdy opadła na gorące cielsko.
Zamrugała powiekami, uderzając ogonem na boki. Potrząsnęła pyskiem, przewracając się na bok tak, iż uwolniła nieszczęśnika spod ciężaru swego ciała.
Spojrzała bursztynowo burgundowymi ślepiami na białasa, a nastepnie zaśmiała się wdzięcznie, głośno, niczym psotne szczenię.
Westchnęła, przekręcając się na brzuch.
Trąciła nosem białego w szyję.
- Nic ci nie jest, kolego? - rzuciła wesoło, przyglądając mu się roziskrzonymi ślepiami.
_________________
 
 
     
Brand
[Usunięty]

Wysłany: 2015-03-06, 18:05   

Uderzenie w gruby konar nie było najwyraźniej tym złym doświadczeniem dnia dzisiejszego. Gorsze nadeszło chwilę potem, kiedy to samica wpadła prosto na niego, wywalając na ziemię, tak że grzbiet gładzony miał oszronioną trawą. Zerknął na jej pysk, potem w niebo, następnie, gdy już zeszła, machał łapami w górze, niczym przewrócony na skorupę żółw. - Jakiś kretyn postawił mi drzewo przed mordą! I rzucił we mnie jeszcze niezużytą wilczycą... - Ciekawe, co miało to oznaczać. Sam do końca nie wiedział. Nagle, ni stąd, ni zowąd, zerwał się na swoje łapy, zdjął szybko torbę i otworzył ją, wciskając łeb do środka. Oczywiście, nie pozwolił samicy zajrzeć, wszystko zasłonił swoim ciałem. Zajęło to chwilę, po której to wynurzył mordę i zamknął torbę. - Uch... masz szczęście, że nic nie zniszczyłaś! - Miał dziwnie wysoki głos, jakby piszczał i krzyczał.
 
     
Ygerna 
Wojownik
Esencja Życia



KSIĘŻYCE: 2 i pół roku
CIECZKA: 1-5 ; 14-19
CIĄŻA: Nie
RODZINA: Brak
SYMPATIA: Och tak, wiem, że droga do nieba była łatwa. Odnaleźliśmy małe królestwo naszych namiętności Które dzielą wszyscy zakochani. Ukryliśmy się w dzikiej i sekretnej radości A bogowie i demony krzyczeli w naszych zmysłach.
EKWIPUNEK: Regeneracyjna Czekoladka
MOC MAGICZNA: Brak
Wiek: 27
Dołączyła: 05 Mar 2015
Posty: 65
Wysłany: 2015-03-06, 18:12   
   Multikonta: Lavena
   Serca: 2


Ta sytuacja naprawdę wydawała się młodej zabawna, gdy tak obserwowała szamoczącego łapami basiora, jak się okazało.
Prześlizgnęła spojrzeniem bursztynowych ślepi po sylwetce samca, spokojnie, leniwie z tym nieodłącznym rozbawionym uśmieszkiem wykrzywiającym jej ciemne wargi.
Mlasnęła długim, różowym jęzorem i zaśmiała się cicho, słysząc jego słowa.
- To faktycznie niefortunnie, chociaż nie brałeś pod uwagę swego gapiostwa? - rzuciła słodkim, niczym ulepek głosem, podciągając się do siadu, gdy samiec w końcu zerwał się na równe łapy, rzucając na ziemię coś, co cuchnęło, jak glina i... zmarszczyła nos, strzygąc uszyma.
- Zgódźmy się, że oboje mieliśmy wyjątkowe szczęście - mówiąc to kiwnęła potakująco pyskiem, jakby dla potwierdzenia swych słów.
Puszysty ogon zgarniał hałdy śniegu, gdy przesuwała go z boku na bok, podekscytowana bardziej, niż zazwyczaj.
Wyciągneła nieco pysk do przodu, z nachalną wręcz ciekawością.
- Cóż tam kryjesz w tych szmatach? Coś ciekawego? - głos samicy uniósł się o oktawę, czy dwie, gdy podekscytowanie wzięło górę.
_________________
 
 
     
Brand
[Usunięty]

Wysłany: 2015-03-06, 18:16   

Nie za bardzo ją słuchał. Przejmował się teraz zawartością swojej torby, czy nic się nie zniszczyło. Odetchnął z ulgą, gdy stwierdził, że nie. Potem ta się wtrąciła. Nie mogła dać mu spokoju? Już dość nabroiła. Skarcił ją spojrzeniem, mrużąc mocno oczy. Zniżył łeb i przybliżył pysk do jej mordy, po czym dmuchnął jej ciepłym powietrzem do nosa. - To nie Twoja sprawa, mała. Co moje, to moje... jak będę chciał się podzielić, to powiem! - Naznaczył to, łapiąc torbę w łapy i przytulając ją do siebie mocno. Zabawne, jak przejmował się jej zawartością, a sam tarmosił ją w każdą stronę świata.
 
