Uwaga! Hosting Webplus konczy dzialalnosc z dniem 31.07.2019r. Wiecej informacji tutaj.

Vysselis Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Jaskinia Strachu
Autor Wiadomość
Aronia 
Samotnik
Ku jutrzence dnia.



KSIĘŻYCE: Dwadzieścia dwa.
CIECZKA: Czas Potężnej Burzy, Czas Śnieżnych Zamieci.
CIĄŻA: Nie.
RODZINA: Niezałożona.
SYMPATIA: Przewinęło się paru.
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Białe futro, złote oczy.
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 2
ZRĘCZNOŚĆ: 5
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 105

Dołączyła: 27 Lut 2015
Posty: 212
Wysłany: 2015-03-04, 15:06   Jaskinia Strachu
   Multikonta: Jaśmin.
   Serca: Jedno w piersi, drugie upolowane.


Porzuć wszelką nadzieję, Ty, który tu wchodzisz!

Jaskinia znajduje się głęboko pod ziemią, dokąd prowadzi raczej rzadko spotykany wielki otwór w ziemi. Gdy wejdziesz do środka, opanuje Cię ciemność, chłód i strach, bowiem łatwo się tu zgubić - jaskinia jest doprawdy ogromna (ktoś kiedyś szepnął, że w ogóle nie ma końca!). Jeżeli się zgubisz - pół biedy. Módl się, byś nie natrafił na jaką zjawę!
 
 
     
Bjällvar 
Asasyn
Reżim Krwi



KSIĘŻYCE: 57
CIECZKA: nie dotyczy
CIĄŻA: nie dotyczy
RODZINA: Ilivéai {siostra}
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 5
ZRĘCZNOŚĆ: 3
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100

Dołączył: 25 Kwi 2015
Posty: 93
Wysłany: 2015-04-30, 00:16   
   Multikonta: Malachai & Innaneth
   Serca: 1


Snułem się jak ten cień po okolicy czekając na rychły wschód słońca mający zapowiedzieć kolejny, zupełnie nowy dzień. Monotonia? Może, acz nie dla mnie. Pomimo, że od wypadku minęło już kilka długich tygodni wciąż próbowałem poskładać w całość wszystkie elementy układanki. Wielu niestety brakowało. Wszystko co pamiętam to me imię, nie ubyło mi jednak wiedzy ogólnej, wciąż potrafię walczyć, potrafię polować, jestem samowystarczalny. Obca natomiast była mi ma przeszłość... Nie miałem pojęcia kim jestem, ani skąd pochodzę. Mam jakąś rodzinę? Szczenięta? Z pozoru drobiazgi, a jednak uczucie paskudne. Na dłuższą metę wręcz irytujące. Przeszkadzała mi ta pustka, czułem się niekompletny i pewnie potrwa trochę nim się przyzwyczaję. Niezbyt dobra pora na spacer swoją drogą... Deszcz hektolitrami lał się z niego mocząc nieprzyjemnie futro. Nic dziwnego, że zdecydowałem się poszukać sobie schronienia. Tymczasowego naturalnie. Dostrzegłszy nieopodal jakiś otwór w ziemi potruchtałem w jego kierunku i przeszedłem przezeń do wnętrza jaskini. Tu również co prawda było wilgotno, ale przynajmniej nie padało na łeb. Znalazłszy jakiś większy głaz w okolicy wskoczyłem nań susem i ułożyłem się wygodnie.
_________________



TEN, KTÓRY RZUCIŁ NA MNIE SIĘ NIEWIELE SZCZĘŚCIA MIAŁ,
bo wypadł prosto mi na kły i krew trysnęła z rany.




kariera: zwykły wilk > asasyn

= v o i c e =

 
     
Hasmir 
Skrytobójca
drag me to hell



KSIĘŻYCE: Młodzieniec
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
RODZINA: Damascus x Silmarila
RÓD: Pożogi

