Uwaga! Hosting Webplus konczy dzialalnosc z dniem 31.07.2019r. Wiecej informacji tutaj.

Vysselis Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Diabelska Studnia
Autor Wiadomość
Twój Los 
bezczelny włamywator fabularny



KSIĘŻYCE: Nieśmiertelny
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
Dołączył: 15 Mar 2015
Posty: 76
Wysłany: 2015-03-29, 16:41   
   Serca: Nie mam serca.


Zbiegłaś, lecz duchy podążyły za Tobą - w tym momencie ziemia się zatrzęsła. Ledwo ustałaś na łapach, gdy głazy zawaliły przejście. Nie masz wyjścia, musisz ruszyć po omacku ciemnym korytarzem.
Uważaj na ostre skały, które wystają ze ścian..
 
     
Insidiosa 
Wartownik



KSIĘŻYCE: 20
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie dotyczy. Prawdopodobnie bezpłodna.
ZNAKI SZCZEGÓLNE: blizny na pysku i brzuchu.
EKWIPUNEK: dwa przedmioty: Maść rumiankowa- przywraca 20 HP dowolnemu wilkowi, wystarczy na 2 użycia. Eliksir miłości- użyty na wilku powoduje, iż ten bez opamiętania zakochuje się w pierwszej osobie, którą spotka. Należy ją wypić do dna, wystarczy dla jednego śmiałka.
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 4
ZRĘCZNOŚĆ: 3
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100/100

Dołączyła: 19 Mar 2015
Posty: 203
Wysłany: 2015-03-29, 16:52   
   Serca: 0 serc


Biegnie sobie, biegnie w podskokach, uciekając przed wilkami w obłokach... Zaraz zaraz, co to za huk? Czy to śmierć już stuk puk puk? Ale nie, to najwyraźniej przejście za nią się zawaliło. Całe szczęście, bo teraz nie ma to tych okropnych zjaw. Brr. Zdecydowanie nie miała ochoty na kolejne spotkanie z nimi, były tym, czego widzieć na oczy nie chciała.
Ale były również minusy, tak, jak ze wszystkim. Właściwie to wada była tylko jedna - zapadła ciemność. Insidiosa na prawdę nie miała pojęcia, co zrobić. Chciała zdobyć skarb, a znalazła się w jakichś starych katakubmach. To na prawdę nie po jej myśli, ale nie ma co narzekać, tylko iść dalej.
Już wcześniej, przed zawaleniem się tunelu, zauważyła, że ściany są pokryte szpikulcami. Przezornie więc postanowiła, że będzie szła samiusieńkim środkiem, aby o żaden z nich nie zaczepić. Oczywiście i pod jej łapami mogły ukrywać się jakieś nierówności, a więc przed uczynieniem każdego kroku sprawdzała otoczenie łapą, która miała go wykonać - wystarczająco lekko, aby nic się jej nie wbiło w łapę, ale na tyle stanowczo, aby wyczuć to, co znajdowało się przed nią. Przy okazji nasłuchiwała uważnie, starając się wykryć wszelakie zagrożenia oraz węszyła, nie chcąc dać się zaskoczyć przez kogokolwiek. Tak oto podążała naprzód.
_________________
Przeraźliwy z serca krzyk wyrwanej nocy ze snów
W uderzony z całej siły rozbitych kroplach deszczu.
Unoszony w jesiennym powietrzu szloch przetartej szyby
z drzew spadających liści i tym zimnem przenikliwym.
~.~
Kolce tkwią w ranach jeszcze, bym nie mogła o tym zapomnieć
Treści krzyczą nocą, przed siebie wyplutych wspomnień.
Serca milczą, chodź prawie podchodzą do gardła
Tej nocy w gwiazdach, w płaszczu miasta słyszę lament,
A krew zastyga na kartce, zmienia się w atrament w końcu,
gdy wzrok utkwił na tym słońcu, które oślepiło blaskiem.
 
     
Twój Los 
bezczelny włamywator fabularny



KSIĘŻYCE: Nieśmiertelny
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
Dołączył: 15 Mar 2015
Posty: 76
Wysłany: 2015-03-29, 17:00   
   Serca: Nie mam serca.


Nagle usłyszałaś agresywny warkot - tuż za sobą. Nie mógł on jednak należeć do wilka, przecież już tyle razy miałaś okazję go doświadczyć. Ten był inny - niski, gardłowy, bardzo przeciągły. Zupełnie tak, jakby jego twórca miał co najmniej kilka metrów wysokości - a to przecież niemożliwe, w końcu ledwo mieściłaś się w tunelu..
Tak czy siak, warczenie wzbudzało strach. Odczułaś naturalną potrzebę ucieczki przed nim, w tym przypadku wgłąb tunelu - jednak i wtedy coś spowodowało kolejną niepewność..


RUSZ SIĘ, DURNA! ILE BĘDZIESZ STAĆ?! CHODŹŻE TU DO MNIE!

Usłyszałaś gdzieś dalej, przed sobą. Głos był ochrypły, bardzo nieprzyjemny - zdecydowanie nie taki, któremu mogłabyś zaufać. Mimo tego, oferował.. pomoc?
Co teraz uczynisz? To może być zasadzka, może to być jedynie złudzenie - a może rzeczywiście wszystko się dzieje naprawdę?
to może być pedofil...