     
Ygerna 
Wojownik
Esencja Życia



KSIĘŻYCE: 2 i pół roku
CIECZKA: 1-5 ; 14-19
CIĄŻA: Nie
RODZINA: Brak
SYMPATIA: Och tak, wiem, że droga do nieba była łatwa. Odnaleźliśmy małe królestwo naszych namiętności Które dzielą wszyscy zakochani. Ukryliśmy się w dzikiej i sekretnej radości A bogowie i demony krzyczeli w naszych zmysłach.
EKWIPUNEK: Regeneracyjna Czekoladka
MOC MAGICZNA: Brak
Wiek: 27
Dołączyła: 05 Mar 2015
Posty: 65
Wysłany: 2015-03-06, 18:23   
   Multikonta: Lavena
   Serca: 2


Zamrugała powiekami, kiedy białuch uniósł pysk, karcąc ją spojrzeniem. Przekrzywiła łeb na bok, obniżając go nieco, niczym faktycznie skarcone pisklę.
Uśmiechnęła się lekko, unosząc uszy.
- Niech ci będzie, "Panie-co-moje-to-moje" - rzuciła obronnie, cofając pysk do tyłu, gdy chuchnął jej gorącym oddech w nozdrza.
Kichnęła donośnie, a następnie dźwignęła się z siadu do pozycji stojącej i odwróciła się do niego tyłem, ostentacyjnie strzepując puszystym ogonem, posyłając ku niemu drobiny ziemi i śniegu, a także wyrazisty samiczy aromat, chociaż z tego ostatniego zupełnie nie zdawała sobie sprawy.
Prychnęła, patrząc przez prawe ramię.
- No, to skoro jest wszystko dobrze, to trzymaj się i ten, no, uważaj na drzewa - uśmiechnęła się lekko i ruszyła na południe raźnym krokiem, majtając ogonem, a także nucąc coś skocznego pod nosem.
_________________
 
 
     
Brand
[Usunięty]

Wysłany: 2015-03-06, 18:28   

Robił głupie miny, słuchając jej słów, jednocześnie naśladując ruchy jej pyska, karykaturując. Zadrżał nagle. Poniuchał raz, drugi, trzeci... i wtedy doszło do niego, co ma taki zapach. Oblizał się, obserwując ją tak od tyłu, skoro miał okazję... uśmiechnął się szeroko, uśmiech ten w żaden sposób nie był naturalny, uprzejmy. Uśmiechnął się, jak typowy wariat. Jak zawsze, gdy się nie kontrolował. - Przedstaw się! - Zawołał nagle, próbując uspokoić swój chory uśmiech. - Albo będę Ci mówił "Pani-niezła-dupa"...
 
     
Ygerna 
Wojownik
Esencja Życia



KSIĘŻYCE: 2 i pół roku
CIECZKA: 1-5 ; 14-19
CIĄŻA: Nie
RODZINA: Brak
SYMPATIA: Och tak, wiem, że droga do nieba była łatwa. Odnaleźliśmy małe królestwo naszych namiętności Które dzielą wszyscy zakochani. Ukryliśmy się w dzikiej i sekretnej radości A bogowie i demony krzyczeli w naszych zmysłach.
EKWIPUNEK: Regeneracyjna Czekoladka
MOC MAGICZNA: Brak
Wiek: 27
Dołączyła: 05 Mar 2015
Posty: 65
Wysłany: 2015-03-06, 18:42   
   Multikonta: Lavena
   Serca: 2