SIŁA: 1
ZRĘCZNOŚĆ: 1
PERCEPCJA: 1
Punkty Życia: 100

Dołączył: 07 Kwi 2015
Posty: 49
Wysłany: 2015-04-30, 01:27   
   Multikonta: Frey
   Serca: 0 serc


Hasmir wreszcie powrócił ze swej tułaczki po terenach Vessilis. Pewnie spytacie, co było jej powodem. Oj to jest bardzo proste. Otóż wilk ten tak strasznie podziwia swego ojca, że pod każdym, względem chce mu imponować i znaleźć wreszcie uznanie w jego oczach. Co prawda nie był może ostatnio jakoś specjalnie pochłonięty tym zadaniem, ale to coraz częściej spędzało mu sen z powiek. By zdobyć szacunek i podziw ojca robił wiele głupot i wiele razy udało mu się po prostu ujść z życiem. Teraz jednak sam się zastanawiał, co też może osiągnąć idąc do Jaskini Strachu. Oczywiście syn Damascusa miał w sobie wielkie pokłady odwagi i zawsze pierwszy rzucał się w wir przygód i walki, jeśli takowa wisiała w powietrzu. Jednak teraz do jaskini ciągnęło go nie tylko to by zaimponować ojcu, ale coś jeszcze. Przechodząc koło tego miejsca poczuł zapach członka swojego stada. I choć może po synu Syna Szatana nie należałoby się tego spodziewać postanowił sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Skierował, więc swe kroki do wylotu ciemnej groty. Łapy stawiał cicho, by przypadkiem nikt niepowołany go nie usłyszał oraz by wykorzystać element zaskoczenia, jeśli przyszłoby mu z kimś walczyć. Jednak, gdy zbliżył się już do nieznanego mu osobnika bezszelestnie jak na Skrytobójcę przystało usiadł i owinął przednie łapy puszystym ogonem.
- Co ciebie tu sprowadza? Nie słyszałeś, że ta jaskinia może być twoim grobem? – warknął patrząc na nieznajomego ze spokojem jednak i naganą w oczach.
_________________
x
 
     
Gość

Wysłany: 2015-04-30, 16:41   

I rzeczywiście, zachowywał się na tyle cicho bym nie dosłyszał jego kroków. Akurat percepcję miałem dość słabo rozwiniętą, o wiele bardziej lubowałem się w otwartym boju. Udało mu się więc podkraść na tyle blisko, że generalnie gdyby tylko chciał mógłby wykorzystać element zaskoczenia i dość poważnie mnie zranić. Zdradził go jednak głośny oddech, którego w ogóle nie kontrolował i kiedy tylko przysiadł na ziemi, tuż za mną i nabrał powietrza by się odezwać - poderwałem się gwałtownie w górę i skoczyłem ku niemu chwytając zębiskami za kark i sprowadzając w mgnieniu oka do parteru. Charczący warkot wyrwał się nieproszony z mej gardzieli, kiedy morda szarpnęła do boku przetaczając wilka na grzbiet. Łapą nastąpiłem na jego krtań, pysk zaś uniosłem wyżej wlepiając w lico czarnego spojrzenie srebrzystych, połyskujących upiornie w ciemnościach ślepi. Chwilę zajęło mi odgadnięcie jego przynależności, zew krwi na chwilę przyćmił mój umysł. Później jednak opuściłem wargę chowając zęby i przymrużyłem oczu spoglądając z góry krytycznie na Hasmira.
- Niemądrze jest zachodzić mnie od tyłu. - mruknąłem tylko chłodnym, niskim tonem zwalniając uścisk z jego krtani i zwyczajnie z niego schodząc. Przystanąłem obok świdrując go jeszcze przez chwilę uważnym spojrzeniem. O co właściwie pytał? Ah... Tak.
- Nie tak łatwo mnie zabić. - rzuciłem wreszcie. Chociaż.. W gruncie rzeczy nie, nie słyszałem o tej jaskini. Nic, a nic. Jak to mówią... Mniej wiesz, lepiej śpisz. Zresztą nie wierzyłem zabobonom i legendom. Jeśli coś tu czyhało to... Cóż, przyjdzie mi najwyżej stoczyć jakiś pojedynek.
 
