Uwaga! Hosting Webplus konczy dzialalnosc z dniem 31.07.2019r. Wiecej informacji tutaj.

Vysselis Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Jaskinia Dialba
Autor Wiadomość
Raiton 
Aestus



KSIĘŻYCE: 13 księżyców
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Łata w kształcie błyskawicy na prawym poliku
MOC MAGICZNA: Raz na tydzień może zmrozić przeciwnika. Wilk taki traci czucie w łapach i choć jego świadomość zostaje nienaruszona nie potrafi się poruszać przez okres 3 kolejnych postów. [1/1/7]
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 9
ZRĘCZNOŚĆ: 8
PERCEPCJA: 6
Punkty Życia: 96/110

Dołączył: 04 Kwi 2015
Posty: 117
Wysłany: 2015-05-17, 20:12   
   Multikonta: Kansanielle
   Serca: 5


Kiedy otworzył ślepia, ciągle szumiało mu w głowie... czego ten Thalmorczyk mu dosypał do wody...? Do diabła z tym! Żeby chociaż nie kręciło mu się tak w głowie...
Uniósł wzrok na Dialba, którego sylwetka rozmazywała mu się delikatnie przed oczami.
-Coś ty... - Warknął na basiora, obnażając kły, nawet nie próbując jednak wstawać - obawiał się że przez tą cholerną trutkę czy co to było straciłby równowagę. Ale chwilę później wyraz jego pyska się zmienił. Z wściekłości przeszedł jakby w... zamyśloną powagę.
A więc tak mu przyszło skończyć przez to, że uparł się, by nie zostawić tego wilka w spokoju? Mógłby po prostu go odwiązać i sobie pójść... wszystko byłoby po staremu, poszedłby sobie na polowanie, najadł się i kontynuował swoje życie, całkiem z resztą wygodne, tak jak wcześniej. Ale w gniewie chciał się temu basiorowi odpłacić pięknym za nadobne... i co mu z tego przyszło? Leży z jakimś żelastwem na pysku... znowu! Chyba... chyba sam sobie na to zasłużył. Nie żeby zamierzał za to przepraszać, ten wilk był tak samo winny... ale popełnił błąd. Powinien mu wtedy odpuścić...
-............ - Wpatrywał się milcząco w Dialba, kiedy obraz przestał drgać mu przed oczami, jak wtedy na początku ich "spotkania"...
 
     
Dialb 
Asasyn



Dołączył: 21 Mar 2015
Posty: 109
Wysłany: 2015-05-17, 20:43   
   Serca: 0 serc


Uśmiechnąłem się złośliwie, słysząc słowa Raitona. Domyślałem się, ze ten nie czuł się najlepiej. Na mnie trucizna też w pewnym stopniu oddziaływała, nawet pomimo tego, że wcześniej wziąłem odtrutkę na nią. Jednak mój stan był zdecydowanie lepszy, a będzie musieć minąć z godzinę czy dwie, aż Biały poczuje się lepiej.
- Coś ja? - powtórzyłem jego słowa licząc na to, że ten coś więcej powie, ale chyba na to się nie zanosiło.
- No to widzisz? Ponownie sytuacja się odwraca. I co teraz zrobisz, mój drogi przyjacielu? - zacząłem mówić w pełni z siebie zadowolony.
- Miałeś swoje pięć minut a teraz koniec. Znowu jesteś w mojej władzy. I mogę z Tobą zrobić wszystko. - zapowiedziałem mu z uśmiechem, podchodząc do niego z tyłu od prawej - na tyle daleko od jego łba, by nie oberwać kagańcem. Przejechałem mu kufą po jego zadniej łapie przykutej do posadzki.
- Widzisz? Jesteś duży, umięśniony... i co? I tak przegrałeś tępy mięśniaku! Jestem od Ciebie mądrzejszy i sprytniejszy! - powiedziałem triumfalnie, gryząc go w tę umięśnioną łapę. Byłem taki z siebie dumny, przekonany o swojej genialności i supremacji nad wszystkimi. Kto był najlepszym wilkiem w krainie? Oczywiście ja.
_________________

<center>
Dialb
</center>
 
     
Raiton 
Aestus



KSIĘŻYCE: 13 księżyców
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Łata w kształcie błyskawicy na prawym poliku
MOC MAGICZNA: Raz na tydzień może zmrozić przeciwnika. Wilk taki traci czucie w łapach i choć jego świadomość zostaje nienaruszona nie potrafi się poruszać przez okres 3 kolejnych postów. [1/1/7]
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 9
ZRĘCZNOŚĆ: 8
PERCEPCJA: 6
Punkty Życia: 96/110