Istota, która warczała, zbliżała się.
 
     
Insidiosa 
Wartownik



KSIĘŻYCE: 20
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie dotyczy. Prawdopodobnie bezpłodna.
ZNAKI SZCZEGÓLNE: blizny na pysku i brzuchu.
EKWIPUNEK: dwa przedmioty: Maść rumiankowa- przywraca 20 HP dowolnemu wilkowi, wystarczy na 2 użycia. Eliksir miłości- użyty na wilku powoduje, iż ten bez opamiętania zakochuje się w pierwszej osobie, którą spotka. Należy ją wypić do dna, wystarczy dla jednego śmiałka.
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 4
ZRĘCZNOŚĆ: 3
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100/100

Dołączyła: 19 Mar 2015
Posty: 203
Wysłany: 2015-03-29, 17:09   
   Serca: 0 serc


O kurde. Co to ma być? Śmie na nią warczeć jak jakaś wiertarka z wiertłem z papieru toaletowego? No ale przecież nie pobiegnie w jej stronę... Skoro ma kilka metrów, to zapewne nawet nie skaleczy takowej istoty, postanowiła więc pobiec naprzód, jak najdalej od tej istoty. Brzmiała jak ktoś ogromny, a więc raczej nie miała najmniejszych nawet szans, aby dogonić szybką i zwinną Insi. A jednak dziwaczny odgłos był coraz bliżej.
Już miała ruszyć biegiem, kiedy nagle usłyszała jakiś głos i stanęła jak wryta. Co to kurde ma być? Może jeszcze przyprowadźcie tu smoka, żeby ją usmażył? Z drugiej strony świetnie byłoby mieć smoka za kompana... Powinna to kiedyś rozważyć w przyszłości, o ile jakiegokolwiek w ogóle znajdzie, co jest raczej wątpliwe. Ostatnio chyba nikt ich nie spotyka.
- Tata! - wykrzyknęła, nie wiadomo czemu. Cóż, może zdoła ów istotę, do której biegnie, przekonać, że jest tego córką? Wtedy może ją ochronić przed tym tam z tyłu.
Tak więc ruszyła biegiem w stronę głosu, który nadchodził ze strony przeciwnej niż ten, który warczał. Wciąż jednak zachowywała wszelakie środki ostrożności.
_________________
Przeraźliwy z serca krzyk wyrwanej nocy ze snów
W uderzony z całej siły rozbitych kroplach deszczu.
Unoszony w jesiennym powietrzu szloch przetartej szyby
z drzew spadających liści i tym zimnem przenikliwym.
~.~
Kolce tkwią w ranach jeszcze, bym nie mogła o tym zapomnieć
Treści krzyczą nocą, przed siebie wyplutych wspomnień.
Serca milczą, chodź prawie podchodzą do gardła
Tej nocy w gwiazdach, w płaszczu miasta słyszę lament,
A krew zastyga na kartce, zmienia się w atrament w końcu,
gdy wzrok utkwił na tym słońcu, które oślepiło blaskiem.
 
     
Twój Los 
bezczelny włamywator fabularny



KSIĘŻYCE: Nieśmiertelny
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
Dołączył: 15 Mar 2015
Posty: 76
Wysłany: 2015-03-30, 16:17   
   Serca: Nie mam serca.


Z każdym kolejnym Twoim krokiem warkot, dobiegający z tyłu powoli zanikał. Po głosie również nie było ani śladu. Słyszałaś jedynie swój ciężki oddech i żwawo bijące serce. Gdzieś w oddali świeciło się światełko. Biegłaś ile sił w nogach, czując zapach świeżej trawy oraz intensywnych ziół. Światło było tak intensywne, że musiałaś zamknąć ślepia...

Wyszłaś z tunelu. Otworzyłaś powoli oczy. Wiaterek delikatnie mierzwił Twą sierść. Znalazłaś się na samej górze wielkiego wodospadu. Krajobraz rozciągał się w nieskończoność. Kolorowe ptaki latały po niebie, śpiewając najpiękniejsze piosenki, jakie kiedykolwiek mogłaś usłyszeć. Szum wody, spadającej z góry nie był nieprzyjemny. Koił nerwy, uspokajał oddech. Zerknęłaś w dół. Tam, gdzie kończył się wodospad, znajdował się zbiornik wodny, mieniący się wszystkimi kolorami tęczy. Czy to raj?
 