     
Bjällvar 
Asasyn
Reżim Krwi



KSIĘŻYCE: 57
CIECZKA: nie dotyczy
CIĄŻA: nie dotyczy
RODZINA: Ilivéai {siostra}
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 5
ZRĘCZNOŚĆ: 3
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100

Dołączył: 25 Kwi 2015
Posty: 93
Wysłany: 2015-04-30, 16:42   
   Multikonta: Malachai & Innaneth
   Serca: 1


I rzeczywiście, zachowywał się na tyle cicho bym nie dosłyszał jego kroków. Akurat percepcję miałem dość słabo rozwiniętą, o wiele bardziej lubowałem się w otwartym boju. Udało mu się więc podkraść na tyle blisko, że generalnie gdyby tylko chciał mógłby wykorzystać element zaskoczenia i dość poważnie mnie zranić. Zdradził go jednak głośny oddech, którego w ogóle nie kontrolował i kiedy tylko przysiadł na ziemi, tuż za mną i nabrał powietrza by się odezwać - poderwałem się gwałtownie w górę i skoczyłem ku niemu chwytając zębiskami za kark i sprowadzając w mgnieniu oka do parteru. Charczący warkot wyrwał się nieproszony z mej gardzieli, kiedy morda szarpnęła do boku przetaczając wilka na grzbiet. Łapą nastąpiłem na jego krtań, pysk zaś uniosłem wyżej wlepiając w lico czarnego spojrzenie srebrzystych, połyskujących upiornie w ciemnościach ślepi. Chwilę zajęło mi odgadnięcie jego przynależności, zew krwi na chwilę przyćmił mój umysł. Później jednak opuściłem wargę chowając zęby i przymrużyłem oczu spoglądając z góry krytycznie na Hasmira.
- Niemądrze jest zachodzić mnie od tyłu. - mruknąłem tylko chłodnym, niskim tonem zwalniając uścisk z jego krtani i zwyczajnie z niego schodząc. Przystanąłem obok świdrując go jeszcze przez chwilę uważnym spojrzeniem. O co właściwie pytał? Ah... Tak.
- Nie tak łatwo mnie zabić. - rzuciłem wreszcie. Chociaż.. W gruncie rzeczy nie, nie słyszałem o tej jaskini. Nic, a nic. Jak to mówią... Mniej wiesz, lepiej śpisz. Zresztą nie wierzyłem zabobonom i legendom. Jeśli coś tu czyhało to... Cóż, przyjdzie mi najwyżej stoczyć jakiś pojedynek.
_________________



TEN, KTÓRY RZUCIŁ NA MNIE SIĘ NIEWIELE SZCZĘŚCIA MIAŁ,
bo wypadł prosto mi na kły i krew trysnęła z rany.




kariera: zwykły wilk > asasyn

= v o i c e =

 
     
Hasmir 
Skrytobójca
drag me to hell



KSIĘŻYCE: Młodzieniec
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
RODZINA: Damascus x Silmarila
RÓD: Pożogi

SIŁA: 1
ZRĘCZNOŚĆ: 1
PERCEPCJA: 1
Punkty Życia: 100

Dołączył: 07 Kwi 2015
Posty: 49
Wysłany: 2015-04-30, 23:39   
   Multikonta: Frey
   Serca: 0 serc


