Uwaga! Hosting Webplus konczy dzialalnosc z dniem 31.07.2019r. Wiecej informacji tutaj.

Vysselis Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Korzenna Komnata
Autor Wiadomość
Imbir 
Samotnik



KSIĘŻYCE: Dwadzieścia trzy.
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie dotyczy.
RODZINA: Jaeger (ojciec), Scáthach (siostra), Voyager i Cahirre (synowie), Andromeda, Vanadis, Aaralyn i Saiarlie (córy), Keezheekoni i Tighernän (kuzyni).
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Albinos bez oka, ma ukruszony kieł.
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 5
ZRĘCZNOŚĆ: 3
PERCEPCJA: 1
Punkty Życia: 105

Dołączyła: 05 Mar 2015
Posty: 201
Wysłany: 2015-03-24, 11:08   
   Pozwolenia: Kompan w postaci salamandry.
   Serca: Nie posiada.
   Tytuły: Przystojniak - Wiosna 2015.


Skinął nieśpiesznie łbem na pożegnanie do młódki i odprowadził ją wzrokiem. Czyżby zachowanie dwóch śnieżnobiałych person było na tyle osobliwe, iż postanowiła od nich odejść i zaszyć się gdzieś indziej? Przeciął przydługą kitą powietrze. Szczerze powiedziawszy mało interesowało go to, co obecnie mogła o nich myśleć. Rzadko kiedy ciekawiło go zdanie innych osób, zwłaszcza to niewypowiedziane. Nie kwapił się również zbytnio nad deliberacją, dokąd też mogła zmierzać niebieskooka. Jeśli faktycznie na rzekomą ceremonię w świątyni, czemu w ślad za nią nie poszła i Scáthach, przewodnicząca wszystkich stadnych obrad i spotkań?
Gdy burofutra zniknęła całkowicie za majestatyczną wierzbą, Imbir przeniósł przenikliwe spojrzenie z powrotem na sylwetkę alfy północnych. Należała do wrogiej watahy, podobnie co Naranlea. Ze względów politycznych powinien ich mordować, torturować, wyplenić w całości z krainy. Póki co nie odczuwał takiej potrzeby. Nie zaleźli mu za skórę, nie zabili żadnego z jego poddanych. Ledwo co połączyli się z dwóch armii, ustalali obrzędy, nawet ich hierarchia nie była w pełni ustalona. Pomijając to wszystko może i zaciągnął by nieświadom krwistooką do swoich lochów, lecz to dziwne uczucie, którego zaznał i odczuwał do tej pory, nie dawało mu spokoju i uniemożliwiało porwanie.
Wstał i ostrożnie zbliżył się do samicy o kilka kroków tak, aby stanąć wprost przed jej kształtnym licem i świdrować jeszcze bardziej jej zwierciadła duszy swoimi. Zmrużył niewidzialne brwi, wypiął lekko pierś do przodu tudzież uniósł polano wysoko do góry, aby oznajmić niewerbalnie jaką pozycję w swojej sforze zajmuje.
- Imbir. - przedstawił się krótko, naśladując oschły ton wadery.
_________________
    rezerwuję: x, x, x
 
 
     
Scáthach 
Samica Alfa
Aquilone
Tańcząca na zgliszczach



KSIĘŻYCE: 66
CIECZKA: Czas Martwej Natury ; Czas Chłodnych Poranków
CIĄŻA: Tak{o. Jaśmin}
RODZINA: Jaeger{ojciec}|Imbir{brat}|Tighernän, Keezhekoni, Sapphire{kuzyni}|Cahhire; Andromeda; Vanadis; Voyager; Aaralyn{bratankowie/bratanice}|Chikara{kuzyn} |Nezeav, Nemo, Kakashi, Berelain, Rägnar{dzieci} | Cheza{ciotka}
SYMPATIA: Together as one, against all others ~ ...
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Pozbawione barwnika włosie, krwiste ślepia
MOC MAGICZNA: RUNY: Thurisaz, za sprawą której jest w stanie wywołać u swego przeciwnika uciążliwą senność i zawroty głowy, które utrudniają racjonalne myślenie(możliwość użycia mocy runy jednorazowo na każdą walkę) i Ansuz, która obdarza waderę natchnioną mową ALFA: raz dziennie może uleczyć dowolnego wilka, przywracając mu aż 40 pkt życia GŁOWA RODU ASÓW: zmuszenie dowolnego wilka do wykonania jakiejś czynności, narzucenie mu swojej woli + towarzyszący jej Hugin i Munin
RÓD: Asów