Była dobrą odległość trzech skoków od basiora, gdy usłyszała nagle jego głos. Czuła przez ten cały czas spojrzenie na sobie, a dokładniej na swym zadku. Ciemne wargi drgnęły, a ona przewróciła ślepiami, wzdychając nad słabością samców. Może zachowywała się niczym szczenię, ale głupia nie była. Spojrzała ponownie nad swym prawym barkiem, zatrzymując się w pół kroku. Obróciła się wolno, bardzo powoli przodem do samca, dostrzegając głupkowaty uśmiech na jego pysku.
Przymrużyła uprzejmie powieki, strzygąc lewym uchem.
- Och, a cóż to się musiało wydarzyć przez te kilka uderzeń serca, że "Pan - co-moje-to-moje" zapragnął mnie poznać? - mówiła złudnie uprzejmym, zaciekawionym wręcz głosem, postępując jeden irytująco niewielki kroczek ku niemu, chociaż nadal dzielił ich całkiem porządny dystans prawie trzech skoków.
Słysząc jego wyrażenie, nadęła nieco poliki, zduszając niemądry śmiech.
- A co powiesz na "Pani-niezła-dupa-poza-zasięgiem"? - jawnie się z nim drażniła, przekrzywiając łeb na bok.
_________________
 
 
     
Brand
[Usunięty]

Wysłany: 2015-03-06, 18:48   

- Hehe... - Delikatnie się zaśmiał, przymykając oczy. - Hehe! - Zaśmiał się ponownie, nieco głośniej. Po chwili wybuchł dziwnym, niekontrolowanym śmiechem, padł na ziemię, zwijając się wręcz. - No nie mogę! Haha! "Poza zasięgiem"... - Przetarł oczy, by pozbyć się łez, które spływały po jego polikach, wywołane były one jego śmiechem. Spojrzał na samicę, leżąc tak na ziemi. - Och, mała... nie ulegniesz sztuce? - Podniósł lewą łapę, w której trzymał różę. Ale nie była ona zwykła! Ulepiona była z gliny. Kiedy zdążył ją zrobić? A kiedy wyciągnął? Oczywiście, gdy leżał na ziemi i się śmiał, tak, by ona nie widziała. Prawdziwy zdolniacha z niego. Podniósł się z ziemi, starając się utrzymać różę w tym samym miejscu, w którym była - przed nosem samicy. - Nie bój się. Nie gryziemy... hehe... - Pokręcił łbem dziwnie. - Jestem... Kunst.
 
     
Ygerna 
Wojownik
Esencja Życia



KSIĘŻYCE: 2 i pół roku
CIECZKA: 1-5 ; 14-19
CIĄŻA: Nie
RODZINA: Brak
SYMPATIA: Och tak, wiem, że droga do nieba była łatwa. Odnaleźliśmy małe królestwo naszych namiętności Które dzielą wszyscy zakochani. Ukryliśmy się w dzikiej i sekretnej radości A bogowie i demony krzyczeli w naszych zmysłach.
EKWIPUNEK: Regeneracyjna Czekoladka
MOC MAGICZNA: Brak
Wiek: 27
Dołączyła: 05 Mar 2015
Posty: 65
Wysłany: 2015-03-06, 19:10   
   Multikonta: Lavena
   Serca: 2


Yg zamrugała powiekami, unosząc uszy do góry, nasłuchując śmiechu samca. Obserwowała, jak padł w śnieg, przyciskając swój skarb, czyli tą szmatę, w której coś trzymał, do ziemi, turlając się.
Zachichotała, zniżając łeb, stając na ugiętych łapach. Ogon znieruchomiał.
Doprawdy, ten samiec był zabawny.
Kiedy zatrzymał się podstępem tuż koło niej, uniosła łeb, patrząc na niego bursztynowymi ślepiami. Trzymał w łapie zlepek ziemi, przypominający kwiat.
Przyjrzała się przedmiotowi z zainteresowaniem, a w jej ślepiach pojawiła się pewna łagodność.
- Ładna rzecz - wymruczała z wahaniem, mrużąc powieki.
Odsunęła się o kroczek do tyłu, marszcząc nos.
- Co masz na myśli mówiąc: ulec? - zdziwiła się.
Młoda wadera nie miała doświadczenia w obcowaniu z samcami, więc obce były jej niuanse w ich kontaktach, chociaż wiedziała, że czasami przychodził ten dziwny zew wywołujący dreszcz na jej grzbiecie, gdy broczyła krwią.
_________________
 
 
     
Brand
[Usunięty]

Wysłany: 2015-03-06, 19:14   

Oblizał zsiniałe wargi, podnosząc się powolnie z podłoża i na równych łapach, podchodząc do niej. - Dobrze wiesz, o czym mówię... - Położył róże na jej łbie, uśmiechając się przy tym dziwacznie. - Przecież jesteś duuuużą dziewczynką... mamusia i tatuś nie mówili, co się robi, jak się kogoś bardzo lubi? Och, to nic... nadrobisz tę lekcję... u mnie... - Szczerząc śnieżnobiałe kły do wilczycy, zbliżył pysk do jej mordy, patrząc jej głęboko w oczy. Obserwując go tak blisko, mogła dostrzegać różne nienaturalne szczegóły jego ciała. Wyglądał, jak chodzące nieszczęście... ale chyba czuł się z tym dobrze.
 