     
Insidiosa 
Wartownik



KSIĘŻYCE: 20
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie dotyczy. Prawdopodobnie bezpłodna.
ZNAKI SZCZEGÓLNE: blizny na pysku i brzuchu.
EKWIPUNEK: dwa przedmioty: Maść rumiankowa- przywraca 20 HP dowolnemu wilkowi, wystarczy na 2 użycia. Eliksir miłości- użyty na wilku powoduje, iż ten bez opamiętania zakochuje się w pierwszej osobie, którą spotka. Należy ją wypić do dna, wystarczy dla jednego śmiałka.
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 4
ZRĘCZNOŚĆ: 3
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100/100

Dołączyła: 19 Mar 2015
Posty: 203
Wysłany: 2015-03-30, 16:26   
   Serca: 0 serc


Widząc to miejsce, uśmiechnęła się tylko. Było tu tak pięknie! Zupełnie jakby trafiła do jakiegoś raju, krainy mitycznych bogów, do której trafia się do śmierci... Ale to nie była Valhalla, nie było tu setek wojowników, ich złotych włóczni i tarczy. Z pewnością to inny rodzaj edenu... Ale jaki? I skąd w ogóle wzięło się to miejsce po wyjściu ze studni?
Spojrzała w dół. Kropelki wody tryskały na jej sierść, czuła ich chłód na swojej skórze. Przymknęła oko, kiedy jedna kropla do niego wpadła, po czym zamrugała kilkakrotnie i znów odzyskała ostrość widzenia. W międzyczasie spojrzała w dół, przy okazji zauważając krainę i piękne, tęczowe jezioro, które się pod nią rozciągało. Niestety, nie zamierzała skoczyć w dół, gdyż nie wiedziała, czy wysokość wody jest wystarczająca, aby zamortyzować jej upadek.
Tak więc zaczęła rozglądać się wokół siebie, chcąc znaleźć jakieś bezpieczne zejście. Zapach ziół i śpiew ptaków wprowadzały ją w radosny, pełen nadziei nastrój, który podpowiadał jej, że gdzieś tutaj, wokół niej, znajduje się jakaś bezpieczna dróżka, która doprowadziłaby ją na dół.
_________________
Przeraźliwy z serca krzyk wyrwanej nocy ze snów
W uderzony z całej siły rozbitych kroplach deszczu.
Unoszony w jesiennym powietrzu szloch przetartej szyby
z drzew spadających liści i tym zimnem przenikliwym.
~.~
Kolce tkwią w ranach jeszcze, bym nie mogła o tym zapomnieć
Treści krzyczą nocą, przed siebie wyplutych wspomnień.
Serca milczą, chodź prawie podchodzą do gardła
Tej nocy w gwiazdach, w płaszczu miasta słyszę lament,
A krew zastyga na kartce, zmienia się w atrament w końcu,
gdy wzrok utkwił na tym słońcu, które oślepiło blaskiem.
 
     
Twój Los 
bezczelny włamywator fabularny



KSIĘŻYCE: Nieśmiertelny
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
Dołączył: 15 Mar 2015
Posty: 76
Wysłany: 2015-03-30, 21:01   
   Serca: Nie mam serca.


Wybrałaś dobrą drogę, gdyż zaraz za bujną roślinnością ujrzałaś dróżkę. Zaprowadziła Cię prosto do studni. Wyglądała identycznie jak ta, do której wpadłaś. Pod nią świeciły się dwa przedmioty:
Maść rumiankowa- przywraca 20 HP dowolnemu wilkowi, wystarczy na 2 użycia.
Eliksir miłości- użyty na wilku powoduje, iż ten bez opamiętania zakochuje się w pierwszej osobie, którą spotka. Należy ją wypić do dna, wystarczy dla jednego śmiałka.

Zdążyłaś zabrać dwa przedmioty i poczułaś nagły, nieokreślony ból w tyle głowy. Obraz Ci się rozmazał, a sama pogrążyłaś się w ciemności. Po dłuższej chwili obudziłaś się pod studnią, ale tą na górze. Mogłaś opuścić tajemniczy teren, ciesząc się zdobyczami.
 
     
Insidiosa 
Wartownik



KSIĘŻYCE: 20
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie dotyczy. Prawdopodobnie bezpłodna.
ZNAKI SZCZEGÓLNE: blizny na pysku i brzuchu.
EKWIPUNEK: dwa przedmioty: Maść rumiankowa- przywraca 20 HP dowolnemu wilkowi, wystarczy na 2 użycia. Eliksir miłości- użyty na wilku powoduje, iż ten bez opamiętania zakochuje się w pierwszej osobie, którą spotka. Należy ją wypić do dna, wystarczy dla jednego śmiałka.
RÓD: ŻADEN

SIŁA: 4
ZRĘCZNOŚĆ: 3
PERCEPCJA: 2
Punkty Życia: 100/100

Dołączyła: 19 Mar 2015
Posty: 203
Wysłany: 2015-03-31, 21:21   
   Serca: 0 serc


Uśmiechnęła się. Skaaaaaarb! Nareszcie! Może to nie i złoto, ale jednak zawsze coś, może nawet lepsze i bardziej cenne? Chyba tak. No ba! Na pewno tak!
Po chwili głowa ją zabolała. Zapadła ciemność. Znowu wstrząs mózgu? Nie, całe szczęście, że nie. Obudziła się z powrotem przed tą "normalną studnią" i opuściła to miejsce, ciesząc się łupami. Szkoda, że nie zachowała złotej monety, którą wcześniej schowała pod językiem. Musiała zgubić ją po drodze.