SIŁA: 5
ZRĘCZNOŚĆ: 2
PERCEPCJA: 9
Punkty Życia: 99/105

Dołączyła: 14 Mar 2015
Posty: 405
Wysłany: 2015-03-24, 17:14   
   Multikonta: Björn, Seraphiel
   Pozwolenia: Runy
   Serca: 3


Skinęła niebieskookiej pyskiem, przez chwilę odprowadzając ją wzrokiem, choć ucho wciąż miała skierowane na białofutrego, w razie, gdyby postanowił zaatakować, ani przez moment nie zastanawiała się też, czemu młódka opuściła to miejsce, czy też gdzie ma zamiar teraz zmierzać.
Swą uwagę szybko ponownie skupiła na Imbirze, chłonąc widok jego sylwetki i obserwując, jakie zmiany zaszły w mimice jego ciała. Wątpliwości i pytania z każdą chwilą mnożyły się w jasnym czerepie, wadera jednak stawiała coraz to nowsze bariery, zamykając za nimi sentymentalne bzdury owiewające teraz jej umysł. Pomimo rozpaczliwych prób odgrodzenia się od przypuszczeń, napięcie zalewało Aquilone kark niczym stygnący ołów, nogi miękły i uginały się pod jej ciężarem, ona sama zaś zdawała się ignorować nawet przynależność stadną basiora, skupiając się tylko na jego wyglądzie i na historii, która może się z nim wiązać. Zresztą, choć wydaje się to pewnie zgoła dziwne, nigdy nie odczuwała szczególnej nienawiści do wrogiej watahy, a fakt, że nie zawahałaby się skrzywdzić południowego wilka był wynikiem zwykłej nudy, która w wypadku białolicej była destrukcyjna. Jej aparycja przeczyła bestialskim przyzwyczajeniom, wewnątrz kryjąc istotę, która byłaby gotowa zniszczyć życie niewinnej duszyczce, tylko dlatego, że znalazła się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie.
Alfa nie zareagowała, gdy Imbir pokonał dzielący ich dystans, choć czyn ten otrzeźwił samicę na tyle, że zdołała powstrzymać nawarstwiające się w niej od jakiegoś czasu emocje, odetchnęła więc głębiej, by utrzymać ten stan możliwie jak najdłużej.
- Szybko ujawniasz swoje atuty - mruknęła, po czym uniosła wyżej łeb, pokazując, że nie ma zamiaru dać się zdominować.
Jego postawa jasno świadczyła, jaką posadę piastował w swojej watasze i choć większość mogłaby czuć z tego powodu respekt i strach, Scáthach wciąż zdawała się być niewzruszona, nadal patrząc na basiora pustym, acz przenikliwym wzrokiem. Za sprawą zachowania Imbira wiedziała już czego może się po nim spodziewać, a to nie zwiastowało niczego dobrego.
Wyszła, a z braciszkiem spotka się już wkrótce. <3 /zt
_________________
Jam czarna śmierć
Śmierć w oczach wrogich paszcz
p o d d a j c i e
. s i ę
Świat był zawsze nasz

Zwabiony podstępem w ufności przymierze
zapłacił za miłość choć jest tylko zwierzem
teraz krwią zbroczony, wylizuje rany,
ale serce bije, nie jest pokonany
Zawył ponad ciszą i las go wysłuchał,
wieki całe miną nim znowu zaufa


Oto akt, w którym
za chwil kilka...

...OWCA..POŻRE..WILKA
 
     
Imbir 
Samotnik



KSIĘŻYCE: Dwadzieścia trzy.
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie dotyczy.
RODZINA: Jaeger (ojciec), Scáthach (siostra), Voyager i Cahirre (synowie), Andromeda, Vanadis, Aaralyn i Saiarlie (córy), Keezheekoni i Tighernän (kuzyni).
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Albinos bez oka, ma ukruszony kieł.
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 5
ZRĘCZNOŚĆ: 3
PERCEPCJA: 1
Punkty Życia: 105

Dołączyła: 05 Mar 2015
Posty: 201
Wysłany: 2015-03-28, 08:32   
   Pozwolenia: Kompan w postaci salamandry.
   Serca: Nie posiada.
   Tytuły: Przystojniak - Wiosna 2015.