Co Hasmir miał poradzić na to, że był szkolony na skrytobójcę i wiele godzin poświęcił na to by podchodzić cicho czy to do swojej ofiary czy też do wroga. Nie sądził natomiast, że osobnik należący do jego stada może go zaatakować tylko, dlatego, że poruszał się prawie bezszelestnie. Może i jego ruchy nie były jeszcze perfekcyjne, ale szkolenie przyniosło zamierzony efekt. Sam jednak atak go zaskoczył na tyle, że nie wiedział jak na to zareagować. Gdyby wiedział, że właśnie tak to się skończy nigdy nie podszedłby do tego osobnika od tyłu i to jeszcze tak cicho jak to zrobił. No, ale teraz musiał wznieść się na wyżyny swojego intelektu i wykrzesać z siebie tyle spokoju ile było to tylko możliwe. W środku aż się gotował, aby zaatakować no, ale przecież nie mógł atakować swojego pobratymcy. To wiązało się z karami, a on nie chciał mieć żadnych kłopotów jednakże a jego gardzieli wydobył się pojedynczy warkot, gdy niespodziewany przeciwnik puścił już jego kark.
- Jak śmiesz atakować członka własnego stada. – powiedział marszcząc pysk. Przecież nie znał wilka, który nie zareagowałby podobnie, a jego ojciec już dawno rzuciłby się na nowego osobnika w stadzie dając mu do zrozumienia, że popełnił wielki błąd. Jednak teraz nie chodziło o to, aby dać nowicjuszowi w stadzie nauczkę, a dać mu do zrozumienia, że takich rzeczy się nie robi oraz, że tego typu błędy mogą się skończyć tragicznie.
- Nie wiem czy łatwo ciebie zabić czy też nie, ale uwierz mi tacy jak ty najczęściej giną wówczas, gdy zamiast pomyśleć zaczną posługiwać się instynktem. Dobrze, że ty go masz, ale źle, że rzucasz się na członka tego samego stada. Nikt ci nie powiedział, że nasza Armia jest jak rodzina? – zapytał dalej mając zmarszczony pysk. W końcu nie każdemu podobałoby się to, co zrobił nowy członek stada.
- Poza tym dam ci jedną radę. Powinieneś zwracać większą uwagę na szelesty, które możesz wokoło siebie usłyszeć, a nie na to, że ktoś za tobą oddycha. A poza tym gdybym miał cię zaatakować już dawno miałem ku temu okazję jednakże tego nie zrobiłem. Już samo to powinno dać ci do myślenia. – dodał jeszcze powoli się uspokajając. Co prawda zębiska nadal miał odsłonięte jednak wyraz jego pyska łagodniał z każdą chwilą.
_________________
x
 
     
Bjällvar 
Asasyn
Reżim Krwi



KSIĘŻYCE: 57
CIECZKA: nie dotyczy
CIĄŻA: nie dotyczy
RODZINA: Ilivéai {siostra}
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 5
ZRĘCZNOŚĆ: 3
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100

Dołączył: 25 Kwi 2015
Posty: 93
Wysłany: 2015-05-01, 00:14   
   Multikonta: Malachai & Innaneth
   Serca: 1


W reakcji na pierwsze z jego słów zaraz po ataku przemieliłem tylko ozorem w pysku patrząc na niego przez chwilę jak na debila. On tak na poważnie? Czy tylko się zgrywał? W pewnym momencie po prostu odwróciłem wzrok i przemaszerowałem dalej wracając na poprzednie miejsce - mianowicie płaski, niezbyt wygodny, ale zawsze głaz. Ułożyłem się nań w wyjściowej pozycji przodem jednak do samego Hasmira. Nie wyglądałem raczej na przejętego jego upomnieniem, przez krótką chwilę zastanawiałem się nawet czy w ogóle opłaca mi się angażować w tę dyskusję bo coś czułem, że go nie przegadam. Ostatecznie jednak westchnąłem krótko pod nosem i nieco znudzone spojrzenie zawiesiłem na czarnym.
- Żartujesz sobie, prawda? - mruknąłem tylko ogonem powoli, nieco leniwie zamiatając podłoże. - Zakradasz się do mnie jak złodziej, zachodzisz mnie od tyłu i.. na co właściwie liczysz? Że odwrócę się powoli i zapytam o zamiary? Czy planujesz mnie zabić, czy może tylko pocałować po dupie? - równie dobrze mógłby zakraść się do mnie wróg. Wykryłem go na tyle późno, że uprzednie sprawdzenie tożsamości mogłoby kosztować mnie życie. Czego się spodziewał?
- Może miast oceniać moje zachowanie zastanowisz się głębiej nad własnym? Sam się prosisz o wpierdol podkradając się do Thalmorczyka. Jako jeden z nich powinieneś o tym wiedzieć. - swoją drogą... Nie prosiłem go o rady. Wyglądałem zresztą na kogoś kto ich potrzebuje?
_________________