[z/t]
_________________
Przeraźliwy z serca krzyk wyrwanej nocy ze snów
W uderzony z całej siły rozbitych kroplach deszczu.
Unoszony w jesiennym powietrzu szloch przetartej szyby
z drzew spadających liści i tym zimnem przenikliwym.
~.~
Kolce tkwią w ranach jeszcze, bym nie mogła o tym zapomnieć
Treści krzyczą nocą, przed siebie wyplutych wspomnień.
Serca milczą, chodź prawie podchodzą do gardła
Tej nocy w gwiazdach, w płaszczu miasta słyszę lament,
A krew zastyga na kartce, zmienia się w atrament w końcu,
gdy wzrok utkwił na tym słońcu, które oślepiło blaskiem.
 
     
Sariel 
Samiec Alfa
Abyssum
Rage, fangs, claws.



KSIĘŻYCE: 22
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie dotyczy
RODZINA: Mithrandir, który co prawda jest przyjacielem, ale traktuje go jak część rodziny.
EKWIPUNEK: Srebrny Medalion - uspokaja, pomaga kontrolować emocje. Gdy postać wpada w furię, czyste szaleństwo, medalion tworzy wokół posiadacza aurę-bańkę, która spowalnia czas (trwa 2 posty) - każdy atak postaci zakończony jest powodzeniem, jak i zwiększa się szansa na uniki. Medalion po użyciu regeneruje się 3 tygodnie.
MOC MAGICZNA: ALFA: uzdrowienie dowolnej postaci, przywrócenie jej 40 pkt. HP [0/1 /3] ŻĄDZA: Wilki te nie odczuwają ani głodu, ani pragnienia. Są jednak głodne cudzego życia - mogą wyssać raz w miesiącu max. 10 pkt. HP i włączyć je w siebie (z wilka, który jest zamknięty w lochach), odbierając mu życie na zawsze.
RÓD: Żądzy

SIŁA: 7
ZRĘCZNOŚĆ: 6
PERCEPCJA: 5
Punkty Życia: 96/105HP

Wiek: 24
Dołączył: 28 Mar 2015
Posty: 273
Wysłany: 2015-04-01, 16:22   
   Multikonta: Liivrah, Chasteté, Camaielle
   Serca: Nie posiada


Nie zabłądził. Wcale. Nawet gdyby tak było, nie przyznałby się. Przecież to nie była jego wina, prawda? Było coraz bardziej wietrznie, coraz ciężej było utrzymać się na nogach. Do tego przyczyniała się także woda z wczorajszych ulew, która zdążyła wsiąknąć w ziemię i stwarzała momentami bagniste podłoże.
Oczywiście, że się nie zgubił. Może po prostu zaszedł w miejsce, do którego nie miał zamiaru zajść. Chciał wyjść z lasu - po ostatnim posiłku był pełen sił. Ale może to przez ten okropny głos w jego głowie, który był prawie jak prawdziwy?
"Sar, skręć tutaj... tak, tak, to dobra droga. Skręcaj, głupi! ...bardzo ładnie, dobry szczeniak. Idź dalej, właśnie tędy, w coraz głębsze bagno, a już niedługo..."
Dzisiaj samotność mu nie pomagała. Przyspieszył kroku, rozglądając się nerwowo. Wiedział, że to jego wyobraźnia (czy też choroba), ale wciąż nie mógł pozbyć się wrażenia, że ktoś go obserwuje. Jakby ktoś stał zaraz za nim, dyszał obok jego twarzy, charczącym i okropnym głosem mówiąc, jaki jest słaby. Czy głos nim kierował? Sariel nie słuchał go, a przynajmniej tak mu się zdawało. Skręcał w przeciwne strony, robił na opak. Może dlatego się zgubił? Czasem nawet nie zauważał co sam robił i czemu jest to tak bezsensowne.
Czarny wilk, nie patrząc przed siebie, niespodziewanie wpada na coś, uderzając w to pyskiem. Wydaje z siebie cichy jęk bólu, zatrzymując się. Dopiero po chwili spogląda na obiekt, który go zatrzymał.
Studnia? Skąd się tu niby wzięła? Sariel rozejrzał się. Przynajmniej głos ucichł, chwilowo.
- Jak ja się tu w ogóle znalazłem? - wymamrotal sam do siebie, wzdychając ciężko.
Spojrzał na tabliczkę, która głosiła: "Nie chcesz już wracać?". Dziwne. Co to za pytanie? Potem spojrzał do środka studni i zatkało go. Jej wnętrze aż świeciło od bogactw, krystaliczna woda wręcz zachęcała do skoczenia weń.
"Hej, hej Sally, wejdź tam. No dalej. Wiemy, że nie chcesz wracać. Nie masz nikogo, któż będzie płakał? Chcesz tego. Chcesz tam wejść. Patrz, jakie piękne złoto. Jest prawdziwe, na wyciągnięcie ręki, już zaraz! Jesteś chytrym egoistą, chcesz tego, więc wskakuj. Czy dla ciebie jest w ogóle ważne czy wrócisz?"
Głosy krzyczały, szeptały, nakładały się na siebie jednocześnie, zachęcając, dezorientując.
Sariel zamknął mocno oczy i wbił sobie pazury w łapę, naiwnie myśląc, że ból jakoś pomoże. Nie chciał ginąć, może nawet nie chciał ryzykować.
Ale nie dawały mu spokoju. Basior poczuł się gorzej, jakby zaraz miał oszaleć. Spokojnie, spokojnie...
Sam nie wie kiedy zaczął schodzić do środka studni. Najpewniej nie mógł wytrzymać, zwyczajnie nie dał rady. Dzięki Bogu, wszystko znów cichnie, przynajmniej chwilowo. Poza tym... jest strasznie mocny wiatr, a tutaj może to przeczekać, prawda?
Nie wiedział, co z tego wyniknie i jak wielkie jest zagrożenie. Jednak jego umysł i psychika podświadomie zaprowadziły go tutaj, więc to musiało coś znaczyć. Nie mógł po prostu odejść. Chciał tego. Zaryzykował.
_________________