Opuścił północne lasy zaraz po siostrze.
/nmmt
_________________
    rezerwuję: x, x, x
 
 
     
Scáthach 
Samica Alfa
Aquilone
Tańcząca na zgliszczach



KSIĘŻYCE: 66
CIECZKA: Czas Martwej Natury ; Czas Chłodnych Poranków
CIĄŻA: Tak{o. Jaśmin}
RODZINA: Jaeger{ojciec}|Imbir{brat}|Tighernän, Keezhekoni, Sapphire{kuzyni}|Cahhire; Andromeda; Vanadis; Voyager; Aaralyn{bratankowie/bratanice}|Chikara{kuzyn} |Nezeav, Nemo, Kakashi, Berelain, Rägnar{dzieci} | Cheza{ciotka}
SYMPATIA: Together as one, against all others ~ ...
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Pozbawione barwnika włosie, krwiste ślepia
MOC MAGICZNA: RUNY: Thurisaz, za sprawą której jest w stanie wywołać u swego przeciwnika uciążliwą senność i zawroty głowy, które utrudniają racjonalne myślenie(możliwość użycia mocy runy jednorazowo na każdą walkę) i Ansuz, która obdarza waderę natchnioną mową ALFA: raz dziennie może uleczyć dowolnego wilka, przywracając mu aż 40 pkt życia GŁOWA RODU ASÓW: zmuszenie dowolnego wilka do wykonania jakiejś czynności, narzucenie mu swojej woli + towarzyszący jej Hugin i Munin
RÓD: Asów

SIŁA: 5
ZRĘCZNOŚĆ: 2
PERCEPCJA: 9
Punkty Życia: 99/105

Dołączyła: 14 Mar 2015
Posty: 405
Wysłany: 2015-05-10, 15:31   
   Multikonta: Björn, Seraphiel
   Pozwolenia: Runy
   Serca: 3