TEN, KTÓRY RZUCIŁ NA MNIE SIĘ NIEWIELE SZCZĘŚCIA MIAŁ,
bo wypadł prosto mi na kły i krew trysnęła z rany.




kariera: zwykły wilk > asasyn

= v o i c e =

 
     
Hasmir 
Skrytobójca
drag me to hell



KSIĘŻYCE: Młodzieniec
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
RODZINA: Damascus x Silmarila
RÓD: Pożogi

SIŁA: 1
ZRĘCZNOŚĆ: 1
PERCEPCJA: 1
Punkty Życia: 100

Dołączył: 07 Kwi 2015
Posty: 49
Wysłany: 2015-05-02, 06:59   
   Multikonta: Frey
   Serca: 0 serc


Arogancja leżącego przed nim wilka tylko pogarszała sprawę. Hasmir nie należał do osobników, które potrafią trzymać nerwy na wodzy. Oczywiście w pewnych sprawach takich jak rozmowy z ojcem musiał się pohamować, ale nie rozumiał, jakim cudem nowy członek stada nie znając jeszcze jego ojca śmie w ogóle go poucza jak ma się zachowywać wilk należący do Armii Thalmoru? Czy ten nowicjusz sobie stroił z niego żarty? Tego Hasmir nie wiedział. Oczywiście mógł podejść tak by go słyszał, ale wówczas byłby po prostu zwykłym niedojdą, który nie potrafi podejść przeciwnika. Poza tym byli w jaskini, więc czarny basior musiałby się naprawdę postarać. No, ale pomińmy to milczeniem. Spojrzał sobie spode łba na nowego i przez chwilę. Jedną, krótką chwilę miał ochotę, a nawet nieodpartą pokusę, by pokazać mu jak powinien się zachowywać prawdziwy Thalmorczyk. Przecież należał do tej armii od urodzenia.
- Być może żartowałem, a być może nie. To już należy do twojej oceny. Wiem jednak, że czasem należy słuchać bardziej doświadczonych osobników, by uniknąć sytuacji, w których można wpaść w kłopoty. – powiedział i aż się sam zdziwił skąd u niego znalazło się tyle cierpliwości. Oczywiście znał doskonale zasady panujące w stadzie, ale czasem je nieświadomie łamał. Jednak o tym wiedział tylko on i czasem jego ojciec.
- Wcale się nie zakradałem. Gdybym miał cię zamiar zabić, już być leżał tu bez ducha. Ja nie wdaję się w dyskusję z ofiarą. Poza tym dałem ci szansę na to byś zorientował się, że jestem w tym samym miejscu. Słyszałeś przecież mój oddech. – stwierdził lekko drwiąc sobie z basiora, który przed nim leżał. W końcu należałoby mu pokazać jak potrafi się do ofiary podkraść Skrytobójca, wówczas basior może i by się zastanowił, co mówi. Na ostatnią wypowiedź Hasmir nawet nie zamierzał odpowiadać. Jego obowiązkiem było pomagać nowym członkom stada i służyć im radą, jeśli jednak osobnik, którego miał przed oczami sądził, że pozjadał wszystkie rozumy to może się wkrótce na tym boleśnie przejechać.
_________________
x
 
     
Bjällvar 
Asasyn
Reżim Krwi



KSIĘŻYCE: 57
CIECZKA: nie dotyczy
CIĄŻA: nie dotyczy
RODZINA: Ilivéai {siostra}
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 5
ZRĘCZNOŚĆ: 3
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100

Dołączył: 25 Kwi 2015
Posty: 93
Wysłany: 2015-05-02, 10:05   
   Multikonta: Malachai & Innaneth
   Serca: 1