You want ESCAPE?
Here you are... you can TRY.

____________________


____________________




 
     
Twój Los 
bezczelny włamywator fabularny



KSIĘŻYCE: Nieśmiertelny
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
Dołączył: 15 Mar 2015
Posty: 76
Wysłany: 2015-04-03, 22:38   
   Serca: Nie mam serca.


Oszukano Cię!

Spadłeś na samo dno studni, a złoto gdzieś zniknęło! Byłeś tylko Ty i ciemne pomieszczenie, zaś w jego podłodze wyryte były trzy tunele i prowadziły niemalże prosto w dół - jeśli zdecydujesz się skorzystać z któregoś z nich, użyj swych pazurów i bądź ostrożny, aby nie zjechać! Spojrzałeś w górę - zaraz, jak tu wpadłeś? Sufitu był całkowicie zasklepiony, nie było w nim ani jednego otworu!
Było tu naprawdę zimno.

Pierwszy tunel strasznie śmierdział, z drugiego tunelu unosił się dym, zaś po przychyleniu ucha do trzeciego tunelu, można było usłyszeć łkanie.. szczenięcia?
Chyba nie masz wyjścia.
 
     
Sariel 
Samiec Alfa
Abyssum
Rage, fangs, claws.



KSIĘŻYCE: 22
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie dotyczy
RODZINA: Mithrandir, który co prawda jest przyjacielem, ale traktuje go jak część rodziny.
EKWIPUNEK: Srebrny Medalion - uspokaja, pomaga kontrolować emocje. Gdy postać wpada w furię, czyste szaleństwo, medalion tworzy wokół posiadacza aurę-bańkę, która spowalnia czas (trwa 2 posty) - każdy atak postaci zakończony jest powodzeniem, jak i zwiększa się szansa na uniki. Medalion po użyciu regeneruje się 3 tygodnie.
MOC MAGICZNA: ALFA: uzdrowienie dowolnej postaci, przywrócenie jej 40 pkt. HP [0/1 /3] ŻĄDZA: Wilki te nie odczuwają ani głodu, ani pragnienia. Są jednak głodne cudzego życia - mogą wyssać raz w miesiącu max. 10 pkt. HP i włączyć je w siebie (z wilka, który jest zamknięty w lochach), odbierając mu życie na zawsze.
RÓD: Żądzy

SIŁA: 7
ZRĘCZNOŚĆ: 6
PERCEPCJA: 5
Punkty Życia: 96/105HP

Wiek: 24
Dołączył: 28 Mar 2015
Posty: 273
Wysłany: 2015-04-03, 23:30   
   Multikonta: Liivrah, Chasteté, Camaielle
   Serca: Nie posiada