Scathach przemierzała szlaki mniej lub bardziej przez zwierzynę uczęszczane, z początku nie myśląc nawet o polowaniu. Była jednak świadoma, że wkrótce powinna się na nie udać, bo choć nie czuła głodu, mimo że nie jadła od bardzo dawna, była pewna, że na dłuższą metę nie pociągnie.
Nie minęło wiele czasu, gdy wkroczyła na tereny lasu, stawiając bezszelestne kroki. Jej śnieżnobiałe futro wyraźnie odcinało się na tle przyjmujących różne odcienie pomarańczu i czerwieni, wysuszonych liści. Lekki wiatr rozwiewał jej kryzę, a dmuchając od przodu, pozwolił samicy na zamaskowanie swojego zapachu. Warunki sprzyjały dziś łowom, a Aquilone nie miała zamiaru zignorować takiej okazji.
Biała wadera złapała trop już jakiś czas temu. Woń była na tyle słaba, że co chwilę zanikała, niemniej Scathach węszyła zawzięcie w pozycji tropiącej. Była upartym typem. Jeżeli już obrała sobie jakiś cel, nie zamierzała łatwo odpuścić. A dziś? Dziś upatrzyła sobie właśnie to zwierzę i nieważne ile musiałaby się natrudzić, zabije je. Kilkadziesiąt minut później zapachy jeleni mieszały się już wyraźnie między sobą, tworząc spójną całość. Dodatkowo, samica wszędzie widziała ślady kopyt, gdzieniegdzie również odchody. Stado musieli tędy niedawno przechodzić, co znaczyło, że była coraz bliżej.
Niewiele minut później znalazła, czego szukała. Miała to jakieś kilkanaście metrów przed sobą. Mimo tego nie ruszyła. Przyczaiła się wśród zarośli, obserwując spore stadko. Nie mogła ruszyć w sam jego środek, najpewniej zostałaby wtedy stratowana. Powoli oceniała swoje szanse. Byk. Jeden był młody i zapewne niedoświadczony. Dodatkowo, jego poroże nie było jeszcze na tyle rozwinięte, by wyrządzić jej poważniejszą krzywdę. Nierozwidlone, tworzyła dwa ostre, acz niewielkie szpice. Kąciki samiczych warg drgnął w namiastce uśmiechu. Postanowione. Oddychała miarowo, nie spuszczając wzroku ze swojej przyszłej ofiary. Gromadka zaczęła się przemieszczać, samiec jednak, jakby wyczuwając niebezpieczeństwo, podążył w stronę polującego wilka, mijając go zaledwie o kilka metrów.
Gdy Nieskalana na moment zamknęła ślepia, jakby się zatraciła. Kiedy otworzył je na powrót, nie była całkiem sobą. Wyszczerzyła kły, gotowa zaatakować. Napięte do granic możliwości mięśnie zdawały się wręcz boleć, w każdej chwili pozwalając jej wyskoczyć niczym z procy. Podążyła za oddalającym się odeń jeleniem, cały czas uważając, by kroczyć pod wiatr. Gdy wymagało to okrążenia zwierzyny, okrążała ją. W razie potrzeby zajścia jej z boku - zachodziła. Szła krok w krok za jeleniem i zatrzymała się dopiero wtedy, gdy i on to zrobił. Układanie odpowiedniej strategii, wymierzanie odległości i wreszcie wypatrywanie odpowiedniego momentu, choć trwało całkiem sporą chwilę, wreszcie się skończyło. Skoczyła.
Znalazłszy się blisko zwróconej w jej kierunku ofiary, rzuciła się jej do gardła, szarpiąc i wyrywając spory płat skóry. Mimo to Czerwonookiej nie udało się jej zabić. Słyszała ryk zrywającego się do biegu jelenia, była jednak zbyt blisko, by mógł uciec jej tak łatwo. Choć on wcale nie zamierzał uciekać. Chciał jedynie nabrać odległości. Nie pozwoliła mu na to. Wystrzeliła, wyciągając przed siebie oblepione błotem łapy. Nawet nie zauważyła, gdy zaczął kropić deszcz. Czuła, jak pazury zagłębiają się w boku zwierzęcia. Wgryzła się weń, ale nie utrzymała ciężaru byka. Zsunęły się z ciała, ciągnąc za sobą jego strzępy. Krew buchnęła strumieniem. Krew jelenia. A później i jej. Choć mocno osłabiony, byk odwrócił się, przejeżdżając niewielkim, acz twardym rogiem po jednym z jej boków.
Ból odezwał się z opóźnieniem. Przeszył zranione miejsce w niemym proteście.
Mimo to skoczyła po raz trzeci. Nie było z nią źle, miała jeszcze na tyle dużo siły, by wbić pazury i kły w udo, a później i część zadu zwierzęcia, gdy zaś grawitacja ściągnęła ją ku ziemi, pociągnął go za sobą. Odruchowo zacisnęła szczęki jeszcze bardziej. Nie mogło ich rozewrzeć. Jeszcze. Jedna sekunda, dwie. Wyskoczyła znów ku przodowi, doskakując do uszkodzonego w jednym z wcześniejszych ataków gardła, po czym wgryzła się weń, kły swe zaciskając na tyle mocno, że aż zaczęły boleć ją szczęki. Jeszcze chwila... Zwierzę przestało się ruszać, choć widziała, jak porusza się jego klatka piersiowa. Coraz wolnej, ale jednak. Nic z tego. Nie miała zamiaru odpuścić. Rozszarpała mu gardło i powoli dobrała się do reszty ciała.
Chyba warknęła. Nie, dźwięk ten przypominał bardziej stłumiony chichot. Śmiała się. Śmiała się, zerkając w martwe, wpatrzone w niewidzialny dla niej punkt oczy swej ofiary. Spożywszy kilka większych kęsów, znów spojrzała na truchło. Siły powoli opuszczały jej ciało. Padła na zakrwawiony bok jelenia, brudząc jasne futro w jego krwi. Przymknęła ślepia, oddychając ciężko. Musi odpocząć. Uśmiechnęła się pod nosem, choć nie powinna się cieszyć.
_________________
Jam czarna śmierć
Śmierć w oczach wrogich paszcz
p o d d a j c i e
. s i ę
Świat był zawsze nasz

Zwabiony podstępem w ufności przymierze
zapłacił za miłość choć jest tylko zwierzem
teraz krwią zbroczony, wylizuje rany,
ale serce bije, nie jest pokonany
Zawył ponad ciszą i las go wysłuchał,
wieki całe miną nim znowu zaufa


Oto akt, w którym
za chwil kilka...

...OWCA..POŻRE..WILKA
 
     
Sariel 
Samiec Alfa
Abyssum
Rage, fangs, claws.