Arogancja? Wcale nie siliłem się na arogancję, być może że miałem ją w naturze. Już po kilku minutach tej bezsensownej rozmowy miałem ochotę odpędzić go jak natrętną muchę i prawdopodobnie zrobiłbym to, gdyby nie należał do Thalmoru. Tylko przynależność ratowała mu honor i dupę. Przez dłuższą chwilę milczałem jak gdybym liczył, że jeśli przestanę się odzywać - zwyczajnie mu się znudzi. Jeżeli on był doświadczonym thalmorczykiem, ikoną watahy, kimś z kogo należy brać przykład... Zaczynałem się poważnie zastanawiać gdzie ja dołączyłem. Do armii idiotów? Postanowiłem już nie komentować jego słów, mówił tak strasznie nielogicznie, że aż nie chciało mi się wchodzić z nbim w głębszą dyskusję. 'Nie zakradałem się', tylko podszedłem po cichu pozwalając ci usłyszeć mój oddech. Wiedział do kogo podchodzi, a nawet jeśli nie wiedział powinien liczyć się z taką reakcją. Takie są prawa natury, każdy chroni przede wszystkim swój własny zadek.
- Skomlesz jakbym ci co najmniej szczękę połamał. - mruknąłem tylko pod nosem. Awantura bo sprowadziłem potencjalnego napastnika do parteru. Gdybym chciał mu zrobić krzywdę to bym go tak prędko nie puścił. Uniosłem w górę jedną z łap wspierajac ją ciężko na czole. Za co mnie tak pokarano?
- Ok, w porządku... Masz swoje pięć minut. Opowiedz mi o sobie... Kim jesteś w Thalmorze? Jakimi osiągnięciami możesz się pochwalić? Co takiego czyni cię doświadczonym osobnikiem? - zamieniam się w słuch.
_________________



TEN, KTÓRY RZUCIŁ NA MNIE SIĘ NIEWIELE SZCZĘŚCIA MIAŁ,
bo wypadł prosto mi na kły i krew trysnęła z rany.




kariera: zwykły wilk > asasyn

= v o i c e =

 
     
Hasmir 
Skrytobójca
drag me to hell



KSIĘŻYCE: Młodzieniec
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
RODZINA: Damascus x Silmarila
RÓD: Pożogi

SIŁA: 1
ZRĘCZNOŚĆ: 1
PERCEPCJA: 1
Punkty Życia: 100

Dołączył: 07 Kwi 2015
Posty: 49
Wysłany: 2015-05-03, 20:07   
   Multikonta: Frey
   Serca: 0 serc


Has również zastanawiał się, czemu jeszcze nie rzucił się na wilka, który leżał sobie przed nim. No, ale skoro obaj należeli do Thalmoru to bójki nie były wskazane. Poza tym, co by powiedział jego ojciec gdyby się dowiedział, że jego latorośl skopała zad innemu Thalmorczykowi. Już widział minę Damascusa i jego upomnienia. Trzeba wam, bowiem wiedzieć, że na opinii ojca Hasmirowi zależało bardziej niż na czymkolwiek innym. Po chwili zaczął się nawet zastanawiać czy nie powinien po prostu wyjść z jaskini i zostawić młodego by radził sobie sam. On wiedział, co może kryć się w ciemnościach i jakoś nie chciał mieć z tym czymś do czynienia. Co prawda uważał, że Podziemni to tylko jakaś stara legenda, ale wolał nie sprawdzać czy jest w niej ziarno prawdy czy też nie. Lustrował wilka uważnym spojrzeniem swoich ślepi i nie wiedział czy nowy w stadzie wie, co się do niego mówi czy też nie. No, ale nikt nie był doskonały i nikt nie przestrzegał zasad, o których mógł nie wiedzieć. Jednakże kolejne słowa wypadające z pyska basiora sprawiły, że z pyska Hasmira wydobył się ostrzegawczy warkot. Bjallvar przesadzał i Hasmir nie był pewny czy nowicjusz w stadzie rozumie, co to znaczy wyprowadzić z równowagi syna Damascusa.
- Przeginasz, a ja nie jestem z tych spokojnych wilków. – powiedział warcząc. Chciał oczywiście brzmieć groźnie i miał nadzieję, że to właśnie osiągnął. Jego spojrzenie lekko się zmieniło i widać w nim było rządzę krwi. Chciał ataku, ale zasady panujące w Thalmorze go powstrzymywały.
- Pięć minut? Nie wiem czy się zmieszczę w tym czasie, ale dobrze powiem, kim jestem. Zwą mnie Hasmir. Jestem synem byłego Władcy naszego klanu i Silmarilii. Urodziłem się na tych terenach i zdążyłem się przekonać ile niebezpieczeństw tu drzemie. Oczywiście nie mówię tylko o Thalmorczykach. Tyle powinno ci wystarczyć. – powiedział i spojrzał z lekką dumą w oczach. Niech nowy wie kogo ma przed sobą.
_________________
x
 