Sariel rozejrzał się bezradnie. Że co? Co się do cholery działo? Hop - wskakuje sobie do studni pełnej złota, a tam co? Skrzywił się. Było zimno, w dodatku dość ciemno. Udało mu się jednak dostrzec trzy tunele. Że niby ma tam zejść? No będzie ciężko. Na szczęście miał mocne pazury i nie był aż tak słaby, więc mogło się udać. Jedyne co pozostało, to wybór.
Nie chciał się zastanawiać nad logiką tej całej sytuacji. Chciał po prostu wyjść. Zaczął więc od "zbadania" tuneli. Pierwszy z nich zdecydowanie nie zachęcał. Skąd brał się ten smród? Sariel nie kojarzył tego odoru z niczym konkretnym - mogło być to cokolwiek. Z drugiego zaś unosił się dym. Nie wyglądało to bezpiecznie, jednak mogło być lepsze niż pierwsza opcja. Czy to był ogień? W myślach usłyszał ciche "wskocz tam, wskocz!", przeszedł jednak do tunelu trzeciego.
Łkanie. Czy to jakieś szczenię? Nie przepadał za nimi, a zresztą, w ogóle często nie przepadał za jakimkolwiek wilkiem. Spojrzał z żalem w dół. Było w tym coś podchwytliwego, prawda? Nie chciał schodzić do tunelu trzeciego, który wydawał się być najbezpieczniejszy - w końcu to tylko płacz jakiegoś malucha, a może ktoś potrzebuje pomocy? Ale nie dla niego - nie był skory pomagać, a w dodatku łkanie przywołało w nim... złe wspomnienia. Naprawdę złe. Nie chciał tam schodzić, jakby zaczął się zwyczajnie bać. Tak, możliwe, że się bał. Wykluczył tą opcję. Nie ma mowy, nie wejdzie tam.
Potem myślał szybko, analizował. Mimo wszystko nie był przecież aż tak głupi.
Smród. Może coś tam zdechło? Chyba w dużych ilościach... Co mogło to zapowiadać? Czy aby na pewno coś obrzydliwego? Ciężko było mu stwierdzić. Ponownie spojrzał w stronę tunelu drugiego, z którego powoli unosił się dym. Ta opcja najbardziej go zachęcała, chociaż czuł, że mogła wiązać się z największym ryzykiem. A jeżeli tam na dole jest po prostu ogień i zginie, gdy tylko zejdzie? Ciężko będzie się wycofać. Jednak równie dobrze mogło to zwiastować coś zupełnie innego, prawda? Zaczynało być też cholernie zimno, może mimo wszystko nie będzie tam tak źle? Taką przynajmniej miał naiwną nadzieję.
Westchnął.
Trudno. Raz się żyje — wymamrotał, patrząc na przemian na wszystkie trzy tunele, wahając się.
Wziął głęboki wdech i zaczął schodzić w dół tunelu drugiego. Powoli, ostrożnie, mocno wbijając pazury w ścianę. Nie chciał zjechać w dół. Miał sporo siły, tym bardziej po zjedzeniu ostatniego posiłku, więc liczył na to, że bezpiecznie zejdzie na dół i nie pożałuje swojego wyboru. Wykluczył trzeci, a pierwszy zwyczajnie nie zachęcał. Czy wynikało z tego, że wolał zaryzykować? Możliwe. Sam nie wiedział jak bardzo zależy mu na jego życiu. Czasem bardziej, a mniej w momentach, gdy głos w jego głowie przybierał na sile. Teraz jednak siedział cicho, więc Sariel stwierdził, że lepiej będzie, do cholery, przeżyć.
Nie miał wyjścia. Byle się stąd wydostać.
_________________

You want ESCAPE?
Here you are... you can TRY.

____________________


____________________




 
     
Twój Los 
bezczelny włamywator fabularny



KSIĘŻYCE: Nieśmiertelny
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
Dołączył: 15 Mar 2015
Posty: 76
Wysłany: 2015-04-03, 23:41   
   Serca: Nie mam serca.


Tunel stawał się coraz szerszy, co utrudniało schodzenie w dół. Udało Ci się jednak dotrzeć do samego końca, jednak tuż przy wylocie poślizgnąłeś się i upadłeś, jednak.. było to zupełnie bezbolesne. Wylądowałeś w górze słota, którą ujrzałeś na dnie studni, gdy byłeś jeszcze w swoim świecie. Okazało się też, że dym pochodził z licznych kadzidełek - zapach drażnił Twoje nozdrza.

Skoro złoto Cię tak zachęcało - bierz ile tylko zapragniesz!
Z drugiej strony.. Jeśli ono do kogoś należy?

W pomieszczeniu, w którym się znajdowałeś, było tylko jedno wyjście. Oznaczało to, że być może nie będziesz musiał ponownie wspinać się na górę, jednakże z drugiej strony.. było ogromne.
 
     
Sariel 
Samiec Alfa
Abyssum
Rage, fangs, claws.



KSIĘŻYCE: 22
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie dotyczy
RODZINA: Mithrandir, który co prawda jest przyjacielem, ale traktuje go jak część rodziny.
EKWIPUNEK: Srebrny Medalion - uspokaja, pomaga kontrolować emocje. Gdy postać wpada w furię, czyste szaleństwo, medalion tworzy wokół posiadacza aurę-bańkę, która spowalnia czas (trwa 2 posty) - każdy atak postaci zakończony jest powodzeniem, jak i zwiększa się szansa na uniki. Medalion po użyciu regeneruje się 3 tygodnie.
MOC MAGICZNA: ALFA: uzdrowienie dowolnej postaci, przywrócenie jej 40 pkt. HP [0/1 /3] ŻĄDZA: Wilki te nie odczuwają ani głodu, ani pragnienia. Są jednak głodne cudzego życia - mogą wyssać raz w miesiącu max. 10 pkt. HP i włączyć je w siebie (z wilka, który jest zamknięty w lochach), odbierając mu życie na zawsze.
RÓD: Żądzy

SIŁA: 7
ZRĘCZNOŚĆ: 6
PERCEPCJA: 5
Punkty Życia: 96/105HP

Wiek: 24
Dołączył: 28 Mar 2015
Posty: 273
Wysłany: 2015-04-04, 00:05   
   Multikonta: Liivrah, Chasteté, Camaielle
   Serca: Nie posiada