Dołączył: 04 Kwi 2015
Posty: 117
Wysłany: 2015-05-24, 15:25   
   Multikonta: Kansanielle
   Serca: 5


-............ ...........- Raiton wciąż trwał w milczeniu. Ten mały, chucherkowaty pchlarz z Thalmoru miał poniekąd rację. Sytuacja się odwróciła. Przez jego własny gniew i chęć odgryzienia się, znów był w kajdanach. A mógł wtedy po prostu sobie pójść... i nie musiałby już mieć z tym Thalmorczykiem do czynienia. Zachował się jak arogancki dureń, musiał to przed sobą przyznać. Jego wzrok wciąż jednak utkwiony był w "oprawcy", łeb białego obracał się tak, żeby Dialb nie uciekł z zasięgu jego wzroku. Gdy ten dotknął kufą jego tylnej łapy wyraz jego pyska wykrzywił się w nieprzyjemny grymas. Słowa tego wilka były ciosem w jego dumę. Musiał się jakoś uwolnić, nawet jeśli sam był sobie winien tej uwięzi. Ale stalowe łańcuchy to już nie jakaś byle lina. Będzie ciężko. Ale przecież się nie podda, no!
-Grrrrrrrrrrrrrrrrrrrr- Biały wydał z siebie głęboki, gardłowy warkot gdy Dialb ugryzł go w łapę. Nie było to aż tak bardzo bolesne, ale humor Raitona był podły i bez tego. Dźwięk sam w sobie mógł brzmieć groźnie ale cóż innego mógł Rai zrobić poza warczeniem?
A może jednak coś? Bowiem zanim Dialb zdołałby cofnąć pysk, ogon białofutrego z całej siły pacnął Dialba w ślepia, co mogło być dość bolesne nawet jeśli zdążyłby zamknąć powieki na czas. To jeszcze nie jest wszystko - wilk powtarzał sobie w myślach - jeszcze nie przegrałem!
 
     
Dialb 
Asasyn



Dołączył: 21 Mar 2015
Posty: 109
Wysłany: 2015-05-24, 15:58   
   Serca: 0 serc


Widziałem, jak mój wściekły więzień reaguje na dotknięcie go kufą w tylną łapę... i mi się to niesamowicie podobało. To jego zdenerwowanie... niesamowicie mi się to podobało. Uwielbiałem to uczucie, gdy panowałem nad innym wilkiem - zwłaszcza, jeśli ten był większy i silniejszy ode mnie. Niestety był też trochę mało wylewny - a wolałbym, aby sobie trochę pokrzyczał, dlatego też go ugryzłem w łapę.
- No, nie warcz tak, tylko powiedz coś. - zachęcałem go, z szerokim uśmiechem na pysku. Bawił mnie, niesamowicie mnie bawił... aż do momentu, gdy oberwałem ogonem. Było to bolesne - zwłaszcza dla mojej dumy! Potraktował mnie jak jakąś muchę, przed którą wilk się może odgonić ogonem.
- Co to ma znaczyć?! - warknąłem na niego, po czym chwyciłem za jakąś linę. Zrobiłem na końcu pętlę, którą być może po dłuższej chwili łapania, w końcu zaciągnąłem na ogonie, by go dowiązać do jego tylnej łapy. Wtedy też ciachnąłem go zębami w jego umięśniony zad.
- I co? Podoba Ci się? Takie bycie moją bezwolną maskotką? Przyzwyczajaj się, bo spędzisz tutaj resztę życia. - obiecałem mu, obchodząc go dookoła i uważnie mu się przyglądając.
_________________

<center>
Dialb
</center>
 
     
Raiton 
Aestus



KSIĘŻYCE: 13 księżyców
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Łata w kształcie błyskawicy na prawym poliku
MOC MAGICZNA: Raz na tydzień może zmrozić przeciwnika. Wilk taki traci czucie w łapach i choć jego świadomość zostaje nienaruszona nie potrafi się poruszać przez okres 3 kolejnych postów. [1/1/7]
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 9
ZRĘCZNOŚĆ: 8
PERCEPCJA: 6
Punkty Życia: 96/110