KSIĘŻYCE: 22
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie dotyczy
RODZINA: Mithrandir, który co prawda jest przyjacielem, ale traktuje go jak część rodziny.
EKWIPUNEK: Srebrny Medalion - uspokaja, pomaga kontrolować emocje. Gdy postać wpada w furię, czyste szaleństwo, medalion tworzy wokół posiadacza aurę-bańkę, która spowalnia czas (trwa 2 posty) - każdy atak postaci zakończony jest powodzeniem, jak i zwiększa się szansa na uniki. Medalion po użyciu regeneruje się 3 tygodnie.
MOC MAGICZNA: ALFA: uzdrowienie dowolnej postaci, przywrócenie jej 40 pkt. HP [0/1 /3] ŻĄDZA: Wilki te nie odczuwają ani głodu, ani pragnienia. Są jednak głodne cudzego życia - mogą wyssać raz w miesiącu max. 10 pkt. HP i włączyć je w siebie (z wilka, który jest zamknięty w lochach), odbierając mu życie na zawsze.
RÓD: Żądzy

SIŁA: 7
ZRĘCZNOŚĆ: 6
PERCEPCJA: 5
Punkty Życia: 96/105HP

Wiek: 23
Dołączył: 28 Mar 2015
Posty: 273
Wysłany: 2015-05-10, 17:29   
   Multikonta: Liivrah, Chasteté, Camaielle
   Serca: Nie posiada


Polowanie zakończone sukcesem!
+ 1 serce
+ 1 punkt percepcji
+ 2 punkt siły
– 6 HP

_________________

You want ESCAPE?
Here you are... you can TRY.

____________________


____________________




 
     
Scáthach 
Samica Alfa
Aquilone
Tańcząca na zgliszczach



KSIĘŻYCE: 66
CIECZKA: Czas Martwej Natury ; Czas Chłodnych Poranków
CIĄŻA: Tak{o. Jaśmin}
RODZINA: Jaeger{ojciec}|Imbir{brat}|Tighernän, Keezhekoni, Sapphire{kuzyni}|Cahhire; Andromeda; Vanadis; Voyager; Aaralyn{bratankowie/bratanice}|Chikara{kuzyn} |Nezeav, Nemo, Kakashi, Berelain, Rägnar{dzieci} | Cheza{ciotka}
SYMPATIA: Together as one, against all others ~ ...
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Pozbawione barwnika włosie, krwiste ślepia
MOC MAGICZNA: RUNY: Thurisaz, za sprawą której jest w stanie wywołać u swego przeciwnika uciążliwą senność i zawroty głowy, które utrudniają racjonalne myślenie(możliwość użycia mocy runy jednorazowo na każdą walkę) i Ansuz, która obdarza waderę natchnioną mową ALFA: raz dziennie może uleczyć dowolnego wilka, przywracając mu aż 40 pkt życia GŁOWA RODU ASÓW: zmuszenie dowolnego wilka do wykonania jakiejś czynności, narzucenie mu swojej woli + towarzyszący jej Hugin i Munin
RÓD: Asów

SIŁA: 5
ZRĘCZNOŚĆ: 2
PERCEPCJA: 9
Punkty Życia: 99/105

Dołączyła: 14 Mar 2015
Posty: 405
Wysłany: 2015-05-10, 20:26   
   Multikonta: Björn, Seraphiel
   Pozwolenia: Runy
   Serca: 3


Ciężkie ciało, splot stalowych mięśni i kości dźwignął się z trudem na twardych nogach i wadera ponownie stanęła wyprostowana. Odzyskawszy część sił, dokończyła posiłek, po czym wyszła. /zt
_________________
Jam czarna śmierć
Śmierć w oczach wrogich paszcz
p o d d a j c i e
. s i ę
Świat był zawsze nasz

Zwabiony podstępem w ufności przymierze
zapłacił za miłość choć jest tylko zwierzem
teraz krwią zbroczony, wylizuje rany,
ale serce bije, nie jest pokonany
Zawył ponad ciszą i las go wysłuchał,
wieki całe miną nim znowu zaufa


Oto akt, w którym
za chwil kilka...

...OWCA..POŻRE..WILKA
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  





Administratorzy - Phrias & Silmarila


Bannery

www.wolv.aaf.pl Król Lew Wild Land AAF AXIS MUNDI Spirit Animals World BlackButler Image and video hosting by TinyPic Beznazwy.png Xavier's School Keneari Aqud Image and video hosting by TinyPic

Strona wygenerowana w 0,44 sekundy. Zapytań do SQL: 8