Wylądował na górze złota, na tej, którą widział wcześniej. Czy to w ogóle możliwe? Uśmiechnął się lekko. A więc wybrał dobrze. Teraz jednak czekała go kolejna decyzja, a może i więcej niż jedna.
Zszedł ze złota, stając obok. Niby wyglądało to zachęcająco, ale... czy naprawdę tego potrzebował? Niby mógłby ustawić sobie lepiej życie, mieć lepsze warunki... jednak bycie bogatym do niego nie pasowało. Był przecież wilkiem z lasu, dzikim i brutalnym, tym, którego nazywali niezrównoważonym psychicznie świrem. Sariel uśmiechnął się na myśl o tym. Może złoto by mu się przydało, gdyby tylko mieli jakieś skuteczne lekarstwo na choroby psychiczne. No dobra, może inne wilki znające się na tym już wynalazły coś takiego, ale nie chciał się nad tym zastanawiać.
Zrobił kilka kroków w stronę jedynego wyjścia. Obrócił się w stronę złota. Ciężko się było powstrzymać. Ale jeżeli jest czyjeś? Z drugiej strony, Sar znajdował się w jakimś absurdalnym miejscu i wątpił czy w ogóle był tu ktoś oprócz niego samego.
Nie. Potrząsnął głową. Trudno. To przecież tylko góra złota. Czuł, że nie powinien go brać. Nie chciał go brać. Powtarzał to sobie ciągle w myślach, chcąc jakby przekonać się, że naprawdę nie musi. A jeżeli było niczyje i tylko marnował okazję?
Westchnął po raz kolejny. Najwyżej wyjdzie stąd z niczym. Przynajmniej będzie żyć, nie? Zaczął iść w stronę wyjścia, szybko i nie odwracając się.
- Ostatni "dobry", pieprzony uczynek w moim życiu - powiedział w przestrzeń, zgrzytając zębami. Po chwili dodał z żalem zmieszanym ze złością: - Pewnie jak zawsze tylko na tym stracę. Zajebiście.
"Przynajmniej sumienie będę miał czyste" dodał ironicznie w myślach "Zresztą, na co mi złoto? I bez tego żyję. Jakoś dam radę."
Szedł jednak z lekkim kłuciem sercu, ale nie zawrócił.
_________________

You want ESCAPE?
Here you are... you can TRY.

____________________


____________________




 
     
Twój Los 
bezczelny włamywator fabularny



KSIĘŻYCE: Nieśmiertelny
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie Dotyczy
Dołączył: 15 Mar 2015
Posty: 76
Wysłany: 2015-04-08, 16:04   
   Serca: Nie mam serca.


Na ścianach tunelu znajdowały się pochodnie, które jednak zdawały się przygasać z każdym Twoim krokiem. Nie trwało to długo - w pewnym momencie zapanowała ciemność, a gdy spojrzałeś do tyłu.. moment, czy tam przypadkiem nie było tego zasmrodzonego kadzidełkami pomieszczenia ze złotem? Ktoś tu naprawdę sobie z Tobą pogrywa.

Usłyszałeś łkanie, które dochodziło z trzeciego tunelu. Ale.. przecież nie wskoczyłeś do niego, prawda?

Panowała ciemność. Przeraźliwa ciemność, nie widziałeś absolutnie nic - zupełnie tak, jakbyś znajdował się w pustce, jakby żaden tunel nie istniał, jakby zniknął cały świat. Wtem ujrzałeś przed sobą młodego wilka, który leżał na ziemi i łkał. Ledwo oddychał, krwawił tak mocno, że jego krew mogłaby zapełnić sporych rozmiarów jezioro. I patrzył na Ciebie..

Pomóż mi..

Jak jednak mógłbyś mu pomóc? Chyba tylko ukrócając jego cierpienie - choć mógłbyś dać ponieść się temu szaleństwu i zanieść go prędko do medyka.

Wybór jest istotny.
 
     
Sariel 
Samiec Alfa
Abyssum
Rage, fangs, claws.



KSIĘŻYCE: 22
CIECZKA: Nie Dotyczy
CIĄŻA: Nie dotyczy
RODZINA: Mithrandir, który co prawda jest przyjacielem, ale traktuje go jak część rodziny.
EKWIPUNEK: Srebrny Medalion - uspokaja, pomaga kontrolować emocje. Gdy postać wpada w furię, czyste szaleństwo, medalion tworzy wokół posiadacza aurę-bańkę, która spowalnia czas (trwa 2 posty) - każdy atak postaci zakończony jest powodzeniem, jak i zwiększa się szansa na uniki. Medalion po użyciu regeneruje się 3 tygodnie.
MOC MAGICZNA: ALFA: uzdrowienie dowolnej postaci, przywrócenie jej 40 pkt. HP [0/1 /3] ŻĄDZA: Wilki te nie odczuwają ani głodu, ani pragnienia. Są jednak głodne cudzego życia - mogą wyssać raz w miesiącu max. 10 pkt. HP i włączyć je w siebie (z wilka, który jest zamknięty w lochach), odbierając mu życie na zawsze.
RÓD: Żądzy

SIŁA: 7
ZRĘCZNOŚĆ: 6
PERCEPCJA: 5
Punkty Życia: 96/105HP

Wiek: 24
Dołączył: 28 Mar 2015
Posty: 273
Wysłany: 2015-04-08, 17:08   
   Multikonta: Liivrah, Chasteté, Camaielle
   Serca: Nie posiada