     
Bjällvar 
Asasyn
Reżim Krwi



KSIĘŻYCE: 57
CIECZKA: nie dotyczy
CIĄŻA: nie dotyczy
RODZINA: Ilivéai {siostra}
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 5
ZRĘCZNOŚĆ: 3
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100

Dołączył: 25 Kwi 2015
Posty: 93
Wysłany: 2015-05-03, 20:41   
   Multikonta: Malachai & Innaneth
   Serca: 1


Ja z kolei totalnie nie rozumiałem powodu jego złości. Nic sobie nie zrobiłem z jego ostrzegawczego warkotu, wciąż patrzyłem na niego w ten sam sposób. Surowy i zobojętniały. Przeginam? W czym? To on się mnie czepił jak rzep psiego ogona i cholera jedna wie o co mu właściwie chodzi. Męczący typ. Tak czy siak nie skomentowałem tych słów. Nie było moim celem wyprowadzić go z równowagi, robiłem to zupełnie nierozmyślnie. Żeby tylko wiedział jak bardzo irytujący był on sam. Nieporównywalnie.
- Ah... Książątko. Niemniej... Chyba nie zrozumiałeś pytania. Pytam o twoje dokonania, nie o dokonania twoich rodziców. - mruknąłem tylko marszcząc lekko czoło. - Pochodzenie to nie wszystko, szacunek innych zdobywasz własnymi czynami nie czynami przodków czy dziatków. Ani twój ojciec, ani twoja matka nie rządzą już Thalmorem, a to oznacza, że nie ostał ci się nawet tytuł. - podniosłem się na łapy zmierzając bez pośpiechu w kierunku Hasmira. Zatrzymałem się u jebo boku przekrzywiając lekko mordę w taki sposób, by łypnać na niego jednym okiem.
- Pozwól, że i ja dam ci radę... Nie jako Thalmorczyk, ale jako wilk. Zacznij sam na siebie pracować. Nie jesteś już szczylem, którego ojciec czy matka prowadzić będą za łapę. Nieskalany czy Podziemny nie daruje ci życia ze względu na rodowód, a wręcz przwciwnie... Jeszcze chętniej wypruje z ciebie flaki. - i z tym przemiłym akcentem ruszyłem dalej wkrótce opuszczając jaskinię. /zt
_________________



TEN, KTÓRY RZUCIŁ NA MNIE SIĘ NIEWIELE SZCZĘŚCIA MIAŁ,
bo wypadł prosto mi na kły i krew trysnęła z rany.




kariera: zwykły wilk > asasyn

= v o i c e =

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  





Administratorzy - Phrias & Silmarila


Bannery

www.wolv.aaf.pl Król Lew Wild Land AAF AXIS MUNDI Spirit Animals World BlackButler Image and video hosting by TinyPic Beznazwy.png Xavier's School Keneari Aqud Image and video hosting by TinyPic

Strona wygenerowana w 0,36 sekundy. Zapytań do SQL: 9