     
Ygerna 
Wojownik
Esencja Życia



KSIĘŻYCE: 2 i pół roku
CIECZKA: 1-5 ; 14-19
CIĄŻA: Nie
RODZINA: Brak
SYMPATIA: Och tak, wiem, że droga do nieba była łatwa. Odnaleźliśmy małe królestwo naszych namiętności Które dzielą wszyscy zakochani. Ukryliśmy się w dzikiej i sekretnej radości A bogowie i demony krzyczeli w naszych zmysłach.
EKWIPUNEK: Regeneracyjna Czekoladka
MOC MAGICZNA: Brak
Wiek: 27
Dołączyła: 05 Mar 2015
Posty: 65
Wysłany: 2015-03-06, 19:23   
   Multikonta: Lavena
   Serca: 2


Serce w piersi Yg drgnęło niespokojnie, kiedy samiec podniósł się z zaśnieżonej ziemi. W nozdrza wdzierał się intensywny zapach gliny i roślin, nie był on specjalnie nie miły, ale na pewno niezwykle dający o sobie znać. Spojrzała w jego pysk, prześlizgując się po nim, aż natrafiła na przekrwione ślepia, błyskające ku niej błękitem i szarościom.
Położyła po sobie uszy, a ogon odruchowo podwinął się pomiędzy zadnie łapy. Był to instynkt samozachowawczy. W tym samcu było coś niepokojącego, zwłaszcza jego słowa dawały do myślenia.
- Och - mruknęła w końcu, kiedy dotarło do niej, co samiec ma na myśli.
Zaśmiała się w końcu, rozbawiona, rzucając mu figlarne spojrzenie.
Gdy położył kwiat na jej łapie, prychnęła i strząsneła go na ziemię, gdzie upadł w miękki biały puch. Zniżyła łeb i schwyciła przedmiot w szczęki, a następnie wepchnęła kwiat niemalże mu do gardła.
- Może nie mówili, nie zdążyli, ale wiem co chodzi ci po łebku, grzeszniku - wymruczała mu niemalże do ucha, a potem z krótkim szczekiem odskoczyła od niego, wykorzystując do tego pobliskie drzewa, bodajże buk, gdzie skryła się i jedynie jej łeb wystawiał.
- Jesteś taki niemądry, Kunszcie - westchnęła, przewracając ślepiami.
_________________
 
 
     
Brand
[Usunięty]

Wysłany: 2015-03-06, 19:29   

Wszystko wydawało się być w porządku, był nawet gotów sobie odpuścić... tego kwiatu jest pół światu, a trzy czwarte chuja warte. Nie dobierze się do niej? To do innej! Jak nie dziś, to jutro, a teraz pobawi się sam ze sobą. Ale stało się coś, czego przeboleć nie mógł. Otworzył szeroko mordę, wyraźnie zdziwiony, gdy jego figurka z gliny, przedstawiająca różę, wylądowała na ziemi, na śniegu. A potem ona po prostu mu ją wcisnęła w pysk? Źrenice w oczach samca zwężyły się. Wypluł ją na swoje łapy, zaczął obserwować. Wpatrywał się w swoje dzieło długo, a jego oczy wydawały się szaleć, nie trzymać jednego toru. Po chwili ukazał kły, warknął piskliwie parę razy. Jego ciało wydzieliło falę ciepła, która rozpuściła śnieg wokół niego. Dopiero teraz spojrzał na samicę. - JAK ŚMIESZ GARDZIĆ MOJĄ SZTUKĄ?! - Wydarł się do niej, ściskając różę w łapach. - JAAAK... ŚMIESZ...
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  





Administratorzy - Phrias & Silmarila


Bannery

www.wolv.aaf.pl Król Lew Wild Land AAF AXIS MUNDI Spirit Animals World BlackButler Image and video hosting by TinyPic Beznazwy.png Xavier's School Keneari Aqud Image and video hosting by TinyPic

Strona wygenerowana w 1,25 sekundy. Zapytań do SQL: 10