Było ciemno, naprawdę ciemno. Tak bardzo, że po chwili nie widziałem już nic. Starałem się stąpać ostrożnie, idąc prosto tak, jak zapamiętałem korytarz. Nie widziałem ścian. Czy one w ogóle tutaj były? Przeszły po mnie dziwne dreszcze i jeszcze raz zadałem sobie pytanie w myślach, co właściwie się tutaj dzieje. Pewnie za mocno uderzyłem się w głowę. Tak, na pewno. Co nie zmieniało faktu, że chciałbym się obudzić i wrócić tam, gdzie wcześniej byłem.
W pewnej chwili ujrzałem wilka, a wcześniej do moich uszu dotarło łkanie, to z trzeciego tunelu. Był młody i, mówiąc krótko, krwawił. Krew lała się z niego tak mocno, że to cud, że jeszcze w ogóle mógł oddychać. Głowę zalała mi kolejna fala pytań "Kim jest? Co tu robi? Co się stało?" i tym podobne. Byłem zwyczajnie zdezorientowany.
Patrzył na mnie. Dziwne. Lekko zakręciło mi się w głowie. Prosił o pomoc. Ale jak, do cholery? Sam pewnie umrze za kilka minut, a pewnie i prędzej - jak długo można się przecież wykrwawiać? Ewentualnie mógłbym go zwyczajnie dobić. Jego szanse na przeżycie wydawały się minimalne, wręcz niemożliwe. Potrzeba by cudu, żeby udało się go uratować - jednak może by wytrzymał, skoro przeżył tak długo? Dawno powinien stracić przytomność...
Podszedłem do niego. Coś zakuło mnie w sercu. W głowie panowała cisza, więc mogłem się skupić. Myśleć, tak jak JA. Czy naprawdę chciałem go zabijać? Może powinienem go po prostu minąć i próbować iść dalej? Czułem się tak, jakbym chociaż raz mógł się na coś przydać. Zresztą, nawet mnie samemu ciężko określić mój charakter. Czy byłem tak bezwzględny i brutalny zawsze? Dlaczego więc teraz miałem ochotę mu pomóc?
Pochyliłem się nad nim, patrząc z ponurą miną na krew, która powoli sączyła się z jego ran. Uśmiechnąłem się słabo i pewnie nie wyglądało to zbyt wiarygodnie i pięknie, ale może miał to być swego rodzaju gest pocieszenia. Ta, pocieszenie w takiej sytuacji. Brawo, Sariel, brawo, na pewno ci się uda.
Hej, spokojnie — zacząłem mówić cichym głosem, nadal jednocześnie myśląc nad tym, co mam zrobić. — Spróbuję ci pomóc, okej? Bądź dzielny. Podniosę cię i zaniosę...
...gdzieś. Tylko gdzie? Sam nie wiedziałem gdzie jestem i czułem się zdezorientowany. Jak miałem mu pomóc? Chciałem tego, chciałem go jakoś uratować. Czemu? Może kogoś mi przypominał. Może mnie samego, a może kogoś z mojej rodziny, której nawet nie pamiętałem.
Spróbowałem go podnieść - nie wyglądał ciężko, ale mógł być z tym jednak problem. Wsunąłem pysk pod jego ciało, próbując go jakoś udźwignąć i tym sposobem przerzucić sobie na grzbiet. Skrzywiłem się. Tylko sprawię mu ból, to beznadziejne, zwyczajnie bezsensowne. Może jednak doceni to, że próbowałem. Czy ktokolwiek to docenia - próby? Ale może przynajmniej nie umrze samotnie.
Samotność, moje drugie imię. Nie chciałbym, żeby ktoś w takim młodym wieku jak on zginął, a w dodatku nie samotnie.
Po prostu próbowałem wrzucić go sobie na grzbiet, żeby go przenieść. Jeśli mi się nie uda, czy będzie zbyt cierpiał - położę go znów na ziemi i poczekam razem z nim, aż zginie. Albo wcześniej dobiję - czy będzie tego chciał? Jeśli tak, byłem w stanie wypełnić jego prośbę. Nie miałem pojęcia co potem, bo nadal nic nie widziałem - ciemność otaczała mnie ze wszystkich stron, trochę jakbym zwyczajnie wisiał w pustce, czarnej przestrzeni. Miałem nadzieję, że może naprawdę uda mi się go uratować, chociaż było to przecież raczej niemożliwe. Wykrwawiał się. Powinienem go dobić, a mimo to akurat zebrało mi się na dobroć. Ale tylko jeden, jedyny raz. Pewnie nigdy więcej nie uda mi się być tak cholernie miłym i nadal nie wiedziałem czemu konkretnie to robię. Musiałem coś zrobić. Nie mogłem go tak zostawić, prawda?
_________________

You want ESCAPE?
Here you are... you can TRY.

____________________


____________________




 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  





Administratorzy - Phrias & Silmarila


Bannery

www.wolv.aaf.pl Król Lew Wild Land AAF AXIS MUNDI Spirit Animals World BlackButler Image and video hosting by TinyPic Beznazwy.png Xavier's School Keneari Aqud Image and video hosting by TinyPic

Strona wygenerowana w 15 sekund. Zapytań do SQL: 8