Dołączył: 04 Kwi 2015
Posty: 117
Wysłany: 2015-05-24, 16:12   
   Multikonta: Kansanielle
   Serca: 5


Grymas na pysku białego wykrzywił się jeszcze bardziej, jedynie na moment, nim ekspresja jego pyska złagodziła się do formy nie wykazującego żadnych emocji poker-face'a.
-... ................... ......... - I znów, żadnego odgłosu, niczym niemy. Obserwował tylko wilka, pozwalając żeby ten uwiązał mu ogon do łapy. Nie żeby trudnym było uwolnienie go - większość grubości ogona stanowiło futro, łatwo go wyśliznąć z jakichkolwiek więzów.
Raiton uniósł łeb, stawiając uszy na sztorc, obserwując Dialba zimnym wzrokiem. Tylko tyle. Ten chciał żeby coś powiedział? Mógł sobie chcieć. Rai i tak nie miał nic do powiedzenia, no chyba że samemu sobie, ale do tego nie musiał używać głosu.
Nie wzdrygnął się nawet gdy Kły Dialba drasnęły jego zad. Jakoś niezbyt ostre je miał ten Thalmorczyk... zaostrzyłby je sobie gryząc skały... ciekawe jakby zareagował gdyby ktoś mu tak powiedział? Ale nie, Rai postanowił nie zniżać się już do poziomu przedrzeźniania się. Powinien był od początku zachowywać się tak jak na Nieskalanego przystało, nie patyczkować się... wtedy nie musiałby znów stać w kagańcu...
 
     
Dialb 
Asasyn



Dołączył: 21 Mar 2015
Posty: 109
Wysłany: 2015-05-24, 17:32   
   Serca: 0 serc


Niestety wściekłość po chwili znikła z pyska mojego więźnia - a szkoda, bardzo mi się podobało, jak ten zerkał na mnie z taką wściekłością. Dalej nic nie mówił i nawet nie utrudniał, jak przywiązywałem jego ogon do łapy, aby mnie nim nie uderzał. Ale, że na ugryzienie reagował? To mnie dziwiło... no ale postanowiłem, że ten wkrótce, dużo wcześniej niż myśli, przekona się, by ze mną nie zadzierać.
- Dobra szczeniaczku... kundelku... myślisz, że jesteś taki twardy? Teraz sobie porozmawiamy. - zapowiedziałem mu, zastanawiając się, co w zasadzie mu zrobić. Przejechałem mu kufą po tylne nodze od zadu aż do łapy, która byłą przykuta łańcuchem do posadzki.
- Powiedz mi, jak się czujesz, będąc taki bezbronny? - spytałem domyślając się, że bardziej go boli urażona duma niż gryzione ciało. Napawałem się tym momentem.
- Silne, rozwinięte mięśnie... ale nie aż tak wytrzymałe jak metal od kajdan. - zauważyłem, idąc wzdłuż jego ciała, wodząc nosem po jego boku, by nagle go ugryźć w łopatkę.
- Dałeś się podejść jak jakiś marny kundelek, wiesz? Nie jesteś godny bycia nazywanym wilkiem. Jesteś niczym śmierdzący pies: głupi i naiwny. - mówiłem do niego, podgryzając go po przedniej łapie.
- Nic nie możesz zrobić! Jesteś słaby i żałosny! - krytykowałem go, kpiłem z niego, naśmiewałem się licząc na to, że ten się załamie.
_________________

<center>
Dialb
</center>
 
     
Raiton 
Aestus



KSIĘŻYCE: 13 księżyców
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Łata w kształcie błyskawicy na prawym poliku
MOC MAGICZNA: Raz na tydzień może zmrozić przeciwnika. Wilk taki traci czucie w łapach i choć jego świadomość zostaje nienaruszona nie potrafi się poruszać przez okres 3 kolejnych postów. [1/1/7]
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 9
ZRĘCZNOŚĆ: 8
PERCEPCJA: 6
Punkty Życia: 96/110

Dołączył: 04 Kwi 2015
Posty: 117
Wysłany: 2015-06-01, 15:47   
   Multikonta: Kansanielle
   Serca: 5


Głupi? Naiwny? Słaby? Żałosny? Może dwa pierwsze rzeczywiście były prawdą, ale na pewno nie był słaby. A żałosny? Żałosny to był Dialb, myśląc że jest taki wspaniały. Że mógł mu zagrozić. Głupstwa. Gdyby Rai tylko mocniej się postarał uwolnił by się i z kajdan. Cóż go jednak przed tym wzbraniało? Może rezygnacja? Świadomość że sprowokowany postąpił wbrew ideałom swej armii? Nie mógł się pogodzić z własnym idiotyzmem. Patrzył na thalmorczyka, ale go nie obserwował. Pogrążony był we własnych myślach. Przynajmniej dopóki ten nie zaczął gryźć go po łapie. Wtedy zamyślony wyraz jego pyska znów wykrzywił się w coś na kształt uśmieszku. W momencie w którym zęby Dialba wbijały się w jego łapę, Białofutry z całej siły zerwał się, jakby chciał przetrwać się na bok, co nieuchronnie sprawiło że pysk Dialba, a konkretniej jego nos, został z impetem przeciśnięty do pala do którego przykuta była ta konkretna łapa białego, którą ten gryzł. Cóż, to musiało boleć. Rai zachichotał cicho pod nosem, znów pozbawiony... i kto tu kogo torturował? Te tycie ugryzienia nawet Raia nie bolały.
 
     
Dialb 
Asasyn



Dołączył: 21 Mar 2015
Posty: 109
Wysłany: 2015-06-05, 02:14   
   Serca: 0 serc


Wyśmiewałem się, żartowałem sobie, kpiłem z mojego drogiego więźnia, który z jakiś powodów złośliwie milczał. Musiałem przyznać, że mi to zaczyna działać na nerwy.
- No powiedz coś! - warknąłem na niego zirytowany jego ciszą. Czemu nie chce współpracować? Zaczynam go gryźć w łapę... gdy ten nagle rzuca się, popychając mój biedny pyszczek, mój nosek prosto w stronę pala. Skomlę więc, odskakując. Próbuję się masować łapą i zerkam na tego drania z wyrzutem. Jak ten śmiał mi tak zrobić? Co za bezczelny, wredny typ!
- Stul pysk! - krzyczę, słysząc jego chichot. Nic tak nie denerwuje jak świadomość, że ten drań po prostu nie umie się zachować. Przecież powinien być przerażony i błagać mnie o litość a ewidentnie tego nie robi! Co za bezczelny ignorant. Ale nie ważne, nie mogę o tym myśleć. Muszę się cieszyć tym, że wreszcie kogoś dorwałem. I jakiś cel... jaki mogę mieć cel? Muszę go złamać! Kompletnie złamać by się popłakał i błagał mnie o litość! Plan wydawał się być dobry, tylko jak go zrealizować? Gnębić psychicznie czy fizycznie? Podgryzanie nie zdawało się mu przeszkadzać. Czyli bardziej okrutne traktowanie? A tego z kolei sam nie lubiłem - byłem na to trochę za miękki. Wieć zostaje niszczenie mu psychiki? Udowadnianie mu, że jest nikim?
- No więc mój drugi przyjacielu... wiesz, że jesteś tylko moją maskotką, z która mogę wszystko zrobić? Jak się z tym czujesz? - pytam się go. Zaczynam przechadzać się obok niego, zatrzymując się przy jego łopatce. Chwytam go pyskiem za ucho i zaczynam mamłać. Niech to mu uświadomi, ze mogę z nim zrobić wszystko, a jedno chapnięcie mojej paszczy dzieli go od odgryzienia ucha... lub rozprucia mu gardła. Po chwili wypluwam z pyska jego ucho.
- W ogóle żałośnie wyglądasz... taka duża, biała kulka sierści. Słaba i bezbronna. Mogę na Ciebie mówić Puszek? Tak, to imię do Ciebie pasuje Puszku. - stwierdzam. Nadanie komuś imienia ma jakąś atawistyczną moc. Nazywa się w końcu własne rzeczy... a tym przecież Puszek jest. Moją zabawką i maskotką.
- I jakie to uczucie już nigdy nie zobaczyć słońca i gwiazd? - dopytuje go, wciąż pracując nad tym, aby Puszek się załamał.
_________________

<center>
Dialb
</center>
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  





Administratorzy - Phrias & Silmarila


Bannery

www.wolv.aaf.pl Król Lew Wild Land AAF AXIS MUNDI Spirit Animals World BlackButler Image and video hosting by TinyPic Beznazwy.png Xavier's School Keneari Aqud Image and video hosting by TinyPic

Strona wygenerowana w 24,89 sekund. Zapytań do SQL: 8